Najczęściej zadawane pytania (227) Ortografia (590) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (263) Etymologia (305) Historia języka (26) Składnia (336) Słowotwórstwo (139) Odmiana (332) Frazeologia (133) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (436) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3311)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Odmiana2015-10-22
Szanowni Państwo, często w ofertach reklamowych sklepów występuje słowo pieczarka w liczbie pojedynczej (np. Pieczarka 7zł/kg). Czy jest to poprawna forma, czy powinno się użyć liczby mnogiej (Pieczarki 7zł/kg)? Pozdrawiam, Janusz

Sprzedawcy powinni używać form w liczbie mnogiej, bo nie sprzedają pojedynczego egzemplarza pieczarki, buraka czy jabłka, a w dodatku komunikacja z klientem w sklepie raczej nie odbywa się przy użyciu języka urzędowego, w której to odmianie, a także w języku hodowców, plantatorów czy rybaków, faktycznie występują różne podobne nazwy w liczbie pojedynczej, lecz w znaczeniu zbiorowym. „Mały słownik wyrazów kłopotliwych” Mirosława Bańko i Marii Krajewskiej (Warszawa 1994, s. 249–250 podaje przykłady z języka środowiskowego: połów dorsza, skup truskawki, które używane w polszczyźnie ogólnej mogą razić osoby o większej wrażliwości językowej, ale niestety przedostaje się do prasy czy na etykietki sklepowe. Wspomniany słownik podaje następujący przykład z „Życia Warszawy”: Na Bałtyku trwają połowy dorsza. Na zdjęciu: rozładunek złowionej ryby w kołobrzeskim porcie.
W polszczyźnie ogólnej, nieśrodowiskowej, najwłaściwsze – i warto dodać, że zgodne z rzeczywistością – byłyby tu formy liczby mnogiej: Na Bałtyku trwają połowy dorszy. Na zdjęciu: rozładunek złowionych ryb w kołobrzeskim porcie. W Pana przykładzie oczywiście pieczarki mają cenę 7 zł za kilogram.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-10-22
Proszę mi wyjaśnić, czy po skrócie zakonu kapucynów (OFMCap) powinna znaleźć się kropka (OFMCap.)?
Skrót łacińskiej nazwy Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów (Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum) zapisuje się bez kropki: OFMCap, co odnotowują zarówno „Wielki słownik skrótów i skrótowców” Piotra Müldnera-Nieckowskiego, jak i „Wielki słownik ortograficzny PWN” pod red. Edwarda Polańskiego (zob. http://sjp.pwn.pl/so/OFM-Cap;4479627.html).

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-22
Jak odmienia się nazwisko Zembal (w przypadku mężczyzny)?
Nazwiska zwykle odmieniają się jak rzeczowniki pospolite o podobnym zakończeniu i rodzaju, w tym wypadku warto za analogiczną uznać rzeczownik rodzaju męskoosobowego drwal.
Odmieniamy zatem: M. Zembal, D. Zembala, C. Zembalowi, B. Zembala, N. Zembalem, Ms. Zembalu, a w liczbie mnogiej mówilibyśmy: państwo M. Zembalowie, D. Zembalów, C. Zembalom, B. Zembalów, N. Zembalami, Ms. Zembalach.
Nazwisko Zembal noszone przez kobietę nie podlegałoby odmianie, np. Marii Zembal, Marią Zembal.

