Najczęściej zadawane pytania (227) Ortografia (590) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (264) Etymologia (305) Historia języka (26) Składnia (336) Słowotwórstwo (139) Odmiana (333) Frazeologia (133) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (436) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3313)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Frazeologia2008-02-07
Co oznacza związek frazeologiczny Orestes i Pylades?
Orestes i Pylades to w mitologii greckiej najsłynniejsza para nierozłącznych, wiernych i wypróbowanych przyjaciół. Zob. W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury.
Katarzyna Wyrwas
Frazeologia2008-02-07
Co oznacza związek frazeologiczny uczta Tyestesa?
Uczta Tyestesa według mitologii greckiej to uczta, na której Tyestes w ramach odwetu za uwiedzenie żony Ateusza, króla Myken, został przez owego Atreusza poczęstowany potrawą z ciał synów. Zob. W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury.
Katarzyna Wyrwas
Frazeologia2008-02-07
Co to jest kompleks Medei?
Kompleks Medei to podświadoma wrogość matki wobec swych dzieci, połączona z mimowolnym pragnieniem ich śmierci, uwarunkowana potrzebą zemsty na ojcu dzieci. Prawzorem mitycznym jest Medea, córka króla Ajetesa, żona Jazona, z którym miała dwóch synów. Rozzłoszczona zdradą męża, zemściła się, zabijając synów Zob. Wikipedia).
Katarzyna Wyrwas
Frazeologia2008-02-07
Jakie znaczenie ma związek frazeologiczny aońskie siostry?
Aońskie siostry albo Aonidy to Muzy z greckiej mitologii. Nazwa ich pochodzi od nazwy Aonii, części Beocji, w której mieścił się Helikon i źródło Hippokrene, będącej siedzibą Muz (zob. W. Kopaliński Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych).
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-02-07
Szanowni Państwo, proszę o pomoc w rozwianiu moich wątpliwości. Polonistka mojej siostrzenicy podała uczniom na lekcji języka polskiego, że temat gramatyczny wyrazu gęś to gęś- i gę-, natomiast końcówki fleksyjne, to np. w dopełniaczu -si, w narzędniku -sią. W wyrazie kot podała tematy: kot-, ko-, a za końcówkę fleksyjną np. w miejscowniku uznała morfem -cie. Czy polonistka mojej siostrzenicy ma rację? Czy nie powinna wskazać tematów obocznych gęś- : gęs`-; kot- : koc`-?
Polonistka się pomyliła w niektórych miejscach… Temat fleksyjny wyrazu to w miarę niezmienny, początkowy element form wyrazów odmiennych (rzeczowników, czasowników, przymiotników, zaimków, liczebników), po którym dołączane są zmieniające się podczas odmiany końcówki fleksyjne (przypadkowe lub osobowe). Temat fleksyjny jest w miarę niezmienny, bo może oczywiście mieć kilka wersji fonetycznych, kiedy w różnych formach odmiany dochodzi do wymian (oboczności) spółgłoskowych i samogłoskowych, np. rzeczowniki ręka i noga maja kilka tematów obocznych z wymianami głoskowymi – M. ręk-a, D. ręk’-i, C. ręc-e, D. lm. rąk-Ø (k : k’, k : c, ę : ą); M. nog-a, D. nog’-i, C. nodz-e, D. lm. nóg-Ø (g : g’, g : dz, o : ó). W wyrazie gęś tematem we wszystkich formach odmiany jest gęś-, do którego dołączane są kolejno końcówki: CMs. gęśi, B. gęś-Ø, N. gęś-ą. W odmianie wyrazu kot występują tematy oboczne kot- i koć- (ć nie c’, bo wymowa jest środkowojęzykowa) oraz końcówki: DB. kot-a, C. kot-u, N. kot-em, MsW. koć-e.
Katarzyna Wyrwas
Wymowa2008-02-07
Chciałabym zapytać, jak wymawiać nazwę Monte Christo. Spotkałam się już z możliwościami [kristo] oraz [hristo]. Dziękuję bardzo za odpowiedź.
Słowniki nie zajmują w tej sprawie stanowiska. Ani w Słowniku wyrazów obcych PWN i Kopalińskiego, ani w Słowniku nazw własnych Jana Grzeni, ani w Słowniku postaci literackich A. Makowieckiego nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie.
Moim zdaniem, oba typy wymowy są poprawne.
