Najczęściej zadawane pytania (225) Ortografia (582) Interpunkcja (191) Wymowa (69) Znaczenie (260) Etymologia (302) Historia języka (24) Składnia (333) Słowotwórstwo (135) Odmiana (328) Frazeologia (131) Poprawność komunikacyjna (189) Nazwy własne (429) Wyrazy obce (89) Grzeczność językowa (40) Różne (162) Wszystkie tematy (3264)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Znaczenie2008-08-27
Co znaczy słowo foniatra?
Foniatra to nazwa określająca specjalistę zajmującego się leczeniem zaburzeń głosu. Foniatria to dział medycyny, nauka o wydawaniu głosu przez człowieka, jego zaburzeniach i leczeniu (zob. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN).
Katarzyna Wyrwas
Etymologia2008-08-27
Przeszukałam dostępne słowniki i nic. A zafrapowało mnie mianowicie słówko powidła - polskie ono czy cudze? Wiem, że Niemcy nazywają rzecz podobnie, ale skąd ono się wzięło?
A ja znalazłam etymologię tego rzeczownika w Słowniku etymologicznym języka polskiego Wiesława Borysia (Kraków 2005). Przypuszczalnie do czasownika powić w znaczeniu ‘kręcić, obracać’ dodano przyrostek -dło, dzięki czemu powstała nazwa narzędzia, którym powidła mieszano: powidło, czyli ‘to, czym się miesza nieustannie ruchem kolistym podgrzewaną masę owocową’. Znaczenie z narzędzia przeniosło się z czasem, choć już w liczbie mnogiej, na owocowe słodkości i rzeczownik powidła jest znany w liczbie mnogiej od XV wieku.
Określenie przetworu robionego głównie ze śliwek brzmi podobnie w wielu językach słowiańskich, por. np. rosyjskie povídlo, ukraińskie povýdlo, czeskie povidla.
W słowniku polsko-niemieckim znalazłam jedynie słowo Mus na określenie powideł oraz Pflaumenmus ‘powidła śliwkowe’.
Katarzyna Wyrwas
Składnia2008-08-25
W filmie Shrek jest zaklęcie, które wydaje mi się dziwne: Póty czar będzie trwał, póki miłości poznasz słodki smak i prawdziwy swój przybierzesz kształt. Czy rzeczywiście jest z nim coś nie tak?
Znane przysłowie Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie doskonale odzwierciedla schemat składniowy, w którym jest miejsce dla spójnika póty: musi wystąpić w jednym z pary wypowiedzeń składowych zdania złożonego, podczas gdy w wypowiedzeniu drugim występują spójniki póki lub dopóki z przeczeniem nie.
Póty komunikuje, że czas trwania tego, o czym mowa w pierwszym zdaniu składowym zdania złożonego (czyli czas trwania czaru), jest wyznaczony przez czas, w którym nastąpi to, o czym mowa w drugim (i trzecim) zdaniu składowym (królewna Fiona pozna słodki smak miłości i diametralnie zmieni wygląd). Po spójniku póki obowiązkowo wystąpić powinna partykuła przecząca nie.
Z powyższych wywodów wspartych definicjami słownikowymi z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza wynika jedno: zaklęcie w polskim tłumaczeniu tekstu Shreka nie jest skonstruowane poprawnie, bo brzmieć powinno: Póty czar będzie trwał, póki miłości nie poznasz słodkiego smaku i prawdziwego swego nie przybierzesz kształtu. Poprawna wersja brzmi jednak może mniej „zaklęciowo”, mniej rytmicznie… Trudno.
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-08-25
Czy poprawna jest reklama: Sklep z dobrymi perfumami. Kup perfum dla siebie lub na prezent?
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie !(ten) perfum… Rzeczownik ten (nazywający substancję, a więc byt niepoliczalny) w polszczyźnie nie występuje w liczbie pojedynczej, lecz wyłącznie w liczbie mnogiej, odmieniając się następująco: M. perfumy, D. perfum, C. perfumom, B.perfumy, N. perfumami, Ms. perfumach.
Perfumy, w polszczyźnie używane od połowy XVI wieku, pojawiają się w pismach Mikołaja Reja i są zapewne zapożyczeniem z dawnego włoskiego perfumo (dziś profumo), choć współczesne nam słowniki podkreślają francuski rodowód tego słowa (od perfum). Siedemnastowieczny słownik Grzegorza Knapskiego (Thesaurus Polonolatinograecus seu Promptuarium linguae Latinae et Graecae, t. 1, Kraków 1643, s. 679) podaje definicję: „perfumy, wonne rzeczy drogie robione, mokre, suche”. Odmiana tego wyrazu wyglądała nieco inaczej niż dziś, ponieważ – jak podaje S. B. Linde w Słowniku języka polskiego (Lwów 1807-1814) – forma dopełniacza brzmiała w tych czasach perfumów. Kolejny słownik – tzw. Słownik wileński, czyli Słownik języka polskiego, pod red. A. Zdanowicza i in. (Wilno 1861) – zawiera już hasło w liczbie pojedynczej: perfuma (rodzaj żeński), podobnie jak tzw. Słownik warszawski, czyli Słownik języka polskiego pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedziego (t. 4, Warszawa 1908), w którym dodano jednak, że perfuma częściej występuje w liczbie mnogiej: (te) perfumy – (tych) perfum. Wydany w 1937 roku Słownik ortoepiczny Stanisława Szofera notuje już hasło w liczbie mnogiej i zaznacza, że żeńska perfuma w podanym przykładzie dzieł Goethego (Pachniał miłą perfumą) jest formą rzadką. Wydany w latach 1958-1962 Słownik języka polskiego PAN pod red. W. Doroszewskiego również wskazuje, że wyraz ów rzadko występuje w liczbie mnogiej, podaje także przykład z Pana Tadeusza, a więc z tekstu XIX-wiecznego: Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady, Pokrapia Zosię wkoło wyborną perfumą.