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-22
Mam problem z odmianą nazwiska Rożeń. Prawidłowa forma dopełniacza to: Rożnia czy Rożenia?
W odmianie tego nazwiska naturalne jest z tzw. e ruchome, które zanika w kolejnych formach. Dopełniacz i biernik Rożnia, celownik Rożniowi, narzędnik Rożniem i miejscownik Rożniu nie powinny dziwić rodzimych użytkowników polszczyzny, podobnie jak odmiana Kwapień – Kwapnia, Skupień – Skupnia, Stępień – Stępnia. Tak samo wszak zachowuje się ogromna liczba rzeczowników zarówno pospolitych (sierpień – sierpnia, lew – lwa, bez – bzu, kuter – kutra), jak i nazw własnych (Wiedeń – Wiednia, Paweł – Pawła, Luter – Lutra).
Sposób odmiany tego typu nazwisk zależy od zwyczaju (lokalnego, rodzinnego). Pisze o tym Andrzej Markowski w haśle problemowym „Nazwiska” zamieszczonym w „Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN” (Warszawa 1999, s. 1687):
„Odmieniając nazwiska polskie dwu- lub więcejsylabowe, w których wygłosowe spółgłoski -ń, -ć są poprzedzone samogłoską e (zachodzi to w zakończeniach -eń, -eć), w przypadkach innych niż mianownik opuszcza się e, jeśli tak jest w równobrzmiących rzeczownikach pospolitych: Kamień – D. Kamienia (nie: *Kamnia), bo kamień – D. kamienia; Kwiecień – D. Kwietnia (nie: *Kwiecienia), bo kwiecień – D. kwietnia.
W nazwiskach niemających odpowiedników wśród rzeczowników pospolitych o zachowaniu lub opuszczeniu e w przypadkach zależnych decyduje tradycja odmiany, np. Woleń – D. Wolenia, ale: Stępień – D. Stępnia. W jednosylabowych nazwiskach na -eń, -eć samogłoska e zostaje w odmianie zachowana, np. Bień – D. Bienia, Kmieć – D. Kmiecia”.
Niektóre osoby obawiają się jednak, aby nazwisko, czyli najważniejszy wyraz, który je identyfikuje i odróżnia od innych ludzi, nie uległo zniekształceniu i nie uniemożliwiło jednoznacznego wskazania, o kim mowa. Dlatego osoby noszące nazwiska z możliwym e ruchomym opowiadają się czasami za tym, aby owo e unieruchomić, zachowując w każdym przypadku jednolity rdzeń nazwiska (tu: Rożeń-). Jeśli ktoś bardzo sobie tego życzy, nie należy oponować. Dla pewności warto zapytać pana, czy woli być panem Rożniem, czy też panem Rożeniem.

Ortografia2015-10-22
Witam, chciałabym zapytać o poprawność zapisu sformułowania przestrzeń wewnątrz biurowa. Na stronach internetowych różnych firm spotkałam się z takim właśnie zapisem, jednak wydaje on mi się dość dziwny. Czy wewnątrz biurowa nie powinno być pisane razem?
Oczywiście! Przestrzeń, która znajduje się wewnątrz biura, to przestrzeń wewnątrzbiurowa, podobnie jak rozmowy bywały niegdyś międzymiastowe, bo odbywały się dzięki połączeniu telefonicznemu między miastami, mieszkanie przekraczające dany metraż nazywa się ponadmetrażowym, obszar leżący przy granicy nazywa się przygranicznym lub nadgranicznym, tereny za morzem to tereny zamorskie, czas po wojnie to czas powojenny itd. Przytaczam tak różnorodne przykłady, aby pokazać, że w polszczyźnie wyrazy, które powstały w wyniku zabiegów słowotwórczych, także te z przyimkami, do których należy wewnątrz, są pisane łącznie. „Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza odnotowuje nawet specjalne hasło: wewnątrz- «pierwszy człon przymiotników złożonych wskazujący na występowanie, dzianie się czegoś we wnętrzu, w obrębie tego, co określa drugi człon tych przymiotników, np. wewnątrzkomórkowy, wewnątrzpartyjny, wewnątrzwyrazowy» (podobnie inne słowniki języka polskiego PWN: http://sjp.pwn.pl/sjp/wewnatrz;2535354.html).

Znaczenie2015-10-21
Czy użycie słowa pochodźcie w zdaniu Pochodźcie na zajęcia, to się czegoś nauczycie jest poprawne?
Na zajęcia uczelniane się „chodzi”, czyli – jak definiuje ten czasownik „Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza” – «uczęszcza gdzieś systematycznie, bierze w czymś udział, uczestniczy w czymś». Chodzimy zatem do pracy, do biura, do szkoły, na uniwersytet, na wykłady, na zajęcia (przykłady połączeń ze słownika). Czasowniki występują w znaczeniach zmodyfikowanych, jeśli dodamy do nich różnorakie przedrostki. Wystarczy wspomnieć o wy-chodzić, od-chodzić, za-chodzić, pod-chodzić, s-chodzić, w-chodzić, u-chodzić, od-chodzić, nad-chodzić, prze-chodzić, przy-chodzić, do-chodzić, roz-chodzić (zestaw form również z ww. słownika). Przedrostek po- dodany do czasownika powoduje, że zaczyna on oznaczać, że dana czynność jest wykonywana wielokrotnie, przez jakiś czas. Pochodzić nie jest wprawdzie odnotowany w słownikach w tym dokładnie znaczeniu (‘chodzić dokądś przez jakiś czas’), jest ono jednak dzięki znajomości podobnie utworzonych form dobrze identyfikowalne. Dodać warto, że słownik notuje potoczne znaczenie ‘udając się w różne miejsca, poczynić wysiłki, starania, żeby coś uzyskać, załatwić’ z przykładami: pochodzić za pracą, pochodzić koło swoich interesów, spraw. Cytowany w pytaniu czasownik oznacza niewątpliwie, że regularne i/lub długotrwałe uczęszczanie na zajęcia przyniesie pożądane efekty, czyli spowoduje przyrost wiedzy. Powodzenia!

