Najczęściej zadawane pytania (225) Ortografia (582) Interpunkcja (191) Wymowa (69) Znaczenie (260) Etymologia (302) Historia języka (24) Składnia (333) Słowotwórstwo (135) Odmiana (328) Frazeologia (131) Poprawność komunikacyjna (189) Nazwy własne (429) Wyrazy obce (89) Grzeczność językowa (40) Różne (162) Wszystkie tematy (3264)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Historia języka2015-11-02
Zastanawiam się, jak daleko wstecz sięga ta tradycja i dlaczego stanęło na tym, na czym stanęło. A mianowicie: dlaczego liczba mnoga od słowa rok to lata? Dlaczego akurat ta pora roku została wybrana do użytku powszechnego? Używa się co prawda zwrotu skończyła trzynaście wiosen, ale rzadziej i takie wyrażenie już w pewien sposób nacechowuje wypowiedź. Dlaczego więc lato? Kiedy to się mniej więcej usystematyzowało?
Wyraz lato był w języku staropolskim, a wcześniej w prasłowiańskim (*lěto), używany w znaczeniu ‘ciepła pora roku’ (pierwotny zakres kalendarzowy był szerszy niż obecnie, obejmował też wiosnę, stąd przymiotnik letni w znaczeniu ‘trochę ciepły’). Lato oznaczało wówczas ‘przyjemny, łagodny czas, kiedy zelżało zimno’. Na tej podstawie semantycznej rozwinęło się temporalne znaczenie roku, czyli ‘okresu od lata do lata’, obejmującego ponad 360 dni. Znajdowało to potwierdzenie w użyciach typu lata mijały. Ta właśnie funkcja semantyczna jest dzisiaj kontynuowana, ale tylko w formie liczby mnogiej lata, natomiast w liczbie pojedynczej odpowiada jej wówczas rzeczownik rok, który pojawił się w polszczyźnie znacznie później i był początkowo terminem sądowym — roki sądowe to były dokładne terminarze prac sądów, umówione wcześniej terminy rozpraw, rok oznaczał ostatni dzień wyznaczonego terminu.
Ponieważ w późnym średniowieczu zaczęto przywiązywać większą wagę do kalendarza, rzeczownik rok upowszechnił się w znaczeniu konkretnego, ustalonego odcinka czasu mierzonego od 1 stycznia do ostatniego grudnia, natomiast lato utrwaliło się w znaczeniu najcieplejszej pory roku. Pozostałością dawnego znaczenia pozostaje forma liczby mnogiej, a następstwem opisanych przemian jest dzisiaj supletywizm tematów liczby pojedynczej i mnogiej: rok — lata.
Mirosława Siuciak

Składnia2015-11-02
Witam, nurtuje mnie jedna sytuacja. Kolega z Białorusi zwrócił się do mnie tymi oto słowami: Ugotuję jednak chyba pierogi, ale strasznie się nie chce je gotować. Zwróciłam mu uwagę, że powiedział niepoprawnie. Wytłumaczyłam, że powinien użyć ich zamiast je. Chciałabym się poradzić, czy słusznie postąpiłam.
Kompetencja językowa Pani nie zwiodła, błąd został poprawiony. W języku polskim mamy czasowniki, które łączą się z rzeczownikiem w bierniku, takie jak np. widzieć, jeść, gotować, kupić, podgrzać, wylać, przyprawić i wiele innych. Jeśli taki czasownik nie jest zaprzeczony, wymaga, aby rzeczownik przybrał postać biernika, np. widzę, jem, gotuję, kupuję, podgrzewam, wylewam, przyprawiam – kogo? co? – zupę. Jeśli czasownik zostanie użyty z przeczeniem, zmieniają się jego wymagania względem towarzyszącego rzeczownika, który w tym wypadku powinien wystąpić w dopełniaczu, np. nie widzę, nie jem, nie gotuję, nie kupuję, nie podgrzewam, nie wylewam, nie przyprawiam – kogo? czego? – zupy. Zmiana ta dotyczy oczywiście nie tylko rzeczowników, lecz także tych części mowy, które rzeczowniki zastępują, czyli zaimków osobowych jak te w pytaniu: chce mi się gotować – kogo? co? – je, ale nie chce mi się gotować – kogo? czego? – ich. Warto w tym miejscu podać również odmianę zaimka osobowego w rodzaju niemęskoosobowym zastępującego w zdaniu rzeczownik pierogi: M. one, D. ich, C. im, B. je, N. nimi, Ms. nich.