Współcześnie interesujący nas rzeczownik jest używany prawie wyłącznie w liczbie mnogiej, a żeńskiej formy !(ta) perfuma jako regionalizmu wschodniego nie aprobuje żadna publikacja poprawnościowa. Nagle jednak mamy przed sobą postać męską !(ten) perfum. Skąd się wzięła? Odpowiedź wydaje się prosta – skoro na buteleczkach zagranicznych pachnideł widnieją francuskie napisy eau de parfum, co mniej świadomi użytkownicy naszego języka przyjęli, że forma parfum – po spolszczeniu !(ten) perfum – musi być tą wzorcową. Tymczasem wzorcowy tekst reklamy z Pani pytania powinien mieć postać: Sklep z dobrymi perfumami. Kup perfumy dla siebie lub na prezent.
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-08-25
Przeczytałem na Allegro takie zdanie: Jeśli po tym czasie osoba, która wygrała aukcję nie potwierdzi ów wyżej wymienionych danych... Coś jest nie tak z wyrazem ów, ale nie wiem co. Proszę o pomoc.
Ów to zaimek wskazujący, który określa rzeczownik i odsyła do znanego rozmówcom, obiektu lub zdarzenia z rzeczywistości albo do użytego wcześniej wyrażenia, do którego odnosi się ten rzeczownik, ma więc znaczenie ‘ten; ten właśnie (o którym była mowa)’. Jest to zaimek o charakterze nieco podniosłym, określany przez słowniki jako książkowy, z czego zatem wynikać może, że nie jest zbyt często używany i dlatego osobom nieprzyzwyczajonym może sprawiać problemy. Występuje chyba najczęściej w formie mianownikowej ów i chyba ta forma jest najbardziej utrwalona w świadomości ogółu użytkowników polszczyzny, np. Tak się rozpoczął ów słynny proces byłych policjantów. Poznałem kiedyś pewnego starego rybaka. Człowiek ów od początku nie budził mojego zaufania.
Formy odmiany tego zaimka brzmią: M. ów / owa / owo, D. owego / owej, D. owemu / owej, B. owego / ową, N. owym / ową, Ms. owym / owej, a w liczbie mnogiej: M. owi / owe, D. owych, C. owym, B. owych / owe, N. owymi, M. owych.
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-08-25
Nazwisko brzmi: Naczk. Dyplom wypisuję panu Naczkowi - według mnie tak jest poprawnie. Co mam zrobić, gdy sam właściciel nazwiska żąda, by jego nazwiska nie odmieniać?
Nawet tak nietypowe nazwisko jest odmienne: M. Naczk, D. Naczka, C. Naczkowi, B. Naczka, N. Naczkiem, Ms. Naczku; liczba mnoga: M. Naczkowie, D. Naczków, C. Naczkom, B. Naczków, N. Naczkami, Ms. Naczkach. Rozumiem, że formy przypadków zależnych mogą być w tym przypadku mylące. Widząc je, można pomyśleć, że nosiciel nazwiska nazywa się Naczek, nie może to być jednak powodem do zaniechania odmiany! Pisaliśmy już wielokrotnie, że nazwiska odmienne należy odmieniać. Osobie, która oponuje przeciw odmienianiu swego nazwiska, należałoby dać do przeczytania krótki tekst prof. Ireny Bajerowej pt. Wstyd nie odmieniać nazwisk zamieszczony m.in. na naszej stronie.
Żadna ustawa nie nakazuje odmieniania nazwisk, jest bowiem sprawą oczywistą, że te nazwy własne, podobnie jak imiona, nazwy miast, rzek i inne, tradycyjnie odmienia się, tak samo jak odmienia się rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki, liczebniki, zaimki.
W dawnych wiekach „wśród szlachty istniały tendencje do ochrony nazwiska rodowego jako pewnego rodzaju dobra” (Polskie nazwy własne. Encyklopedia pod red E. Rzetelskiej-Feleszko, Kraków 2005, s. 482). Nie możemy traktować własnego nazwiska po macoszemu, bo jest ono wartością. Nawet będąc nosicielem danego nazwiska, nie jesteśmy jego wyłącznym właścicielem, ponieważ wyraz nas nazywający jest również częścią systemu językowego i musi podlegać prawom tego systemu.