Ortografia2015-10-21
Proszę o pomoc w prawidłowym zapisie nazwy ulicy: Al. Rzeczypospolitej czy Al. piszemy wielką literą i czy przed podawaniem adresu powinno być jeszcze ul.?
Obowiązuje zapis alei małą literą, podobnie jak ulicy czy placu, a zatem: al. Rzeczpospolitej, pl. Sejmu Śląskiego, ul. Juliana Tuwima (por. zasady pisowni polskiej). Aleja to aleja, a ulica to ulica, więc to, co nazwane aleją, nie powinno być dodatkowo nazywane ulicą, choć przecież ulicą jest również (a wszystkie wymienione nadal mają nad sobą nadrzędną nazwę droga). Aby się o tym przekonać, warto sięgnąć np. do „Uniwersalnego słownika języka polskiego” pod red. S. Dubisza, który definiuje aleję jako «szeroką drogę lub ulicę wysadzaną drzewami», dodaje również drugą definicję, która wskazuje, że w odmianie urzędowej polszczyzny aleją nazywa się «ulicę mającą w nazwie ten wyraz». Wynika z tego, że ulica ma szersze znaczenie niż aleja, a nazw tych nie stosuje się wymiennie, lecz ich stosowanie zależy od oficjalnego statusu danego ciągu komunikacyjnego.

Wymowa2015-10-21
Czy słowo eunuch wymawiać [e-u-nuch] czy też [ełnuch]?
„Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. Andrzeja Markowskiego podaje, że rzeczownik ten powinien być wymawiany [eu-nuch], nie zaś z naciskiem na głoskę u (bądź ł, w zależności od możliwości artykulacyjnych mówiącego), czyli nie [e-u-nuch]. Słowniki współczesne są zgodne w kwestii wymowy słów z podobnymi połączeniami głosek, np. „Wielki słownik wyrazów obcych” pod red. M. Bańko podaje wymowę nazwy pociągu EuroCity jako [ełrositi], w „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” pod red. S. Dubisza znajdziemy liczne wyrazy z połączeniem eu, jak Europa, euro, euforyczny, euglena, euforia, eukaliptus, euklidesowy, euceryna, eucharystia, eutanazja, a przy każdym z nich jest zalecenie wymowy z [ł]. Również „Słownik wymowy polskiej” pod red. M. Karasia i M. Madejowej zaleca wymowę [ełnuch].