Problem polega na tym, że mamy tu do czynienia ze stykiem trzech języków: francuskiego (tytuł powieści Aleksandra Dumasa i język, w którym została napisana powieść pt. Le comte de Monte-Cristo), włoskiego (nazwa wyspy zwanej też Montecristo i potem tytułu hrabiowskiego: Monte Christo), wreszcie polskiego (tłumaczenie).
Jak więc wymawiana jest grupa chr-? We francuskim: kr-, we włoskim – tak samo.
Polska wymowa tej nazwy własnej może być dwojaka. Współcześnie chyba przeważa wymowa [kristo]. Przemawia za tym zarówno zwyczaj artykulacyjny dwóch języków, francuskiego i włoskiego. Na niego nakłada się podobieństwo nazwy Monte Christo i nazwiska angielskiej pisarki Agaty [Agaty] Christie [wym. kristi]. Angielszczyzna jest współcześnie bardzo ekspansywna pod względem kształtowania polskich zwyczajów wymawianiowych. Jan Miodek wspomina np. o wymowie imienia bogini Nike jako [najki], ja dodam moje doświadczenia: studenci polonistyki nazwisko znanej językoznawczymi polskiej Danuty Buttler wymawiają z reguły [batler].
Kiedy jednak odwołuję się do moich szkolnych fascynacji lekturowych powieściami Aleksandra Dumasa, przypominam sobie, co potwierdza wiele osób, że jakieś dwadzieścia – trzydzieści lat temu mówiliśmy o hrabim [Monte Christo] z nagłosową głoską [x = ch / h].
Warto też zauważyć, że polszczyzna w swoich dziejach wahała się, jakimi głoskami oddawać po polsku grupę chr. W tekstach staropolskim można obserwować wahania między Chrystus a Krystus.
Dodatkowym problemem jest także akcent: polski (paroksytoniczny, na przedostatniej sylabie) czy francuski (oksytoniczny, na ostatniej sylabie)? W tym przypadku oba są możliwe, choć nazwa Monte Christo zaaklimatyzowała się w polszczyźnie pod względem akcentuacji. Nie budzi natomiast wątpliwości nieodmienność tej nazwy własnej.
Małgorzata Kita
Składnia2008-02-07
Szanowni Państwo, przygotowuję redakcję książki z rolnictwa. Problem dotyczy formy stan odżywienia roślin w azot, którą poprawiłam na stan odżywienia roślin azotem. Czy oprócz sformułowania stan odżywienia roślin np. azotem istnieje osobny termin stan odżywienia roślin np. w azot? Oba terminy miałyby w takim przypadku znaczyć co innego: stan odżywienia roślin azotem według tego dotyczyłby nawożenia roślin azotem; stan odżywienia roślin w azot według tego = zawartość azotu w liściach, czyli zawartość chlorofilu wyrażona w SPAD. Czy istnieje takie rozróżnienie, które z punktu widzenia językowego wydaje mi się bezsensowne (myślę tu o błędnej językowo formie stan odżywienia roślin w azot). W literaturze fachowej znalazłam jedynie odżywianie roślin azotem, siarką itd.
Konstrukcja z przyimkiem w jest niepoprawna językowo. Czasownik odżywiać (także z się) oraz pochodzące od niego rzeczowniki odżywianie, odżywienie mają rząd narzędnikowy i schemat ktoś odżywia kogoś, coś — czymś, co oznacza, że rzeczownik występujący w związku z nimi musi przybrać formę narzędnika, np. Odżywiała nas wyłącznie (czym? N.) nabiałem i owocami. Odżywiał się (czym? N.) jarzynami, mięsem. Odżywialiśmy dzieci kozim mlekiem. Odżywiamy kota specjalną karmą. Nie wydaje się, aby w fachowym języku rolniczym miała istnieć forma pozostająca w jaskrawej sprzeczności z ugruntowanym w języku ogólnym schematem składniowym. Można natomiast podejrzewać, że niepoprawne !stan odżywienia roślin w azot powstało jako wynik pomylenia wzorców składniowych z czasownikiem zaopatrywać (w coś) i podchodzącym od niego rzeczownikiem zaopatrzenie (w coś) o nieco podobnym kontekstowo znaczeniach, które tworzą połączenia z przyimkiem w i biernikiem. W łatwo dostępnych tekstach internetowych zdarzają się oczywiście formy błędne takie jak cytowane w pytaniu, ale są one w zdecydowanej mniejszości. O poprawności konstrukcji stan odżywienia czym ostatecznie świadczyć może fakt, że w tytułach fachowych publikacji pojawia się wyłącznie ona, por. Ocena stanu odżywienia roślin azotem z zastosowaniem testów roślinnych, Zastosowanie testu chlorofilowego SPAD do oceny stanu odżywienia kukurydzy azotem, Przydatność wskaźnika względnej zawartości chlorofilu do oceny stanu odżywienia kukurydzy azotem.