Katarzyna Wyrwas
Interpunkcja2008-08-25
Interesuje mnie kwestia wtrąceń (lub ich braku) w następujących konstrukcjach: Uprzejmie informuję, że zgodnie z obowiązującymi zasadami, zabrania się (...) oraz Pragnę poinformować, że w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu, konto zostanie zamknięte.
W mojej opinii, o ile w pierwszym zdaniu przecinek pomiędzy zasadami a zabrania się jest dopuszczalny (choć nie wiem, czy konieczny), o tyle w drugiej konstrukcji przecinek pomiędzy regulaminu a konto jest zbędny.
Oba cytowane w pytaniu fragmenty wtrąceń zawierać nie muszą ze względów składniowych. W pierwszym zdaniu część zgodnie z obowiązującymi zasadami może być uznana za rozbudowany okolicznik przyczyny (zabrania się – dlaczego? – zgodnie z obowiązującymi zasadami), w zdaniu drugim natomiast część w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu można określić jako okolicznik warunku (konto zostanie zamknięte – pod jakim warunkiem? – w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu) i w związku z tym przecinki wydzielające owe części są zbędne, bo nie uznajemy, że okoliczniki te wprowadzają nowe, dodatkowe informacje, objaśnienia, sprostowania, co czyniłoby je wtrąceniami lub dopowiedzeniami (por. definicję dopowiedzenia (wtrącenia) w Słowniku interpunkcyjnym języka polskiego J. Podrackiego, Warszawa 1998, s. 37-38).
Oczywiście obie interesujące nas części tekstów możemy uznać za wtrącenia i wydzielić je interpunkcyjnie przecinkami bądź też myślnikami (lepiej wygląda) z dwóch stron: Uprzejmie informuję, że – zgodnie z obowiązującymi zasadami – zabrania się (...) oraz Pragnę poinformować, że – w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu – konto zostanie zamknięte. Czyniąc tak, nadajemy wydzielanym interpunkcyjnie częściom status informacji dodatkowych, a może sprawiamy, że ich treść staje się ważniejsza? Myślniki wyodrębniające wtrącenia są silniejszymi niż przecinki znakami interpunkcyjnymi, a najsilniejszy efekt dają nawiasy (zob. zasady interpunkcji polskiej).
Na koniec zwracam jeszcze uwagę, że po słowach W mojej opinii użytych w Pana pytaniu przecinka być nie powinno. Postawiony przecinek jest dowodem na to, że w żywej mowie robimy w tym miejscu pauzę, aby np. podkreślić ważkość sądu, który za chwilę wypowiemy. Przecinek mógłby być postawiony w tym miejscu w wieku XVI, kiedy to – jak pisałam w poprzedniej odpowiedzi – obowiązywała interpunkcja retoryczna i stawiano przecinki tam, gdzie czyniono pauzy w mówieniu, w miejscach, w których przypadał dział intonacyjny (por. artykuł S. Furmanika, Interpunkcja w drukach staropolskich, „Pamiętnik literacki” 1955, z. 4, s. 426-468).
Określenie w mojej opinii jest kalką angielskiego in my opinion, po którym w angielszczyźnie stawia się przecinek, np. In my opinion, hockey is more fun than lacrosse. Wyrażenie to – zwłaszcza w języku oficjalnym, w poważnych dyskusjach itp. – coraz częściej, choć niepotrzebnie, zastępuje proste i polskie moim zdaniem.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2008-08-25
Konsens czy konsensus, a może consens albo consensus? Jak będzie brzmieć właściwie zdanie i jak je napisać: Strony doszły do konsensu / konsensusu (consensu / consensusu)?