Różne2015-10-21
Dzień dobry! Dlaczego rano witamy się mówiąc dzień dobry, a nie np. ranek dobry? W innych językach istnieje na tę wczesną porę dnia własna fraza, np. good morning, guten Morgen, dobroe utro).
Słowo dzień jest wieloznaczne, a szczególnie dwa pierwsze znaczenia są ważne w kontekście pytania:
1. «okres od wschodu do zachodu słońca, kiedy jest jasno na dworze»,
2. «okres 24 godzin, w którym Ziemia wykonuje obrót dookoła osi»
3. «określony termin, data»,
4. «pewien okres życia» (http://sjp.pwn.pl/slowniki/dzie%C5%84.html).
W dzień dobry mogą się uaktywniać znaczenia 1. i 2.: pora (dnia) i doba.
W dwóch występujących w polszczyźnie powitaniach Polacy uwzględniają dwie pory dnia (doby), dla których konstytuująca właściwością jest opozycja: jasno versus ciemno:
a) uogólniony dzień w dzień dobry. „Wielki słownik języka polskiego PAN” (www.wsjp.pl) podaje taką definicję dnia: ‘okres od wschodu do zachodu słońca, kiedy jest jasno (w opozycji do nocy)’, słowo jest poświadczone w polszczyźnie od XIV w.; b) niesprecyzowany wieczór w dobry wieczór; wieczór jest definiowany jako ‘pora dnia pomiędzy kończącym się dniem a nastającą nocą, kiedy stopniowo robi się coraz ciemniej’, słowo ma poświadczone użycie od XIV w.
Dzień dobry jest grzecznościową formułą używaną w sytuacji witania się w czasie dnia (kiedy jest jasno, znaczenie 1.), ale także o dowolnej porze doby, czyli dnia w znaczeniu 2. (synonimem doby jest właśnie dzień). Dobry wieczór zaś to grzecznościowa formuła używana wyłącznie w sytuacji witania się wieczorem.
Jak witamy się, kiedy widzimy kogoś nocą? Nie ma odrębnej formy powitania o tej porze, używa się dzień dobry, a dobranoc pełni wyłącznie funkcję pożegnania, wypowiadanego także wówczas, kiedy żegnamy się nie tylko nocą, ale także jeszcze wieczorem.
Oba określenia: dzień i wieczór są zrelatywizowane: w naszym klimacie jasno zaczyna robić się latem koło godz. 4.00, a zimą w okolicach 8.00, zaś ta pora przejściowa „pomiędzy kończącym się dniem a nastającą nocą, kiedy stopniowo robi się coraz ciemniej” zaczyna się przed 16.00 zimą, a latem jest jeszcze jasno koło 22.00.
Polacy nie mają ściśle ustalonej godziny, od której obowiązywać by miało powitanie dobry wieczór; zachęcam do obserwacji w telewizji, jak dziennikarze posługują się oboma powitaniami, zwłaszcza w porze jesienno-zimowej. Dzień dobry i dobry wieczór przeplatają się, używane całkowicie dowolnie, subiektywnie.
Trudno byłoby powiedzieć, dlaczego polska konwencja grzecznościowa nie przewiduje oddzielnej formy na powitanie w godzinach porannych. Ranek nie ma precyzyjnie wyznaczonych granic, ale nie ma ich także wieczór, a ten pojawia się w polskim powitaniu, ale już nie w pożegnaniu. Ranek jednak przechodzi płynnie w inne pory dnia, w których trwa i panuje jasność, wieczór jest natomiast czasem przechodzenia od dnia do nocy, kiedy jasność ustępuje ciemności, kiedy zapada ciemność, kiedy się zmierzcha.
Możemy jednak zauważyć od niedawna, że jakkolwiek nie witamy się o poranku specjalną formułą, to zaczęliśmy używać na pożegnanie o tej porze dnia formuły miłego / dobrego poranka. W uzusie pojawiają się także inne formuły: miłego / dobrego przedpołudnia, miłego / dobrego popołudnia czy miłego / dobrego wieczoru – na wzór ogólnego miłego dnia. Podobne formuły stosują też chętnie użytkownicy innych języków, np. francuskiego.
Z tego uszczegółowienia nie wyciągałabym jakichś wniosków dotyczących charakteru narodowego Polaków i zmian w dzisiejszej polszczyźnie. Być może szczegółowe badania nad chronemiką w kontekście badań nad kulturą polską pozwolą znaleźć szczegółową odpowiedź na pytanie, dlaczego w polszczyźnie nie ma formuły powitalnej stosowanej o poranku, a inne języki europejskie, w tym także słowiańskie, wytworzyły takie. Zachęcam także do lektury kilku wyjaśnień dotyczących dzień dobry w Poradni Językowej PWN: http://sjp.pwn.pl/slowniki/dzie%C5%84-dobry.html.

Składnia2015-10-21
Proszę o wyjaśnienie wątpliwości: to pół wieku historii czy te pół wieku historii w zdaniu Chcielibyśmy ocalić od zapomnienia te (to) pół wieku historii.
W polszczyźnie przydawki liczebników ułamkowych mają zawsze formę rodzaju nijakiego („Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. Andrzeja Markowskiego podaje przykład Spędzili u nich całe pół dnia). Poprawną formą zaimka wskazującego odnoszącego się do liczebnika pół oraz rzeczownika wiek jest forma liczby pojedynczej, którą jest forma to. Wiem, że czasami słyszy się w takim kontekście zaimek te, nie jest on jednak poprawny, ponieważ jest formą liczby mnogiej. Podobny błąd jest częsty w konstrukcjach, takich jak *te okno (poprawne: to okno albo te okna), *te auto (poprawne: to auto albo te auta).