Katarzyna Wyrwas
Etymologia2008-02-07
Jakie jest pochodzenie nazwy Toruń?
Pierwszy zapis nazwy nadwiślańskiego miasta leżącego obecnie ok. 46 km na południowy wschód od Bydgoszczy pojawia się w dokumentach krzyżackich z 1231 roku. Mowa w nich o założonym przez mistrza Hermana Bolko Torunie (w mianowniku: Torun). Jednak, jak wykazały badania historycznojęzykowe (o czym zob. w: Rospond S.: Słownik etymologiczny miast i gmin PRL. Wrocław 1984.), nazwy miasta Toruń nie należy wywodzić z żadnej germańskiej podstawy językowej. Okazuje się bowiem, że jej dzisiejsze brzmienie (niezmienne od XVI w.) jest skutkiem dwóch procesów: trzynastowiecznego zniemczenia pierwotnej, słowiańskiej, nazwy Tarnów (także: Tarnovia) na Thorn, następnie – Thoron i dalej – Thorun, oraz późniejszej „repolonizacji na Toruń” tej ostatniej (por. Rospond).
Gwoli ścisłości dodajmy, że forma Tarnów ma swój źródłosłów w staropolskim rzeczowniku tarnina, co z kolei od psł. *tŗ´nina (w znaczeniu ‘tarnina, ciernisty krzew’) powstałego przez dołączenie przyrostka -ina do rdzenia wyrazu *tŗ´nъ (stp. tarn) - ‘cierń’. Tak więc w ostatecznym rozrachunku Toruń zawdzięcza swą nazwę roślinie znanej skądinąd jako Prunus spinowa.
Katarzyna Mazur
Etymologia2008-02-07
Skąd pochodzi nazwa rzeki Wisły?
Nazwę Wisły, obecnie najdłuższej rzeki w Polsce, łączy się z praindoeuropejskim rdzeniem *-vies-, który w prasłowiańszczyźnie przejść miał w *-vis-. Treść niesiona przez obie te dawne podstawy słowotwórcze zawarta jest we współczesnym znaczeniu polskich czasowników płynąć oraz ciec. Pojawiające się od II w. n.e. w aleksandryjskich, germańskich czy gockich tekstach nazwy odnoszące się do Wisły (Visula, Vistula, Vistla oraz Viscla) uważa się za wtórne wobec rodzimych form. Miały one zostać utworzone poprzez wstawienie dodatkowych głosek u oraz t między słowiańską grupę sl. Więcej na ten temat można znaleźć w Słowniku etymologicznym miast i gmin PRL autorstwa Stanisława Rosponda.
Katarzyna Mazur
Grzeczność językowa2008-02-07
Czy zwrócenie się do kogoś zwrotem pani Izo to mówienie do tej osoby na ty? Czy ta często spotykana forma (Pan(i) + imię) jest poprawna? Dlaczego? Skąd bierze się niechęć niektórych autorytetów do tej formy, np. tutaj: http://poradnia.polonistyka.uj.edu.pl/?modul=16)?
Oczywiście, że zwracanie się do rozmówcy z użyciem formy Pani + imię (w postaci oficjalnej lub zdrobnienie) oraz czasownikowych form trzecioosobowych nie oznacza „tykania”, czyli mówienia „na ty”. Możliwy jest także inny wariant tej formy adresatywnej: samo imię + formy czasownikowe 3. osoba liczby pojedynczej, czyli np. Izo, czy może Pani coś dla mnie zrobić? Żadna z tych dwóch form zwracania się do drugiego nie jest tożsama z użyciem imienia lub zaimka osobowego w połączeniu z czasownikiem w 2. osobie l.poj.