Generalnie strony doszły do porozumienia, prawda? Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego zaleca formę konsens, którą uznaje za lepszą od konsensusu i consensusu (warto wiedzieć, że formy consens słowniki nie odnotowują), ponieważ to właśnie forma konsens powinna być (lecz obecnie nie jest) polskim odpowiednikiem łacińskiego consensus (por. A. Markowski, Oczywisty bezsens consensusu, w: Tegoż: Polszczyzna znana i nieznana, Gdańsk 1999, s. 149). Przyswajane z łaciny do polszczyzny wyrazy traciły łacińskie końcówki -us, -um (zob. H. Rybicka, Losy wyrazów obcych w języku polskim, Warszawa 1976, s. 77), jak np. teatrum – teatr, defectus – defekt (choć także seminarium, muzeum, status, humus i inne). Zapożyczony z łaciny rzeczownik konsensus (wolę spolszczoną pisownię) ‘porozumienie, zgoda na coś, osiągane przez kompromisy i stopniowe uzgadnianie stanowisk’ upowszechnił się od czasów obrad Okrągłego Stołu (zob. hasło w Słowniku wyrazów kłopotliwych M. Bańko, M. Krajewskiej), choć wcześniej, w XIX wieku, znany był jako konsens w znaczeniu specjalistycznym, prawnym ‘zezwolenie, pozwolenie’. Odnotowują go wszystkie słowniki z XIX i XX wieku. W XX wieku wyraz konsens w tym znaczeniu wyszedł z użycia. A. Markowski sądzi, że w nowym, dzisiejszym znaczeniu do języka polskiego został zapożyczony nie bezpośrednio z łaciny, lecz z angielskiego i nazywa konsensus „angielskim latynizmem” (s. 149-150). Niewątpliwie konsensus (także consensus – zob. Wielki słownik ortograficzny PWN) należy do wyrazów nadal modnych, niepotrzebnie nadużywanych. Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN słownik uznaje, że dla oddania sensu, o którym mowa, najlepiej byłoby używać słów rodzimych, takich jak porozumienie, uzgodnienie (stanowisk), np. zamiast brak consensusu między przedstawicielami związków zawodowych lepiej powiedzieć: brak zgodnego stanowiska, porozumienia, między przedstawicielami…; zamiast zarysowuje się consensus między stronami lepiej mówić: zarysowuje się zgoda, porozumienie, między stronami. Oczywiście jeśli bardzo chcemy użyć wyrazu obcego, to poprawne będą dwie wersje: Strony doszły do konsensusu oraz Strony doszły do consensusu. Rzeczownik konsens nie mógłby chyba zostać użyty w tym kontekście, ponieważ ma znaczenie ‘zgoda, zezwolenie na coś, zwłaszcza urzędowe’.
Katarzyna Wyrwas
Znaczenie2008-08-25
Jak znaczeniowo różnią się od siebie partykuły że oraz ? Ja jestem zwolennikiem że, ponieważ kojarzy mi się z nadmiernie pompatycznym stylem pisania, jednak w tekście mojego autorstwa pani redaktor poprawia moje że na (przygotowuję monografię). Która partykuła powinna być uprzywilejowana w przypadku wątpliwości? Np. zamiast: Świadkowie twierdzą, iż Whitehead był odwiedzany przez braci Wright, którzy negocjowali z nim kupno jego silnika i wymieniali się z nim doświadczeniami w zakresie budowy aparatów latających, moim zdaniem lepiej będzie: Świadkowie twierdzą, że Whitehead był odwiedzany przez braci Wright, którzy negocjowali z nim kupno jego silnika i wymieniali się z nim doświadczeniami w zakresie budowy aparatów latających.
Proszę o opinię i z góry dziękuję za odpowiedź.
Wyrazy że i to spójniki, a nie partykuły (istnieją wprawdzie partykuły że i -że, ale nie o nich mowa w pytaniu, por. Upał był, że hej! Że też musiałeś to zgubić! Idźże stąd!). Wystarczy przeczytać definicje w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza, aby przekonać się, że wymienione spójniki są znaczeniowo równoważne – obie definicje zawierają tekst: ‘[spójnik – K.W.] wprowadza zdanie podrzędne określające przedmiot czyjejś wypowiedzi, myśli, emocji, czyjegoś doznania lub spostrzeżenia’. W definicje podany jest jako synonimiczny spójnik że. jest w słownikach określany jako słowo książkowe, a słownictwo książkowe to takie – cytując autorów wymienionego słownika – którego „rozumienie i stosowanie wymaga przygotowania intelektualnego i kompetencji językowych większych niż te, które stanowią motywację używania słownictwa podstawowego. Może zatem przyjąć, że kwalifikator książk. odnosi się do tego poziomu słownictwa, które charakteryzuje wypowiedzi osób należących do warstwy inteligencji humanistycznej” (t. 1, s. XL-XLI). W Innym słowniku języka polskiego pod red. M. Bańko za słowa książkowe uznawane są te, które występują zwykle w pisanej odmianie języka lub w starannych wypowiedziach mówionych, przeważnie należą one do stylu publicystycznego lub literackiego (t. 1, s. XXV), a także naukowego.
Widać zatem, że oba synonimiczne gramatycznie i znaczeniowo spójniki wprowadzające różnego typu zdania podrzędne różni jedynie stylistyczne nacechowanie i częstość użycia – że występuje znacznie częściej niż (por. hasło w Słowniku ojczyzny polszczyzny J. Miodka, spójnikiem. 260). Że jest spójnikiem uniwersalnym, ponadstylowym, może bowiem pojawić się zarówno w tekście naukowym, jak i potocznym, natomiast jest niejako zarezerwowane dla stylu wyższego. Nie znaczy to w żadnym wypadku, iż że jest wariantem gorszym! Zdanie poprzednie doprowadza nas do jeszcze jednej kwestii z że – iż związanej: spójnik jest również używany w sytuacjach, kiedy w zdaniu użyto już wcześniej spójnika że i aby uniknąć powtórzenia, należy wprowadzić , por. też przykład z Innego słownika…: Czasem mam go tak dość, że myślę, iż byłoby lepiej, gdyby umarł. Oczywiście trudno sobie wyobrazić to zdanie wymówione, ale takie konstrukcje w języku pisanym to częsta praktyka.
Katarzyna Wyrwas
Wymowa2008-08-25
Czy z łaciny np. lectio czytamy [lekcjo] czy [lektio]?