Ortografia2015-11-02
Jak poprawnie zapisać mmm jako dźwięk zamyślenia?
Tej formy nie odnotowują słowniki języka polskiego czy ortograficzne, ale w tekstach literackich znajdujemy je dość często, bo twórcy chcą wiernie odtworzyć kształt naturalnego dialogu, w którym przecież pojawiają się dźwięki w opisach naukowych nazywane pauzami wypełnionymi. Słowami owe pauzy nie są, przyjmują postaci yyy, eee, mmm, hmm, z których jedynie ostatnią można znaleźć w słownikach, lecz zapisaną jako hm z definicją «wykrzyknik wyrażający namysł mówiącego i zarazem niepewność co do reakcji słownej na daną sytuację» („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza, zob. także w słowniku na stronie Wydawnictwa PWN: http://sjp.pwn.pl/doroszewski/hm;5433448.html) i przykładami: Hm, nie wiem, co powinienem powiedzieć. Szkoda, że autor nie dostrzegł pewnych, hm, nieścisłości w swoim reportażu. „Wielki słownik ortograficzny języka polskiego” pod red. E. Polańskiego) również zawiera jedynie formy hm i hm! różniące się intonacją (zob. http://sjp.pwn.pl/so/hm;4441652.html).
W literaturze naukowej przyjęło się zapisywać pauzy wypełnione jako trzy jednakowe znaki: yyy, eee, mmm, choć zapewne fakt, że są one objawami niepłynności, czyli tego, że mówiący zahamował lub spowolnił wybór elementów wypowiedzi, co może trwać dłużej lub krócej, powoduje, że interesujący nas ciąg dźwięków mógłby zostać ewentualnie zapisany za pomocą większej liczby liter.
Zapis trzyliterowy i wskazanie możliwości dodawania kolejnych liter znajdziemy w „Słowniku onomatopei, czyli wyrazów dźwięko- i ruchonaśladowczych” Mirosława Bańki (Warszawa 2009, s. 116). W słowniku tym mmm jest definiowane jako nazwa nieartykułowanego, nosowego dźwięku, jaki ludzie wydają, gdy zastanawiają się, co powiedzieć, a także – w znaczeniu drugim – jako nazwa dźwięku, który ludzie wydają, gdy coś im się bardzo podoba, a zwłaszcza bardzo smakuje.
Na koniec warto wskazać kilka prac naukowych, w których pojawiają się opisy (i zapisy) pauz wypełnionych:
Krystyna Rudek-Data „Pauza a przerwanie w wypowiedzi mówionej”. W: „Studia nad polszczyzną mówioną Krakowa”. T. 1. Red. B. Dunaj. Kraków 1972, s. 103–108.
Janina Labocha „Przerwania jako sygnały trudności wyboru leksykalnego i formalnego w polszczyźnie mówionej”. W: „Studia nad polszczyzną mówioną Krakowa”. T. 1. Red. B. Dunaj. Kraków 1972, s. 111–120.
Piotr Bąk „Przerywniki jako charakterystyczna cecha języka potocznego”. „Poradnik Językowy”, 1974, z. 1, s. 24–30.
Małgorzata Kita „Wypowiedzi przerwane we współczesnym polskim języku potocznym: na materiale autentycznych tekstów potocznych i tekstów beletrystycznych”. Katowice 1989.
Anna Majewska-Tworek „Niepłynność wypowiedzi w oficjalnej odmianie polszczyzny. Propozycja typologii”. Wrocław 2014.

Interpunkcja2015-11-01
Szanowni Państwo, piszę, ponieważ mam problem z rozróżnieniem przydawek równorzędnych oraz nierównorzędnych w zdaniu. Rozumiem teorię: przydawki równorzędne stanowią szereg składników, każda z nich określa rzeczownik, natomiast przydawki nierównorzędne to takie, w których jedna jest określeniem drugiej przydawki określającej rzeczownik. Problem pojawia się w praktyce. Jak mam traktować takie zdania: On miał długie brązowe włosy (czy długie, brązowe włosy). Światło pada na niebieską betonową podłogę (czy niebieską, betonową podłogę). Rozlała się lepka zielona ciecz (czy lepka, zielona ciecz). On jest ubrany w niebieski roboczy kombinezon (czy niebieski, roboczy kombinezon). Jechał starym rozklekotanym samochodem (czy starym, rozklekotanym samochodem). Sprawdzałam w „Słowniku ortograficznym PWN”, ale tam te przykłady wydają się oczywiste.
Z góry dziękuję za pomoc.
Z wyrazami szacunku
Studentka
Pomiędzy przydawkami równorzędnymi moglibyśmy wstawić spójniki łączne i, oraz, a także, używane do łączenia zdań lub innych wyrażeń, które odnoszą się do tych samych przedmiotów lub faktów, np. On miał długie, brązowe włosy (= długie i brązowe). Światło pada na niebieską, betonową podłogę (= niebieską i betonową). Rozlała się lepka, zielona ciecz (= lepka i zielona). On jest ubrany w niebieski, roboczy kombinezon (= niebieski i roboczy). W tego typu zdaniach przecinek zastępuje niejako spójnik.
Przydawki nierównorzędne, czyli grupy przydawek, z których pierwsza określa połączenie drugiej przydawki i określanego przez nią rzeczownika, występują nieczęsto, np. Pierwsze powojenne wybory wywołują teraz kontrowersje (pierwsze po wojnie). Współczesne polskie słownictwo zawiera wiele zapożyczeń (polskie słownictwo istniejące współcześnie). W ogrodzie rosną białe pnące róże (białe róże, które się pną; odmiana róż). Widać w tych połączeniach wyraźnie, że jedna z przydawek jest składniowo uzależniona od drugiej, spójników i, oraz, a także wstawić nie sposób bez szkody dla sensu wypowiedzi, można natomiast między przydawkami postawić pytanie (np. pierwsze – jakie? – powojenne), na co zresztą wskazuje ich nazwa – nierównorzędne.
Zasada ta jest opublikowana na stronach internetowych Wydawnictwa PWN (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/383-Przecinek-miedzy-polaczonymi-bezspojnikowo-jednorodnymi-czesciami-zdania;629802.html), omawia ja także m.in. Jerzy Podracki w „Nowym słowniku interpunkcyjnym języka polskiego z zasadami przestankowania” (Warszawa 2005, s. 33–34).