Słowotwórstwo2015-10-20
Czy jest poprawny przymiotnik energijny? Nie występuje w żadnym słowniku języka polskiego, a spotkałam się z wyrażeniem minimalnoenergijne sterowanie systemami ogrzewczymi.
Pytanie jest trudne dla językoznawcy, bowiem problem nie leży w poprawności przymiotnika energijny, a w jego znaczeniu i zastosowaniu. Struktura przymiotnika jest jasna – pochodzi od rzeczownika energia, utworzony jest za pomocą typowego przyrostka -ny (dodatkowo mamy oboczność zero do -i-, to zjawisko też jest typowe dla wyrazów zapożyczonych). Podobnych przymiotników jest wiele, por. religijny od religia, elegijny od elegia, utopijny od utopia. I choć brak w słownikach leksemu energijny, brak go też w korpusach języka polskiego, wyraz należy traktować jako neologizm utworzony zgodnie z normami słowotwórczymi języka polskiego.
Problem w tym, że w polszczyźnie funkcjonuje przymiotnik energetyczny o szerokim wachlarzu łączliwości, por. laboratorium energetyczne, doświadczenie energetyczne, gospodarka energetyczna, kanał energetyczny, surowce energetyczne, system energetyczny, elektronika energetyczna, pogotowie energetyczne. Czy nie może być energetyczne sterowanie?
Drugim problemem jest ocena złożenia minimalnoenergijny. Domyślam się, że chodzi o sterowanie wymagające minimalnej ilości energii. Nawiązuje to do złożeń typu małokalibrowy, wysokoprocentowy, krótkoseryjny. Piszę „nawiązuje”, bowiem brak w słownikach i w korpusach języka polskiego złożeń z pierwszym członem minimalno- (jest sporo z prefiksoidem mini-, por. minireportaż, minikomputerowy). Jak widać, neologizmem jest nie tylko przymiotnik energijny, ale i złożenie minimalnoenergijny. Mocno chciałabym podkreślić, że to neologizmy, a nie błędy językowe. Czy te nowe wyrazy wejdą do uzusu? Czas pokaże.

Znaczenie2015-10-10
Szanowni Państwo, moje wątpliwości dotyczą definicji wyrażenia w szczególności. Czy partykuła ta wyróżnia wskazany obiekt, stwierdza, że to, co jest powiedziane w zdaniu, w większym stopniu dotyczy tego obiektu? A może zawęża zakres zdania wyłącznie do tego obiektu?
Wyrażenia w szczególności używamy w podobnym kontekście co przede wszystkim czy zwłaszcza. Możemy powiedzieć: Uwielbiam Skandynawię, w szczególności Szwecję – w ten sposób wyróżniamy pewien element naszej wypowiedzi. Element ten natomiast wyodrębniamy z – najczęściej również wspomnianego w zdaniu – tematu bardziej ogólnego (którego jednak nie deprecjonujemy). „Uniwersalny słownik języka polskiego” podaje przykład: Lubiła dania mączne, a w szczególności naleśniki. Można więc powiedzieć, że w szczególności to takie wyeksponowane naj-. Bohaterka przedstawionego przykładu najbardziej lubiła naleśniki, co nie zmienia faktu, że chętnie jadła również pierogi, kluski czy pyzy.
Anna Latusek

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-10-08
Mam pytanie o odmianę nazwisk: spotkanie organizowane przez Rudy’ego Demotte’a czy Rudy’ego Demotte’ego? Mianownik brzmi Rudy Demotte.
Sposób odmiany obcego imienia czy nazwiska na gruncie polskim zależy często od tego, jak się wymawia daną nazwę własną. Jeśli się nie mylę, poprawna wymowa to [demot] z e niemym (jak Comte), a zatem odmieniamy jak rzeczownik: Demotte’a, Demotte’owi, Demotte’em, Demotcie. Ma tu zastosowanie reguła 244 zasad pisowni polskiej (http://sjp.pwn.pl/zasady/244-Nazwiska-zakonczone-na-e-nieme;629619).
Jeśli nazwisko to byłoby wymawiane [demote] (jak Dante), to odmienialibyśmy przymiotnikowo: Demottego, Demottemu, Demottem.
Imię Rudy ma wymowę [rudi] (podobnie jak Kennedy, Woody], co powoduje, że odmieniamy je jak przymiotnik. Jak wskazuje „Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. Andrzeja Markowskiego, w nazwach niesłowiańskich typu Salisbury, Perry, Debussy, Scudéry, Kennedy (także w imionach) końcówki fleksyjne oddzielamy od oryginalnej postaci nazwiska apostrofem (z wyjątkiem miejscownika lp.), poprawny zapis form odmiany to zatem: Rudy’ego, Rudy’emu, Rudym, podobnie jak Kennedy’ego, Kennedy’emu, Kennedym, Woody, Woody’ego, Woodym, Anthony’ego, Anthony’emu, Anthonym, Harry’ego, Harry’emu, Harrym itd.