Łacina to język martwy, który nie jest używany na co dzień i w związku z tym nie rozwija się fonetycznie. Gdybyśmy wymawiali łacińskie lectio jako [lekcjo], można byłoby przypuszczać, że wyrazy łacińskie podlegały polskim historycznym procesom fonetycznym, a przecież to nieprawda. Prasłowiańskie połączenie *tj (odpowiednik łacińskiego ti w lectio w dialektach, które później weszły w skład języka polskiego, zmieniało się z czasem w c’ czytane jak [c-i], w średniowieczu było nadal miękkie, a do połowy SVI wieku stwardniało, dając w efekcie głoskę [c], np. *světja > svěcja > świeca (por. np. Z. Klemensiewicz, T. Lepr-Spławiński, S. Urbańczyk, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1981, s. 134). Zmiana *tj w cj jest przedpolska, nie ma łaciną nic wspólnego. Dopiero kiedy wyraz lectio został w XV wieku zaadaptowany do polszczyzny jako, zaszły w nim procesy fonetyczne i gramatyczne, które spowodowały zmianę łacińskiego ti w polskie cj oraz rodzaju na żeński.
Klasyczną łacinę należałoby wymawiać bez polskich fonetycznych naleciałości, czyli lectio jako [lekt’jo]. Pana pytanie dotyka jednak interesującej kwestii, jaką od wielu lat jest wymowa łaciny. Problemem tym zajmował się już w 1968 roku prof. W. Doroszewski i jego uwagi na ten temat można przeczytać w tomie O kulturę słowa. Poradnik językowy (t. 2, Warszawa 1968, s. 576-577). We wspomnianej wypowiedzi autor przytacza różne sposoby wymowy łaciny zależne od narodowości mówiącego, który stosuje się do prawideł fonetycznych własnego języka: włoskiego, francuskiego, angielskiego. Łacina czytana przez Włocha przejmuje włoską fonetykę: agnus jest czytane jako [anjus], magister docet jako [madżister doczet]; Francuz wymówi sanctificetur nomer tuum jako [sanktifisetür nomen tüom]; w ustach Anglika łacińskie casus belli brzmi jak [kejzas bellaj], a oculi jak [okjulaj] (przykłady W. Doroszewskiego). Warto zauważyć, że Jan Paweł II również miał włoską wymowę łaciny, co można usłyszeć np. na płycie Abba pater. Nasz papież, modląc się słowami łacińskiego Pater noster (Ojcze nasz) tekst Pater noster, qui es in cælis, sanctificetur nomen tuum. Adveniat regnum tuum mówi z włoska [pater noster / ki es in czelis / sanktificzetur nomen tuum / adveniat renjum tuum], a wymowa rzeczownika tentationem pod koniec modlitwy odzwierciedla włoski zapis tentazione z wymową [tentacjone].
Witold Doroszewski twierdził, że nasz polski sposób wymowy łaciny – bez żadnych upodobnień fonetycznych – jest najbliższy łacinie dawnej, klasycznej. Nasza wymowa nie zniekształca wyrazów łacińskich tak jak np. angielska i i odbiorca nie musi zastanawiać się nad właściwym kształtem ortograficznym słyszanych wyrazów. Powinniśmy czytać [lektjo].
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-08-22
Czy poniższe imię i nazwisko (w dwóch różnych przypadkach) jest zapisane poprawnie?
Dla Charlesa de Linta.
Podarował Charlesowi de Lintowi.
Oba przykłady można uznać za zapisane poprawnie. Nazwisko de Lint nie powinno sprawiać problemów w odmianie, oto formy: DB. de Linta, C. de Lintowi, N. de Lintem, Ms. de Lincie. O sposobie odmiany imienia Charles ostatecznie i tak chyba będzie musiała Pani rozstrzygnąć sama, są bowiem dwie wersje. Wybór jednej czy drugiej z nich jest uzależniony od tego, czy imię owo jest francuskie (wymawiane jako [szarl]) czy angielskie (wymawiane jako [czarls]). Charles de Lint to kanadyjski pisarz fantasty i wobec tego nie wiem, czy jest anglo- czy francuskojęzyczny (choć publikuje chyba po angielsku). Imię francuskie – jako że końcowa część ma wymowę różną od pisowni, na końcu występuje -esnieme, niewymawiane – odmieniamy z apostrofem przed końcówką fleksyjną: DB. Charles’a [wym. szarla], C. Charles’owi, N. Charles’em, Ms. Charles’u (nie: !Charlesie). Formy odmiany imienia angielskiego zapisuje bez apostrofu: D. Charlesa, D. Charlesowi, N. Charlesem, Ms. Charlesie.
Katarzyna Wyrwas
Ortografia2008-08-22
Czy wyrażenie jakby to powiedzieć np. w zdaniu Jakby to powiedzieć, nie zrobił tego najlepiej należy pisać łącznie czy rozdzielnie? Sądzę, że to pierwsze, ponieważ nie zastanawiamy się, jak by to powiedzieć, tylko używamy eufemizmu i tu chyba należy potraktować jakby to powiedzieć jako utarte połączenie.