Poprawność komunikacyjna2015-11-01
Znalazłem w książce dla klasy pierwszej następujące zdanie: Słuchanie muzyki zbyt głośno przez słuchawki może na trwale uszkodzić twój słuch. Zwrot na trwale wydaje mi się niepoprawny. Proszę rozwiać moje wątpliwości.
W polszczyźnie istnieje przysłówek trwale, który jest używany w znaczeniu «w ciągu długiego, dłuższego czasu, na długi, dłuższy czas, na długo, na stałe». W cytowanym zdaniu mamy do czynienia ze znaczeniem «na stałe», podobnie jak słownikowych przykładach: Utrzymywała się trwale wysoka temperatura. Szampon trwale koloryzujący. Elementy trwale połączone. „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego odnotowuje wprawdzie połączenie na trwale, lecz wskazuje, że jest ono rzadkie, a Pana pytanie i wątpliwości udowadniają, że klasyfikacja ta jest trafna. W Narodowym Korpusie Języka Polskiego PWN (http://www.nkjp.pl) znajdują się zaledwie 24 przykłady połączenia na trwale, 5 razy więcej połączeń z na trwałe synonimicznego do na stałe, ale już 50 razy więcej użyć przysłówka trwale.

Znaczenie2015-11-01
Co to znaczy proweniencja, o proweniencji?
Proweniencja to inaczej «pochodzenie kogoś lub czegoś, wywodzenie się; rodowód, geneza» („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza). Słowo to znajdziemy w dostępnych w Internecie słownikach języka polskiego Wydawnictwa PWN: http://sjp.pwn.pl/sjp/proweniencja;2572812.html, w „Słowniku języka polskiego PAN” pod red. W. Doroszewskiego: http://doroszewski.pwn.pl/haslo/proweniencja oraz w „Słowniku wyrazów obcych” Władysława Kopalińskiego: http://www.slownik-online.pl. To pochodzące z łaciny słowo zapożyczaliśmy dwukrotnie: najpierw właśnie za łacińskim provenientia, następnie zaś za angielskim provenience. „Słownik języka polskiego PAN” pod red. W. Doroszewskiego wydany w latach odnotowywał ten rzeczownik jako przestarzały w znaczeniu ‘pochodzenie’, podawał także dawne znaczenie ‘dochód’, ilustrując je przekładem XVIII-wiecznym, wykazującym, że proweniencją nazywano kiedyś podatek.
Tymczasem znaczenie wskazywane jako przestarzałe wcale nie wyszło z użycia, lecz jedynie ograniczyło swój zasięg występowania i obecnie jest zaliczane do słownictwa tzw. książkowego, czyli — jak pisze Stanisław Dubisz we wstępie do „Uniwersalnego słownika języka polskiego”, którego jest redaktorem — grupy słów, których rozumienie i stosowanie „wymaga przygotowania intelektualnego i kompetencji językowej większych niż te, które stanowią motywację używania słownictwa podstawowego”, słownictwa „charakteryzującego wypowiedzi osób należących do warstwy inteligencji humanistycznej” (USJP, 2003, t. 1, s. XL–XLI). Wspomniany słownik podaje następujące przykłady użycia tego rzeczownika: niezbyt chlubna proweniencja, człowiek o tajemniczej proweniencji, towary o podejrzanej proweniencji, taniec o ludowej proweniencji. Można także powiedzieć, że ustala się proweniencję czegoś (książki, rękopisu), co jest już nawiązaniem do kolejnego sensu tego rzeczownika, w którym występuje, gdy mowa o różnego rodzaju zbiorach. Znaczenie to dziedziczy przymiotnik proweniencyjny używany w połączeniu notatka proweniencyjna, czyli informująca o pochodzeniu danego elementu kolekcji.
Rzeczownika proweniencja używa się zatem w pisanej odmianie języka lub w starannych wypowiedziach mówionych, przeważnie należących do stylu publicystycznego, literackiego czy naukowego, a w codziennej komunikacji częstszy i bardziej naturalny jest rodzimy odpowiednik pochodzenie.