W polszczyźnie istnieją dwie zasadnicze formy zwracania się do siebie: mówiąc po prostu, albo „na Pan // Pani”, albo „na ty”. Formą neutralną i oficjalną jest używanie Pan // Pani + 3. os. l.poj., oraz Państwo + 3.os.l.mn. Formą nieoficjalną jest imię // ty + czasownik w 2.os. l.poj. Możliwa jest zmiana form adresatywnych z oficjalnych na nieoficjalne, rzadko zdarza się sytuacja odwrotna. Między tymi biegunami mieści się forma pośrednia, czyli Pani Izo. Taka forma (Pan / Pani + imię) być używana symetrycznie, przez obu rozmówców, na ogół za zgodą obu stron. Może też być używana przez jedną stronę, tzn. przez osobę, która jest starsza lub stoi wyżej w hierarchii społecznej czy zawodowej, wobec osoby młodszej, zajmującej niższą pozycję hierarchiczną. I taka sytuacja może wywoływać dyskomfort u tej właśnie osoby, która – z racji swoich właściwości socjolingwistycznych – musi // powinna stosować formy czysto oficjalne (np. proszę pani // pani dyrektor itp.). Być może z tego powodu warto ostrożnie posługiwać się formą Pani Izo, by nie wyrażać formą adresatywną nierównego statusu partnerów. Ale w tej formie nie ma poufałości, paternalizmu, poczucia wyższości. Potrzebna jest wrażliwość obu stron interakcji na zachowanie drugiego. Osoba, która używa zwrotu Pani Izo (zakładam, że nie jest to sytuacja symetryczna), powinna obserwować reakcję adresatki. Pani Iza z kolei powinna zastanowić się, czy ta forma wyrażą życzliwość i sympatię, czy też wyraża tylko asymetrię statusu (lub obie równocześnie).
Trudno byłoby powiedzieć, że autorytety (językoznawcy) wyrażają wobec tej formy adresatywnej niechęć, choć prof. Małgorzata Marcjanik zaleca posługiwać się nią ostrożnie. Za tą ostrożnością przemawiają względy, które umieściłabym w kategoriach politycznej poprawności – tak postępować, by żadna ze stron interakcji nie czuła się dyskryminowana ze względu na wiek czy status. Niechęć językoznawców wywołuje czasem stosunkowo nowa sytuacja, która mieści się w „grzeczności handlowej”, kiedy pracownik banku, akwizytor ubezpieczeniowy itp. zwraca się tak do klienta, bez względu na parametry socjolingwistyczne klienta. To nowy zwyczaj, którego funkcją pragmatyczną jest spersonalizowanie kontaktu, ocieplenie atmosfery przez wprowadzanie do kontaktu oficjalnego form adresatywnych o charakterze mniej oficjalnym. Łamie on lub zawiesza tradycyjne normy regulujące formy zwracania się do siebie, stąd i jego ocena nie jest jednoznaczna.
Małgorzata Kita
Ortografia2008-02-07
Jaka forma jest poprawna: mascara czy maskara? W Wielkim słowniku ortograficznym i np. Uniwersalnym słowniku języka polskiego jest tylko jedna forma – mascara. Zapis przez natomiast można natomiast znaleźć w internetowym słowniku ortograficznym PWN (to jedyne źródło, do którego dotarłam, notujące taki zapis). Która pisownia jest więc poprawna, na jakim źródle mam się opierać.
Mascara tylko przez c. Także słownik ortograficzny na stronie internetowej PWN podaje tylko taką pisownię. Wielki słownik ortograficzny PWN jest wystarczająco wiarygodnym źródłem w tej materii.
Ewelina Pałka
Ortografia2008-02-07
Czy tak często spotykany zapis ZOO dużymi literami, w znaczeniu ‘ogród zoologiczny’, jest prawidłowy?
Zapis wielkimi literami najczęściej spotykamy na szyldzie nad bramą zoo, jednak w życiu codziennym nie ma takiej potrzeby, zatem po prostu zoo.
Ewelina Pałka
Ortografia2008-02-07
Jak należy napisać: życzę bogatego Mikołaja, życzę bogatego mikołaja?
Najlepiej będzie życzyć bogatych mikołajek - wtedy małą literą, bo mówimy o zwyczaju dawania prezentów. Zwyczaj dawania prezentów 6 grudnia jest także nazywany mikołajem i jeśli o tym zwyczaju myślimy, życzymy bogatego mikołaja pisanego małą literą. Jeśli naszym zamiarem jest mówienie o osobie rozdającej dzieciom prezenty w charakterystycznym stroju, to nazwę tej osoby - mikołaj, święty mikołaj - również powinniśmy napisać małą literą. Jedynie jeśli mowa o konkretnym świętym biskupie, postaci historycznej, obowiązuje pisownia wielką literą: Święty Mikołaj lub w skrócie: św. Mikołaj (zob. Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN pod red. E. Polańskiego (s. 420), Zasady pisowni słownictwa religijnego pod red. R. Przybylskiej i W. Przyczyny, Tarnów 2005, s. 11-12.