Wręcz przeciwnie, jak by takie, jak w cytowanym zdaniu trzeba pisać osobno w myśl reguły 164 zasad pisowni polskiej, która mówi, że po zaimkach przysłownych obowiązuje pisownia rozdzielna cząstek bym, byś, by, byśmy, byście. Pisownię takiego połączenia można tez sprawdzić w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod red. E. Polańskiego.
Połączenie jak by (coś zrobić) jest często mylone z wyrazem porównawczym (partykułą lub spójnikiem) jakby, którego używa się w zdaniach typu Wyglądała, jakby była przestraszona. Miał w oczach tak jakby żal do nas wszystkich. Jakby pan kandydował do senatu trzy lata temu, to miałby pan duże szanse. W tym przypadku na zastosowanie reguła 162.
Katarzyna Wyrwas
Składnia2008-08-22
Chodzi mi o wyraz zajęcia w znaczeniu ‘lekcje, kursy’, np. zajęcia jogi. Czy liczebnik w połączeniu z tym słowem zachowuje się jak w przypadku innych wyrazów, które występują tylko w liczbie mnogiej (skrzypce, spodnie itd.)? Konkretnie: powinno się mówić: trzy zajęcia czy troje zajęć?
Rzeczownik zajęcia w znaczeniu ‘stałe, regularne lekcje, wykłady, ćwiczenia lub treningi organizowane przez szkołę, uczelnię lub klub’ (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza) nie ma form liczby pojedynczej, należy zatem – wraz ze skrzypcami, saniami, widłami, nożyczkami – do grupy wyrazów zwanych pluralia tantum. Gdy jednak wymienione przed chwilą wyrazy łączą się wzorcowo powinien liczebnikami zbiorowymi: dwoje skrzypiec, troje sań, czworo wideł, pięcioro nożyczek, rzeczownik zajęcia w interesującym nas znaczeniu nie może tworzyć konstrukcji !troje zajęć, nie można również powiedzieć trzy zajęcia (chociaż jeśliby chodziło o zajęcia w sensie ‘czynności, prace’, to oczywiście mówimy mam na dziś trzy zajęcia: sprzątanie, zakupy i prasowanie). W znaczeniu „akademickim” zaleca się używanie konstrukcji opisowych typu mam dziś trzy godziny zajęć. Połączenia w rodzaju mam jeszcze jedne zajęcia, mieliśmy pięć zajęć są uznawane za jednoznacznie niepoprawne, choć uzus w tym wypadku jest diametralnie inny: na uczelni powszechnie mówi się o trzech, czterech zajęciach, sformułowania takie słyszałam niejednokrotnie z ust nie tylko studentów, lecz i wykładowców, także na polonistyce. To jest wyłom w murze, który – choć może nie może teraz – ma szansę doprowadzić do zmiany w normie językowej.
Kwestie poprawnościowe związane z używaniem omawianych połączeń wyrazu zajęcia dokładniej omawia artykuł P. Wojdaka pt. «Akademicka» konstrukcja ?Mam dzisiaj dwa zajęcia (o użyciu liczebników głównych przy rzeczownikach pluralia tantum) zamieszczony w „Języku Polskim” (2002, z. 5, s. 345-348). Autor przyznaje, że tytułowa konstrukcja ma niewątpliwe walory komunikacyjne, jednak stoi na stanowisku, że w normie wzorcowej nie może być tolerowana. Konkretnie zatem powinno się mówić trzy godziny zajęć albo trzy godziny ćwiczeń, albo też trzy godziny wykładów.
Katarzyna Wyrwas

Wyrazy obce2008-08-21
Zwracam się do Państwa z prośbą o rozwianie moich wątpliwości dotyczących następujących wyrazów: aloprzeszczep czy alloprzeszczep; aloprzeciwciała czy alloprzeciwciała. Słownik języka polskiego PWN i słowniki ortograficzne podają tylko pierwszą wersję (którą sam chętnie stosuję), tymczasem w piśmiennictwie, książkach itp. częściej spotykana jest druga forma. Która z nich jest poprawna? Przy okazji może uda mi się wreszcie przekonać mojego zwierzchnika, który w każdej pisanej przeze mnie pracy z upodobaniem poprawia na wersję z dwoma l.
Trzeba wierzyć danym ze słowników. Obowiązuje pisownia aloprzeszczep i aloprzeciwciała.
Wiele wyrazów zapożyczonych z podwojonymi głoskami traci owo podwojenie, kiedy wyraz zaczyna się adaptować do naszego języka. Podwojone głoski zanikają zwłaszcza tam, gdzie nie są wymawiane jako dwie, w wyrazach zaś, w których geminaty owe są wymawiane, pozostają także w piśmie, por. np.lasso, hossa, motto, corrida i in. W słowach o pierwszym członie alo- pochodzącym z greckiego állos- ‘inny’: alochton, alochromatyzm, alofon, alomorf, alonim, alogamia, alogeniczny, alograf, alotropia współcześnie obowiązuje wyłącznie pisownia z pojedynczym l (zob. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN, Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN. Także w wyrazach z állos- nie mających nic wspólnego pochodzenia łacińskiego: alodium, alokacja, alokucja czy francuskiego alonż, alopata pisownia z podwojonym l stopniowo uległa uproszczeniu.