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-11-01
Szanowni Państwo, zastanawiam się, jak odmienić nazwisko Buśko na zaproszeniach ślubnych. Do tej pory znalazłam już kilka odmiennych wzorów odmian nazwisk zakończonych na -o i nie jestem w stanie podjąć sama decyzji, która z odmian jest prawidłowa. Czy będzie to Zapraszamy Annę i Marka Buśków oraz Zapraszamy Marka Buśkę? Proszę o pomoc.
Nazwiska zakończone na -o podobne do tego, o które Pani pyta, mogą sprawiać problemy. Nie są to problemy z odmianą, bo ta jest dość oczywista, o czym świadczą poprawne formy, które Pani podaje. Kiedy odmieniamy nazwiska, takie jak Buśko, Pianko, Bieńko, Bańko, Jędrzejko, Bako, Sinko, Chodźko, Szewczenko, Żwirko, Lubaszenko itp., formy kolejnych przypadków są takie same jak formy przypadków nazwisk zakończonych na -a, np.: Bańko / Bańka – Bańki, Bańce, Bańkę, Bańką; Pianko / Pinka – Pianki, Piance, Piankę, Pianką; Żwirko / Żwirka – Żwirki, Żwirce, Żwirkę, Żwirką; Jędrzejko / Jędrzejka – Jędrzejki, Jędrzejce, Jędrzejkę, Jędrzejką. Bywa, że osoby noszące nazwiska zakończone na -o rezygnują z odmiany swych nazwisk z obawy, aby odbiorcy nie pomylili ich z postaciami na -a. Uważam, że ma to uzasadnienie, jeśli działamy na gruncie urzędowym, gdzie dokładne odtworzenie kształtu nazwiska jest niezwykle istotne. W komunikacji prywatnej, zawodowej, rodzinnej itd. wszyscy zazwyczaj wiedzą, jak się ktoś naprawdę nazywa, a zatem forma przypadka innego niż mianownik nie wprowadzi nikogo w błąd. W podobnej sytuacji jesteśmy, wypisując zaproszenia na ślub: zapraszamy rodzinę, znajomych, więc o nieporozumieniu nie może być mowy. Gorąco polecam używanie form, które widnieją w Pani liście! Na wszelki wypadek podaję pełny zestaw form odmiany interesującego Panią nazwiska: liczba pojedyncza – M. Buśko, D. Buśki, C. Buśce, B. Buśkę, N. Buśką, Ms. Buśce, W. Buśko!; liczba mnoga – M. Buśkowie, D. Buśków, C. Buśkom, B. Buśków, N. Buśkami, Ms. Buśkach, W. Buśkowie!

Słowotwórstwo2015-10-31
Mam pytanie dotyczące słowa zys. Jak nazwać młodego zysa: zyszę czy zysię? W słownikach nie znajduję żadnej z tych form. Czy to oznacza, że w ogóle nie istnieją? Można oczywiście zadowolić się orlęciem jako odpowiednikiem, jednak to mnie nie przekonuje. Bardzo proszę o pomoc.
Jednym ze sposobów tworzenia nowych wyrazów jest zmiana typu odmiany, fachowo mówi się o derywacji paradygmatycznej. W przypadku, o którym Pani pisze, odmiana męska – zys, zys-a, zys-owi, zys-em, o zysi-e – zostaje zamieniona na odmianę nijaką, podobnie jak dla prosię, cielę, pisklę, tygrysię. Czy wyraz zysię istnieje? To wyraz potencjalny, wchodzący w serię: kocię ← kot, lwię ← lew, oślę ← osioł, orlę – orzeł, wronię ← wrona. Nie ma w słowniku wyrazu smoczę, a przecież każdy Polak rozpozna, że to ‘mały smok’. Tak tworzy się nazwy istot młodych, te zazwyczaj nacechowane są emocjonalnie, mówi się, że to spieszczenia (hipocoristica). W trakcie odmiany do rdzenia zyś- dołącza się morfem -ęć-/-ęt-/-ąt-: M. zysię, D. zysięcia, C. zysięciu, B. zysię, N. zysięciem, Ms. zysięciu, W. zysię!; w liczbie mnogiej: M. zysięta, D. zysiąt, C. zysiętom, B. zysięta, N. zysiętami, Ms. zysiętach, W. zysięta!