Składnia2015-10-06
Czy poprawne jest sformułowanie: W służbie dziecku i rodziny?
W tej konstrukcji rzeczownik służba ma dwa określenia, które powinny wystąpić w celowniku, bo odnoszą się do tego samego wyrazu nadrzędnego: służba – komu? Poprawnie powiemy zatem: w służbie dziecku i rodzinie, a także w służbie ojczyźnie, Bogu, państwu, szkole itd. Opisywane formy celownikowe gramatyce są uznawane za przydawki dopełniające, które łączą się z rzeczownikami pochodzącymi od czasowników, takimi m.in. jak służyć (← służba). Czasownik służyć wymaga, aby dołączane do niego określenia przybierały formę celownika, dlatego też utworzony od niego rzeczownik służba dziedziczy te wymagania. Pisze o tym m.in. Zenon Klemensiewicz w „Zarysie składni polskiej” (Warszawa 1961, s. 63–64).
Zmiany łączliwości wyrazów w nowszej polszczyźnie widać również w tego typu konstrukcjach: na sztandarach Państwowej Straży Pożarnej widnieją napisy „W służbie ojczyzny”, a w 1951 roku ustanowiono medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” − odznaczenie przyznawane za nienaganną długoletnią służbę lub pracę w wojsku.

Odmiana2015-09-20
Dlaczego poprawną formą jest właśnie wziąć?
Wyjaśnienie tego współczesnego problemu poprawnościowego ułatwia znajomość gramatyki historycznej języka polskiego.
Po zmianach fonetycznych z prasłowiańskich bezokoliczników *vъzęti i *bьrati powstały polskie formy wziąć i brać, w których dzisiejsza końcówka bezokolicznika pochodzi z dawnej końcówki bezokolicznika -ti.
Błędna forma !wziąść używana jest przez analogię do podobnych czasowników, takich jak siąść, kłaść, paść, których rozwój przebiegał nieco inaczej. Nawet we współczesnych formach ich odmiany, takich np. jak siąd-ę, kład-ę, pad-am, wyraźnie widać inne zakończenie tematu. Różnica ta bierze się stąd, że prasłowiańskie połączenia podobnych fonetycznie głosek dt ulegały procesowi rozpodobnienia i zmieniały się w st, które na gruncie polskim w procesie zmiękczenia mogło stać się połączeniem ść: sęd-ti → sęs-ti → siąś-ć; klad-ti → klas-ti → kłaś-ć; pad-ti → pas-ti → paś-ć.

Różne2015-08-16
Czy są zasady, które określają zapis adresu? Czy nadal poprawne jest stosowanie kolejności: ulica, numer domu, kod, miejscowość? Spotkałam się (głównie w stopkach firm) z zapisem: kod, miejscowość, ulica i nr domu.
To, co Pani opisuje, nie podlega poprawności językowej, gramatycznej, lecz jest regulowane różnymi zaleceniami. Np. Poczta Polska zwraca uwagę, że kod i miejscowość podane w dolnej linii na kopercie pozwalają na sprawniejsze segregowanie i doręczanie korespondencji. Jeśli wzięlibyśmy natomiast pod uwagę ludzką percepcję, to zapewne okaże się, że „poprawniejsze”, bo bardziej użyteczne, będzie podawanie najpierw miejscowości, a potem dopiero ulicy, gdyż tak człowiek poszukuje miejsc: od danych ogólniejszych do szczegółów.
Interpunkcja2015-08-02
Dzień dobry,
serdecznie proszę o wyjaśnienie, kiedy (w jakich kontekstach) należy poprzedzić powtórzone czy przecinkiem. Za przykład niech posłuży zdanie:
i]Należy sprawdzić, czy ziemia pod drzewem jest kwaśna(,) czy zasadowa.
Wydaje mi się, że przecinek nie jest tu konieczny, ponieważ – proszę wybaczyć kolokwializm – na upartego można by to drugie czy zastąpić lub, ale można by też rozumować inaczej, rozwijając ostatnią część zdania do postaci: czy ziemia pod drzewem jest zasadowa.
Z wyrazami szacunku, Katarzyna N.
Szanowna Pani,
słowo czy występuje w zdaniach w dwóch funkcjach: jako pytajna partykuła oraz jako spójnik. Jako partykuła występuje na początku zdania, np. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Natomiast czy jako spójnik pojawia się w zdaniach współrzędnie i podrzędnie złożonych. W przypadku parataksy (zdań współrzędnie złożonych) spójnik czy nie jest oddzielany przecinkiem, np. Była chora czy po prostu zmęczona. W zdaniach podrzędnie złożonych (hipotaksa) spójnik czy wprowadzający zdanie podrzędne wymaga postawienia przecinka, np. Nie wiem, czy to zrobię. Gdy spójnik czy występuje dwukrotnie w zdaniu współrzędnym, należy drugi spójnik oddzielić przecinkiem, np. Chcesz wypić herbatę czy kawę, czy sok? W zdaniach podrzędnych użyty po raz drugi spójnik czy zwykle nie jest oddzielany przecinkiem, ponieważ występuje w innej funkcji (można go zastąpić spójnikiem lub). W przytoczonym przez Panią zdaniu spójnik czy jest wymienny na spójnik lub, dlatego prawidłowy zapis wygląda następująco: Należy sprawdzić, czy ziemia pod drzewem jest kwaśna czy zasadowa.
Katarzyna Krulicka