Warto zauważyć, że niektóre z tych wyrazów odnotowane są w Słowniku języka polskiego pod red. red. A. Zdanowicza i in. (t. 1, Wilno 1861) w pisowni sprzed adaptacji: allegować, alleopata, alleopatja, allewjacja, allodialny, allodjum, allokacja, allokucja, alludować; w takiejże pisowni ówcześnie, czyli pod koniec XIX wieku występował wyraz aluzja i był zapisywany jako alluzja. W wydanym w 1900 roku pierwszym tomie Słownika języka polskiego pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedziego mamy już tylko jedną formę z podwójnym l: allodoksja, bez definicji, bo z odesłaniem do formy nowszej alodoksja. Był to więc zapewne czas, gdy proces adaptacji tego wyrazu obcego dobiegał już końca.
Prześledzenie zawartości starszych słowników pozwala nam obserwować pewne etapy przyswajania wyrazów obcych. W wydanym w latach 50.-60. Słowniku języka polskiego PAN pod red. W. Doroszewskiego odnotowane są jeszcze formy alochton, alochtoniczny, allonim obok form już zaadaptowanych alochromatyczny, alofon, alogamia, alotropia (w tymże słowniku znaleźć można formy alosaur i dinosaur (z formą oboczną dinozaur umieszczoną na drugim miejscu), podczas gdy współczesnych słownikach mamy już przyswojone alozaur i dinozaur).
Dla porównania warto dodać, że niedawno zapożyczony skaner pochodzący od angielskiego scanner ma w polskiej pisowni pojedyncze n, a w przypadku wyrazu banner proces spolszczania pisowni trwa nadal – nie wymawia się geminaty, a w pisowni dopuszczalne są dwie wersje: banner i baner (por. uwagi Mirosława Bańko w Poradni Językowej PWN oraz w książce Poprawnie po polsku. Poradnik językowy PWN pod red. A. Kubiak-Sokół, Warszawa 2007, s. 325). Współcześnie używane formy grill, grillować i grillowanie także być może z czasem zmienią pisownię, gdyż podwójne l nie jest w nich wymawiane, a już teraz obserwować można niejednokrotnie formy z jednym l na różnych stronach internetowych zawierających: informacje, przepisy kulinarne, na stronach radia, gazet itd. Przed laty Witold Doroszewski pisał: „zastępowanie [w wyrazach obcych – K. W.] podwójnych liter spółgłoskowych literą pojedynczą jest zgodne z ogólną tendencją pisowni polskiej: dawniej się pisało klassa, summa, komissya (…)” (W. Doroszewski, O kulturę słowa. Poradnik językowy, t. 1, Warszawa 1964, s. 821).
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-08-20
Od jakiegoś czasu zauważam nasilającą się tendencję do używania mianownika w funkcji wołacza – Ania, podaj mi to! Kasia, idź tam! etc. Mierzi mnie to niezmiernie i chciałbym zapytać, czy to tylko razi moje estetyczno-językowe uczucia, czy jest to faktycznie niepoprawne?
Wołacz imion zanika, cofa się, jak mówią badacze języka i jego historii. Od kilkudziesięciu już lat jest zastępowany przez mianownik i jest to być może początek przyszłych zmian normy językowej. Prof. Irena Bajerowa wskazuje, że już forma Bogurodzica świadczy o pradawności tego zjawiska (Zarys historii języka polskiego 1939-2000, Warszawa 2003, s. 59).
W codziennych kontaktach językowych, w mowie potocznej coraz częściej słychać formy Chodź tu, Ania! Ewa, przynieś talerz! Słuchaj, Andrzej…, Paweł, zadzwoń do mnie, choć w starannej polszczyźnie nadal obowiązują tradycyjne formy Aniu, Ewo, Andrzeju, Pawle. Autorki Kultury języka polskiego (D. Buttler, H. Kurkowska, H. Satkiewicz, tom pt. Zagadnienia poprawności gramatycznej, Warszawa 1976, ss. 184, 211-212) zauważają, że zamiana ta rzadziej występuje w zakresie imion zdrobniałych miękkotematowych, takich jak Jaś, Grześ, Zosia, Hania – tu powszechne są formy typu Chodźcie tu, Jasiu, Grzesiu, Zosiu, Haniu. Ale już wśród imion zdrobniałych tworzonych za pomocą przyrostka -ka, w języku potocznym króluje mianownik: Pomóż mi, Hanka. Podkreślić należy, że fakt zastępowania wołacza przez mianownik jest jak na razie dopuszczalny tylko w potocznej odmianie polszczyzny.