Grzeczność językowa2015-10-31
Czy na razie jako pożegnanie jest prawidłowe?
Jest to jedna z wielu formuł grzecznościowych używanych w funkcji pożegnania. Wyrażenia na razie używa się w przypadkach, kiedy rozstający się ludzie mają nadzieję zobaczyć się jeszcze i zakładają, że czas do następnego spotkania będzie niezbyt długi.
Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie jest to grzecznościowa forma oficjalna, lecz potoczna, nie powinna zatem pojawić się w sytuacjach formalnych. Także wówczas, gdy relacja między uczestnikami interakcji jest w znacznym stopniu asymetryczna, lepiej unikać używania takiej formy pożegnania, nawet w sytuacjach nieoficjalnych. Aby takie pożegnanie było stosowne, osoby używające formuły na razie powinna łączyć relacja nieformalna, bliska i interakcja powinna przebiegać w sytuacji nieoficjalnej. Jej użyciu sprzyjać może wiek: żegnający się są rówieśnikami (w dowolnym wieku).
Wariantem tego pożegnania jest używane przez młodzież nara (narka), czyli zredukowane wyrażenie przyimkowe na razie. O ile jednak forma grzecznościowa na razie pisana jest oddzielnie, to nara ma już pisownię łączną. Kwestię pisowni wyjaśnia szerzej Maciej Malinowski (zob. http://obcyjezykpolski.pl/?page_id=4798). W Poradni Językowej PWN można znaleźć przypuszczenia dotyczące pochodzenia tej formy pożegnania: zob. http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-Na-razie-b;15447.html.

Słowotwórstwo2015-10-31
W swojej pracy coraz częściej spotykam się z pojęciem zatrudnialności (jako odpowiednikiem angielskiego employability), najczęściej w odniesieniu do sytuacji absolwentów uczeni wyższych. Czy Państwa zdaniem to słowo jest poprawne? Mam wątpliwości. Pozdrawiam serdecznie.
Faktycznie, rzeczownik zatrudnialność nie brzmi najlepiej, ale nie narusza reguł słowotwórczych polszczyzny. Rzeczowniki na -ość budowane są regularnie od przymiotników, w tym wypadku zakończonych na -alny, por. odpowiedzialność ← odpowiedzialny, sprawdzalność ← sprawdzalny, postrzegalność ← postrzegalny, opłacalność ← opłacalny, niedostrzegalność ← niedostrzegalny, rozpuszczalność ← rozpuszczalny, wykrywalność ← wykrywalny. Problem w tym, że słowniki nie notują przymiotnika zatrudnialny. Musimy jednak pamiętać, że żaden słownik nie notuje wszystkich wyrazów, zwłaszcza tych, które funkcjonują w językach specjalistycznych. I np. słowniki nie notują przymiotnika przeżywalny, podczas gdy odnajdujemy rzeczownik przeżywalność ‘zdolność do przeżycia’. Brak w mojej kompetencji językowej przymiotników dla odwołalność, przystosowalność, a tymczasem w „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” pod red. S. Dubisza odnotowane są pary:
odwołalność urz. «prawo odwołania ze stanowiska»: Odwołalność radnych przez wyborców. // odwołalny urz. «mogący być odwołanym, podlegający odwołaniu»: Posłowie są odwołalni.
przystosowalność książk. «zdolność przystosowywania się do czegoś»: Przystosowalność do zmiany warunków. // przystosowalny książk. «taki, który da się zastosować, przystosować» Przystosowalna teoria.
Może w Pani środowisku znany jest przymiotnik zatrudnialny?

Ortografia2015-10-31
Moje wątpliwości dotyczą zdania: Rozwój energetyki na południowym Bałtyku. Czy południowy należy pisać małą literą i czy przed słowem Bałtyk czy po nim?