Znaczenie2015-08-02
Ostatnio w telewizji pojawiła się reklama pewnego banku, w której padają słowa „Widzimy tu silny trend ku gorącym klimatom”. Zdanie wydaje mi się błędne. Czy konstrukcja trend ku... jest poprawna? Jeśli tak, to czy można użyć go w takim kontekście? Słowo trend jest w moim rozumieniu pojęciem dotyczącym jakiegoś masowego zjawiska, natomiast w tym przypadku mowa o jednostkowej chęci odwiedzenia ciepłych krajów.
Z góry dziękuję za odpowiedź!
Anna R.

Słowa pojawiające się we wspomnianej reklamie rzeczywiście budzą wątpliwości. Wyraz trend oznaczający ‘istniejącą w danym momencie prawidłowość rozwoju czegoś, np. mody lub sztuki’ („Inny słownik języka polskiego”, red. Mirosław Bańko), a także ‘kierunek, prąd, tendencję’ („Wielki słownik poprawnej polszczyzny”, red. Andrzej Markowski) nie jest używany z przyimkiem ku, raczej łączy się z nim przyimek w, np. nowe trendy w modzie, w sztuce współczesnej, trendy w światowej polityce gospodarczej („Uniwersalny słownik języka polskiego”, red. Stanisław Dubisz). Jak słusznie Pani zauważyła, słowem trend określa się szerokie zjawiska, trudno uzasadnić użycie tego wyrazu w stosunku do pojedynczego artefaktu. Artyści, zdecydowanie częściej niż o trendach, mówią o modach w sztuce. Pojedyncze dzieło sztuki, w tym przypadku instalacja, jest raczej przykładem danej mody lub kierunku w sztuce niż trendem ku…
Barbara Matuszczyk