Ewelina Pałka i Katarzyna Wyrwas
Etymologia2008-02-07
Dlaczego zwierzęta się hoduje (czy jest to związane z chodzeniem)? Rośliny zaś są uprawiane. Interesuje mnie pochodzenie tych słów (hodowla i uprawa).
W Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny pod redakcją H. Zgółkowej znajdujemy następujący opis znaczeń interesujących nas tu słów hodować i uprawiać: „hodować (tom 13) – 1) ‘w odniesieniu do roślin i zwierząt: prowadzić (profesjonalnie lub hobbystycznie) zabiegi mające na celu zapewnienie odpowiedniego wzrostu’; 2) ‘uzyskiwać nową rasę zwierząt lub odmianę roślin poprzez właściwy do-bór, odpowiednią selekcję i pielęgnację’; 3) przenośnie ‘w odniesieniu do uczuć: podsy-cać w sobie; pozwalać się rozwijać i utrwalać’; natomiast czasownik „uprawiać” (tom 44) – znaczy tyle, co: 1) ‘wykonywać różne zabiegi (np. oranie, nawożenie) mające na celu przygotowanie gleby do zasiewu’; 2) ‘pielęgnować rośliny, dbać o ich wzrost i rozwój aż do czasu zbiorów’; 3) ‘zajmować się czymś, poświęcać się czemuś, wykony-wać coś’. Z powyżej przedstawionej słownikowej prezentacji znaczeń leksemów wyni-ka jednoznacznie, iż we współczesnej polszczyźnie mówiąc o czynności hodowania, możemy mieć na myśli zarówno hodowanie zwierząt, jak i roślin (por. hodowla krów, ale też hodowla tulipanów), co w przypadku uprawiania jest wyklu-czone – to słowo bowiem odnosi się tylko do roślin. Leksem hodować w znacze-niu ‘pielęgnować, chować, wychowywać’ poświadczają teksty polskie od XVI stulecia. Wcześniej – często w formie godować – wyraz ów wskazywał na czynność uczto-wania, biesiadowania, zwłaszcza podczas uroczystości weselnej czy w czasie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Znamy także znaczenie ‘czcić, otaczać kultem religijnym’. W brzmieniu hodować słowo jest zapożyczeniem z języka staro-ukraińskiego. Natomiast czasownik uprawiać / uprawić pozostaje w ścisłym związku z wyrazami prawo, prawy. W dobie staropolskiej – do XV wieku włącz-nie – uprawa to nic innego, jak ‘układ, umowa, porozumienie’, uprawa ziem-ska zaś to „umowa między panem a chłopem przyjmującym rolę do uprawy”. Cza-sownik uprawić z kolei oznaczał przede wszystkim: 1) ‘wyrównać, ugładzić’; 2) ‘uzdatnić do dalszego użytku, obrobić’’. Wyraz ów pochodzi od prasłowiańskiego *praviti (‘prawić’) – ‘czynić prostym, prostować, naprostowywać; czynić spraw-nym, właściwym, odpowiednim, stosownym’. Dał on podstawę dla licznej grupy cza-sowników: na-prawić, od-prawić, o-prawić, po-prawić, prze-prawić, przy-prawić, s-prawić, u-prawić, wy-prawić, w-prawić czy za-prawić.
Joanna Przyklenk
Ortografia2008-02-06
Czy można napisać chrystus, a w M. lm. chrystusi oraz aleksandrzy i tamerlani przez analogię do rzeczowników pospolitych, jak: hamlet, herkules czy wymienieni w poniższym przykładzie judasz i piłat? Zawsze istnieją jacyś judasze, jacyś piłaci i jacyś chrystusi. W historii przewijają się okrutni aleksandrzy i tamerlani.). Czy w zdaniu: Każdy szuka swojego Sokratesa nie należałoby jednak napisać dużą literą Sokratesa?
Powstawanie metaforycznych kontekstów użycia nazw własnych jako pospolitych jest uwarunkowane uzusem. Jeżeli więc utrwalone jest użycie: judasz = fałszywy człowiek; hamlet, herkules, to inne z wymienionych nie. Można oczywiście takiej eponimizacji dokonać, ale istnieją pewne blokady kulturowe, wymogi tabu. Imienia Chrystus nie można np. u nas nadawać dzieciom, nie bardzo wyobrażam sobie kontekst, w którym taki eponim miałby funkcjonować (w tytule znanego filmu jednak jest wielka litera). Jeśli ma być pogardliwie, to: aleksandry, piłaty, sokratesy, tamerlany, herkulesy; jesli nie – aleksandrowie, piłaci, Sokratesowie, tamerlanowie, herkulesi.