Zapis południowy Bałtyk jest właściwy, ponieważ połączenie tych dwóch słów nie jest nazwą własną, jak np. Ameryka Północna czy Europa Środkowo-Wschodnia, lecz wskazuje jedynie na część tego zbiornika wodnego. Zasady pisowni polskiej mówią, że przymiotniki: południowy, północny, wschodni, zachodni pisze się wielką literą, jeśli są integralną częścią nazw geograficznych, nazw państw oraz innych jednostek terytorialnych lub administracyjnych, np. Beskidy Wschodnie, Europa Zachodnia, Morze Północne, Przylądek Północny, Republika Południowej Afryki, Tatry Zachodnie, Wyspa Południowa, Zachodni Brzeg Jordanu, Ziemia Północna. Jeśli mowa jest jedynie o części jakiegoś obszaru, stosuje się pisownię małą literą, np. Zwiedziłem zachodnią Europę. Nad Polskę północną przesuwa się niż znad Skandynawii (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/81-Wielowyrazowe-nazwy-geograficzne-i-miejscowe;629400). Wymienione powyżej nazwy pokazują również prawidłowość szyku: nazwy geograficzne mają przymiotniki południowy, północny, wschodni, zachodni w pozycji drugiej (Europa Zachodnia), a gdy mowa o terytoriach, przymiotnik jest przed nazwą właściwą (zachodnia Europa).
W dokumencie Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami RP pt. „Nazewnictwo geograficzne świata” (zeszyt 10 „Morza i oceany”. Warszawa 2008, s. 51, zob. http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/zeszyty/zeszyt_10.pdf) znajdujemy jedynie nazwy Bałtyk i Morze Bałtyckie, a zatem poszczególne części tego morza nie stanowią nazw geograficznych pisanych wielkimi literami.

Ortografia2015-10-31
Czy pojęcie geograficzne subkontynent indyjski może być uważane za nazwę własną, a więc należałoby pisać oba słowa wielką literą?
Nie ma podstaw, by określenie subkontynent indyjski uznać za nazwę własną. Subkontynent to rozległa, wyodrębniająca się część kontynentu, jaką jest np. Półwysep Indyjski.
„Urzędowy wykaz polskich nazw geograficznych świata” nie zawiera żadnej nazwy z członem subkontynent. Pisownię małymi literami znajdziemy w innej publikacji Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych, mianowicie w przedmowie do czwartego zeszytu „Nazewnictwa geograficznego świata”, poświęconego w całości Azji Południowej (zob. http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/zeszyty/zeszyt_04.pdf, s. 7).

Ortografia2015-10-31
Szanowni Państwo! W różnych pracach technicznych czytamy o U-rurce (rurce w kształcie litery u). Czy wielka litera w tym wyrazie użyta wewnątrz zdania jest uzasadniona? W słowniku PWN zapisano: „Wyjątkowo akceptuje się wielką literę także wewnątrz wyrazów będących nazwą własną lub wchodzących w skład nazwy własnej [... ]. Zjawisko, o którym tu mowa, dotyczy przede wszystkim obcych nazw własnych, ale dostrzega się je ostatnio i w języku polskim. Tego zwyczaju nie należy upowszechniać”.
Nadużywanie wielkich liter w pisowni polskiej to prawdziwa plaga w ostatnim czasie. Nie ma powodu, by tendencję tę wzmacniać nowymi przykładami.
Termin u-rurka wystarczająco precyzyjnie wskazuje na kształt owej rurki. Nawiasem mówiąc, cała konstrukcja tej nazwy nie ma zakorzenienia w polskim nazewnictwie. Lepsze byłoby tu określenie opisowe rurka w kształcie litery u – poprawniejsze, ale nie poręczniejsze, dlatego poza wyjaśnieniem nie proponuję bynajmniej odejścia od tak skonstruowanego terminu. Zapisujmy go jednak małą literą, podobnie jak terminy techniczne teownik «podłużny element konstrukcyjny z żelaza lub stali walcowanej, o przekroju poprzecznym w kształcie litery T; teówka», ceownik «kształtownik z walcowanej stali o przekroju poprzecznym zbliżonym kształtem do litery c» czy dwuteownik. «kształtownik o przekroju poprzecznym w kształcie dwóch liter T połączonych podstawami» („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza).
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-31
Witam, piszę pracę licencjacką z historii sztuki o pałacu w miejscowości Nakomiady. Jak poprawnie odmieniamy tę nazwę: Nakomiad czy Nakomiadów?
„Urzędowy wykaz nazw miejscowości i ich części” (http://ksng.gugik.gov.pl/urzedowe_nazwy_miejscowosci.php) odnotowuje dopełniacz: Nakomiad, inne formy odmiany tej nazwy leżącej w województwie warmińsko-mazurskim to: C. Nakomiadom, B. Nakomiady, N. Nakomiadami, Ms. Nakomiadach.

Składnia2015-10-31
Czy poprawne jest zdanie gwarantujemy niesamowitych wrażeń?
Ta konstrukcja jest zdecydowanie niepoprawna, ponieważ czasownik gwarantować przyłącza rzeczowniki w formie biernika, np. gwarantujemy niesamowite wrażenia, szybką obsługę, niskie oprocentowanie, niezapomnianą podróż, wspaniałą zabawę itp. Jeśli natomiast w połączeniu tym pojawi się zaimek liczebny wiele, to narzuci on tej konstrukcji własne wymagania składniowe: wiele wymaga, aby towarzyszące mu wyrazy przybrały formę dopełniacza, a zatem: gwarantujemy wiele – czego? – niesamowitych wrażeń, wspaniałej zabawy, niezapomnianych podróży. Podobnie zmieniłaby się budowa zdania, gdyby czasownik został zaprzeczony. W polszczyźnie jeśli czasownik przyłącza rzeczowniki w bierniku, po zaprzeczeniu przyłącza rzeczowniki w dopełniaczu, np. widzę – kogo? co? – dom, ale nie widzę – kogo? czego? – domu, dlatego też: nie gwarantujemy niesamowitych wrażeń, szybkiej obsługi, niskiego oprocentowania, niezapomnianej podróży, wspaniałej zabawy itp.