Znaczenie2015-08-02
Chciałbym się dowiedzieć, co w zasadzie oznacza słowo monetaryzacja. Szukałem w internecie, ale nie znalazłem zadowalającej definicji. Kolega użył tego słowa w następującym zdaniu: „Nie jest to jednak twór nadający się do monetaryzacji o której, zdaje się, myślisz”. A pisał o gazecie studenckiej w odpowiedzi na informację, iż redaktor naczelny zapytał prawników o ISBN. W tym kontekście większość uznała, że monetaryzacja =zarobek, komercjalizacja. Czy słusznie?
W zasadzie słowo monetaryzacja jako takie nie istnieje – nie odnotowują go żadne słowniki języka ogólnego, nie widać go w słownikach terminologicznych (z zakresu ekonomii), zaś korpusy tekstowe, w tym największy i najmniej uporządkowany (Google), odnotowują je w dosłownie kilkunastu rekordach. A jednak. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przyjrzeć się tej garstce poświadczeń i spróbować wyciągnąć z nich jak najwięcej. Ponieważ słowo nosi wyraźne znamiona terminu, niżej podpisany musi zawczasu zastrzec, że w jego przypadku znajomość ekonomii kończy się na odróżnieniu banknotu od bilonu, dlatego też skupi się głównie na aspekcie językowym.
Wychodząc od etymologii słowotwórczej, możemy przypuścić, że monetaryzacja określa proces faktytywny, tj. taki, który polega na powiązaniu obiektu (tu: gazety studenckiej) z przedmiotem wyrażonym w temacie słowotwórczym (tu: monetarny < moneta ‘fizycznie istniejący pieniądz’). Dane tekstowe sugerują, że w tym przypadku związek może przyjmować charakter polegający na:
a) zamianie obiektu na istniejący realnie pieniądz, np. monetaryzacja rezultatów, długu (!);
b) wskazaniu trwałej zależności między obiektem a pieniądzem, np. monetaryzacja rynku, gospodarki;
c) nadaniu pracy nad obiektem charakteru zarobkowego, np. monetaryzacja bloga, filmów;
d) ukierunkowaniu obiektu na cel zarobkowy, np. monetaryzacja świadomości, życia.
Co ciekawe, we wszystkich tych użyciach może występować leksem , np. monetyzacja, bardzo podobny formalnie (wow!), a jednocześnie o wiele szerzej rozpowszechniony – tym razem potwierdzają to także specjalistyczne opracowania. Jaka jest więc między nimi różnica? Cóż... najwyraźniej żadna (albo przynajmniej taka, której nie rozpozna laik), a przecież bardzo rzadko zdarza się w języku, że dwa wyrazy praktycznie niczym w użyciu się od siebie nie różnią – przeciwdziała temu mechanizm – nomen omen – tzw. ekonomii języka. Ta niecodzienna, tautologiczna konfiguracja musiała powstać w wyniku analogii słowotwórczej: skoro mamy motywację moneta > monetyzacja, a w obrębie leksykonu tematycznego pojawia się też monetaryzm, to dlaczego nie mielibyśmy uzupełnić systemu o całkiem, całkiem brzmiącą monetaryzację (por. wulgaryzm > wulgaryzacja, psychologizm > psychologizacja, katechizm > katechizacja itp.)? Zwłaszcza, że i współmotywujący przymiotnik (monetarny) już mamy.
W świetle powyższych obserwacji na przedstawione pytanie odpowiadam (w zamyśle zadowalająco): tak (c). Nawiasem mówiąc, czy zmonetaryzowane, czy nie, każde czasopismo nieakcydensowe, które chce działać oficjalnie, musi posiadać przydzielony ISSN.
Kacper Kardas

Etymologia2015-08-02
Dzień dobry! Jak to się stało, że słowo chała określa zarówno bułkę szabasową, jak i rzecz złej jakości?
Chała w znaczeniu ‘rodzaj pieczywa; szabasowa bułka żydowska’ (A. Bańkowski, „Etymologiczny słownik języka polskiego”, t. 1, Warszawa 2000) i chała jako rzecz złej jakości formalnie wyglądają tak samo, ale znaczą zupełnie co innego – są to więc homonimy, czyli jednakowo brzmiące, ale odmienne znaczeniowo wyrazy. Pierwsze słowo jest starsze, Andrzej Bańkowski w swoim słowniku zaznacza, że w polszczyźnie funkcjonuje od 1861 roku; i to ono dało początek późniejszej (1900) chałce, czyli słodkiej bułce (Bańkowski: ‘rodzaj dużej słodkiej bułki’). Ten sam badacz opisuje także drugi z homonimów, wyjaśniając w tym miejscu, że chodzi o pogardliwe określenie nieudanej imprezy artystycznej (sztuki, utworu), i że jest to „slangowy skrót od chałtura”. Wyraz chałtura jest najczęściej notowany właśnie w kontekście działalności artystycznej (Bańkowski: ‘fuszerka dla lekkiego zarobku, zwłaszcza w działalności kulturalno-artystycznej, „Słownik współczesnego języka polskiego” pod red. B. Dunaja: ‘dodatkowa praca podejmowana przez ludzi twórczych zawodów, np. naukowców, artystów, inżynierów itp., służąca tylko celom zarobkowym, pozbawiona większych ambicji; czasem oceniana przez innych jako zajęcie poniżające’), ale można zaobserwować także niezwiązane z tą dziedziną objaśnienia, na przykład: ‘dodatkowa, mało ambitna praca, podjęta dla szybkiego zarobku i zwykle wykonywana niedbale’ („Słownik języka polskiego PWN”, red. E. Sokół, Warszawa 1996). Tak jak chałtura nie musi już mieć związku z działalnością artystyczną, tak i w przypadku chały dochodzi coraz częściej do rozszerzenia znaczenia – wyraz ten oznacza już nie tylko ‘bezwartościowy produkt twórczych działań wykonywanych bez ambicji’ (internetowy „Wielki słownik języka polskiego”: www.wsjp.pl), ale także – jakąkolwiek rzecz złej jakości. Z szabasową bułką natomiast wspólne ma tylko brzmienie.
Aleksandra Mól


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166