Aldona Skudrzyk
Etymologia2008-02-06
Skąd się wziął wyraz śmiech?
Od XV w. obecny w systemie języka polskiego leksem śmiech wywodzić należy od prasłowiańskiego rzeczownika směχъ (w znaczeniu ‘śmianie się’), utworzonego za pomocą przyrostka χъ od czasownika *smъjati sę ‘śmiać się’, ‘śmieję się’. W staropolszczyźnie śmiechem określano nie tylko czynność ‘śmiania się’ bądź ‘wyśmiewania’, ale także ‘zabawę’, ‘żart’ czy ‘figiel’ (por. W. Boryś Słownik etymologiczny języka polskiego).
Katarzyna Mazur
Ortografia2008-02-06
Proszę o wskazanie zasady regulującej pisownię z cząstką ; np. będę-ć czy będęć, ona-ć czy onać, że-ć czy żeć?
Pisownia partykuły jest łączna, por. boć, toć, ponoć, zob. reguła 154 polskiej pisowni, a więc: będęć, onać, żeć.
Aldona Skudrzyk{/>]
Odmiana2008-02-06
Różnica zdań dotyczy odmiany w liczbie mnogiej zestawień, w tym przypadku dwóch rzeczowników, a konkretnie historia choroby (jest to sformalizowana dokumentacja medyczna). Moim zdaniem, ponieważ język polski jest z natury fleksyjny, powinno się odmieniać obydwa wyrazy, jeśli odmiana jest możliwa gramatycznie i stylistycznie. Tutaj: M. historie chorób, nie historie choroby; D. historii chorób, nie historii choroby, czyli odmieniamy obydwa wyrazy. Inaczej w przypadku np. beczki prochu, nie beczki prochów; beczek prochu, nie beczek prochów - odmieniamy tylko jeden wyraz. Czy mam rację?
Oczywiście w lm. historie (kilku) chorób - jeśli istotnie idzie o to, by dokumentacja zawierała oddzielne opisy każdej z chorób. Wszelako tytuły rubryk w sformalizowanych kwestionariuszach tradycyjnie mają formę lp. (zatem: Historia choroby - w domyśle: tej, której dotyczy dokumentacja medyczna) - niezależnie od tego, czy pacjent cierpi // jest leczony na jedną dolegliwość czy na kilka (te zwykle podaje w wywiadzie, na podstawie którego zapewne ustala się rodzaj podawanych leków, ale niekoniecznie opisuje się historie owych innych chorób szczegółowo). Jeśli tak jest, to względy gramatyczne muszą ustąpić praktyce (i tradycji) - choć z gramatycznego punktu widzenia Pan ma rację (choroby są policzalne, ich historie mogą być różne). Zatem: historie chorób).
Ewa Jędrzejko
Słowotwórstwo2008-02-06
Jestem na wymianie studenckiej w Walencji. Wielu Polaków, których tu spotkałam, nazywa język tego regionu walencjańskim. Nazewnictwo to razi mnie bardzo. Moja intuicja językowa mówi mi, że jedyną i słuszną formą jest nazwa język Walencji, której to nazwy dotychczas używałam bez zastanawiania się nad jej poprawnością. Mam w tej kwestii rację, czy też moja intuicja językowa mnie zawiodła?
Przymiotnik walencjański (upominam się też o walencyjski) można zaakceptować, bo jest poprawnie zbudowany. Od podanej nazwy miasta tworzymy jednak zwykle przymiotnik Walencji, zresztą słowniki podają go od dawna. W takim razie polecam go jako wzorcowy.
Jan Grzenia

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-02-06
Jak brzmi w dopełniaczu lp. nazwisko Czachór noszone przez mężczyznę? Czy nie odmienia się ono jak pospolite upiór?
Nie jest to nazwisko o formie identycznej z rzeczownikiem pospolitym, a w takim razie lepiej w odmianie odstąpić od oboczności (DB. Czachóra, C. Czachórowi, N. Czachórem, Ms. Czachórze). Jednak odmianę analogiczną do podobnie zakończonych rzeczowników pospolitych (DB. Czachora itd.) należy uznać za akceptowalny wariant fleksyjny.
Jan Grzenia

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166