Etymologia2015-10-31
Dzień dobry, jeśli to możliwe, chciałabym zapytać o etymologię słowa nienawidzić. W Internecie dostępne są nieliczne wyjaśnienia tego słowa, oznaczające najczęściej niemiłe patrzenie na kogoś. Jak te części nie- -na- -widzić uzasadnić w sposób logiczny i językowo powiązać? Co to mogło tak naprawdę pierwotnie oznaczać? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Słowo nienawidzić wywodzi się z prasłowiańskiego *nenavidĕti i miało pierwotnie znaczenie ‘nie chcieć patrzeć na kogoś, nie chcieć kogoś widzieć, odczuwać wrogość do kogoś’ (w skład te go słowa wchodzi przecież czasownik *vidĕti ‘widzieć’). Przedrostek nie- (prasłowiańskie *ne-) wskazuje na przeczenie od dawnego czasownika *navidĕti, który oznaczał ‘widywać się, odwiedzać, żyć w zgodzie, lubić kogoś’. Ten prasłowiański czasownik znalazł w języku staropolskim kontynuację w postaci nawidzić – nawidzieć o znaczeniu ‘kochać kogoś, miłować, lubić, widzieć kogoś chętnie’. Znaczenie to jako dawne odnotowuje jeszcze z przykładami z literatury XVIII wieku 10-tomowy „Słownik języka polskiego PAN” pod red. Witolda Doroszewskiego wydany w latach 1958–1969 (zob. http://doroszewski.pwn.pl/haslo/nawidzie%C4%87). Etymologia czasownika nienawidzić wskazuje na trzy człony: nie-na-widzieć. Obecnie ten wyraz jest niepodzielny słowotwórczo, ponieważ zanikł w języku polskim czasownik nawidzić i cała forma uległa leksykalizacji, nie odnosząc już mówiących do znaczenia związanego z widzeniem, a dawna forma nienawidzieć dziś jest już uznawana za błędną (zob. „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego).

Składnia2015-10-31
Czy poprawnie jest powiedzieć w wannę wody napuścimy?
Już sama definicja słownikowa czasownika napuścić «umożliwić czemuś przedostanie się do czegoś» (zob. http://sjp.pwn.pl/sjp/napuscic;2486908.html), także: «napełnić (napełniać) coś czymś» („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza), wskazuje, że łączy się on z przyimkiem do, który z kolei do zbudowania poprawnej konstrukcji zdaniowej wymaga, aby łączący się z nim rzeczownik (tu: wanna) przybrał formę dopełniacza (wanny). USJP podaje nawet taki przykład: Napuszczać wodę do wanny. Także czasownik nalać łączy się z przyimkiem do i nic w tym dziwnego, skoro przyimek ten – jak czytamy we wspomnianym wcześniej USJP – wraz z użytym po nim rzeczownikiem komunikuje kierunek ruchu, którego celem jest zwykle wnętrze przedmiotu nazywanego przez ten rzeczownik, np. Skoczył do wody. Poszli do szkoły. Wsiadła do autobusu. Wlał benzynę do kanistra. Przyimek w natomiast komunikuje, że dana rzecz czy substancja (tu: woda) gdzieś się znajduje, np. cukier jest w szafce, kąpali się w morzu, usiadł w fotelu, niósł zakupy w torbie itd. Wynika z tego, że powiemy: woda jest w wannie, ale nalej / napuść wody do wanny.

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-30
Dzień dobry! Moje pytanie związane jest z odmianą nazwy własnej. Pracuję w Radlinie, dzielnicą tego miasta są Głożyny. Moja wątpliwość dotyczy formy miejscownika: powinno się mówić na Głożynach, a może raczej w Głożynach? Czy tę kwestię reguluje jedynie uzus językowy? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
Problemem nie jest miejscownik (bo ten brzmi Głożynach), lecz przyimek, którego należałoby użyć. Kiedy mówimy o dzielnicach, używamy przyimka na, np. mieszkam a Środuli, na Krzykach na Mydlicach; jadę na Środulę, na Krzyki, na Mydlice, na Zagórze, gdy zaś mówimy o miastach czy wsiach, używamy w i do, np. mieszkam w Mydlicach, w Zagórzu; jadę do Mydlic, do Zagórza. Wyjątek od tej zasady stanowią tylko Śródmieście i Centrummieszkam w Śródmieściu, w Centrum; jadę do Śródmieścia, do Centrum).
Skoro więc Głożyny są dzielnicą miasta, naturalne jest połączenie z przyimkiem namieszkam na Głożynach, jadę na Głożyny. Jeśli jednak jest to dzielnica nowa, która do niedawna była odrębną jednostką administracyjną (np. miasteczkiem lub wsią), przez pewien czas – przez pamięć o tej odrębności – może się jeszcze utrzymywać połączenie z przyimkiem do, jak np. jechać do Wilanowa, do Ursusa, do Blanowic. Z czasem, gdy mieszkańcy przywykną do nowego statusu dzielnicy, w miejscu przyimka do zaczyna się pojawiać zwykle na, np. jechać na Kabaty (por. „Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego).

Znaczenie2015-10-29
Jaka jest różnica znaczeniowa pomiędzy spójnikami i oraz a. Dlaczego mówimy między młotem a kowadłem? Czy moglibyśmy powiedzieć również między młotem i kowadłem, między tobą a mną, między 1. a 2. klasą?
Najpierw spójniki.
Spójnika i używamy przede wszystkim w funkcji łączącej – wtedy, kiedy chcemy wskazać na równorzędność czynności, zjawisk, osób etc., o których mówimy. Na przykład: Wracał do domu i myślał o tym, co będzie na obiad. Na zachodzie kraju grzmiało i wiało. Marta i Adam poszli wczoraj do kina.
Spójnik a natomiast najczęściej przeciwstawia dwa człony zdania. Za przykład posłużyć może tytuł popularnej amerykańskiej komedii: Ja cię kocham, a ty śpisz. Z pomocą a uzupełniamy też naszą wypowiedź, precyzujemy ją: Lubiła literaturę, a zwłaszcza francuską.
Są to podstawowe, najpopularniejsze użycia spójników i oraz a, choć oczywiście nie wszystkie (polecam „Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego z pełnym opisem tych jednostek i bogactwem przykładów).
Teraz przyimek.
Być między młotem a kowadłem to związek frazeologiczny. Czyli innymi słowy: mówimy być, znaleźć się między młotem a kowadłem, bo „tak się na co dzień po prostu mówi”. Przy okazji warto dodać, że ten związek oznacza, że znajdujemy się w sytuacji, w której trudno podjąć decyzję, bo każde z dwu możliwych rozwiązań jest złe („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza).
Niemniej stosowanie przyimka złożonego między… i… nie jest niepoprawne. Możemy go użyć m.in. wtedy, kiedy chcemy określić lokalizację: Pojemnik z solą znajduje się między cukiernicą i paczką makaronu albo dać komuś możliwość wyboru: Od dziś w naszym lokalu możesz wybierać między zapiekanką i kebabem!
Ale… warto też pamiętać, że wyrażenie między…i… ma więcej ograniczeń niż nieograniczone między… a… Bo w konstrukcjach utartych się go raczej nie używa, a i częściej traktowane lub rozumiane jest jako potoczne – w przeciwieństwie do uznawanego za staranne między… a…
Anna Latusek

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-29
Szanowni Państwo, zwracam się z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie mi kwestii związanej z oficjalną nazwą państwa polskiego Rzeczpospolita Polska. Czy drugi człon, tj. Polska jest rzeczownikiem (nazwa geograficzna kraju Polska, podobnie jak Francja, Niemcy) czy raczej przymiotnikiem (określającym pospolitą rzecz jako polską)? Wydawałoby się, że przez analogię z urzędową nazwą Bułgarii (Republika Bułgarii) należałoby uznać pierwszą wersję. Ale czy i w tym przypadku tak to należy rozumieć?
Drugi człon nazwy Rzeczpospolita Polska jest przymiotnikiem. Możemy to łatwo sprawdzić, odpowiadając na pytanie: Jak nazywa się głowa państwa w naszym kraju? Chodzi oczywiście o nazwę urzędu, a nie o konkretne nazwisko. Odpowiedź brzmi: Głowa państwa w naszym kraju to Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. A -ej to końcówka przymiotnika (tu w dopełniaczu).
Mimo że zasadą analogii w przypadku nazw własnych nie zawsze należy się kierować (metoda ta może nas sprowadzić na manowce), to tutaj da się znaleźć podobieństwa. Między wspomnianą Republiką (czego?) Bułgarii a Republiką (czego?) Konga czy Republiką (czego?) Angoli, ale też między Rzecząpospolitą (jaką?) Polską a chociażby Republiką (jaką?) Francuską, Republiką (jaką?) Czeską bądź Chińską Republiką Ludową.
Anna Latusek


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164