Istnieje również zjawisko odwrotne – mianownik bywa zastępowany wołaczem w przypadku polskich męskich imion zdrobniałych. Zamiast To jest Stasio (Staś), Kazio, Rysio (Ryś), Bodzio, Czesio, Edzio, Gucio, Jasio (Jaś), Krzysio (Krzyś), Miecio, Józio niektórzy mówią: To jest Stasiu, Kaziu, Rysiu, Bodziu, Czesiu, Edziu, Guciu, Jasiu, Krzysiu, Mieciu, Józiu. Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego podaje przykład Józiu jest chory - formę charakterystyczną dla polszczyzny regionalnej: południowej i zachodniej. Wołacz używany w funkcji mianownika jest dopuszczalny jedynie w języku nieoficjalnym, w odmianach regionalnych.
Katarzyna Wyrwas
Różne2008-08-20
Słyszałem ongiś o Słowniku polszczyzny XVI wieku, czy został on wydany, czy jest on dostępny tylko, że tak powiem, w drugim obiegu akademickim?
Słownik polszczyzny XVI wieku por red. M. R. Mayenowej i in. został już częściowo wydany (od 1951 roku ponad 30 tomów, na razie do litery P). Prace nad nim trwają nadal. Jest dostępny w bibliotekach, ale jako słownik naukowy zapewne nie we wszystkich, a jedynie w większych oraz uczelnianych. Z pewnością jest w Bibliotece Śląskiej w Katowicach.
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-08-20
W przepisie na ciasteczka znalazłam sformułowanie 120 g wiórek kokosowych. Czy forma wiórek jest tu użyta poprawnie? Wydaje mi się, że nie.
Jest to rzeczywiście forma niepoprawna w tym kontekście. Wiórek to mianownik liczby pojedynczej, a w cytowanym fragmencie przepisu decydowanie powinien wystąpić dopełniacz liczby mnogiej: wiórków. Warto może podać wszystkie formy odmiany tego rzeczownika: liczba pojedyncza: M. wiórek, D. wiórka, C. wiórkowi, B. wiórek, N. wiórkiem, Ms. wiórku, W. wiórku! ; liczba mnoga: M. wiórki, D. wiórków, C. wiórkom, B. wiórki, N. wiórkami, Ms. wiórkach, W. wiórki!
Katarzyna Wyrwas
Poprawność komunikacyjna2008-08-20
Czy prawidłowe są wypowiedzi, w których czasownika pytać używa się z się; np. pytać się o coś, zapytać się o coś?
Wzorcową formą, formą nie budzącą wątpliwości poprawnościowych, jest pytać, wersja z się natomiast w słownikach, odnotowana jest jako regionalna (Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego) bądź potoczna (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S.Dubisza), co oznacza, że jest poprawna, ale w ograniczonym zakresie, nie w każdym kontekście, w przeciwieństwie do struktury pytać o coś, która jest poprawna zawsze.
Katarzyna Wyrwas
Interpunkcja2008-08-18
Czy poprawnie postawiono przecinek w zdaniu: Poprzez odpowiednie odżywianie, przyczyniasz się do właściwego rozwoju mózgu twojego dziecka?
W przytaczanym zdaniu nie ma miejsca dla żadnego przecinka. Zdanie jest co prawda długie, ale ma jedno orzeczenie (przyczyniasz się), żadnych wtrąceń, dopowiedzeń itp. Przecinek mógłby być postawiony w tym miejscu w wieku XVI, kiedy to obowiązywała interpunkcja retoryczna i stawiano przecinki tam, gdzie czyniono pauzy w mówieniu, w miejscach, w których przypadał dział intonacyjny (por. artykuł S. Furmanika, Interpunkcja w drukach staropolskich, „Pamiętnik literacki” 1955, z. 4, s. 426-468). Współczesna polska interpunkcja opiera się na zasadzie syntaktyczno-logicznej, podporządkowana jest składni, budowie zdania. Przecinki stawiamy zatem najczęściej w różnych typach zdań złożonych, ale także w zdaniach pojedynczych (szczegóły wyjaśnią odpowiednie zasady pisowni polskiej).
Katarzyna Wyrwas
Składnia2008-08-18
W piosence z „Bolka i Lolka” jest taki fragment: Starszy to wie, i dziecko wie, wie również Bolek i Lolek. Moim zdaniem powinno być wiedzą i kłócę się z bratem. Czy mam rację?
Dla uzyskania w poezji czy piosence odpowiedniego rymu lub rytmu wiele się nieraz poświęca. W cytowanym fragmencie poświęcono reguły polskiej składni. Rzeczywiście: starszy wie, dziecko wie, ponieważ przymiotnik starszy i rzeczownik dziecko występują w liczbie pojedynczej, więc orzeczenie dostosowuje się do nich. Z Bolkiem i Lolkiem sprawa jest już inna, bo jest ich dwóch, orzeczenie wiedzieć musi zatem przybrać formę liczby mnogiej – wiedzą. Ktoś, kto pisał tekst piosenki, miał zapewne melodię, do której musiał się dostosować pod względem ilości sylab, dlatego też wiedzą nijak nie pasowało. Poza tym zadziałał tu też być może paralelizm: powtórzenie dwukrotne formy wie niejako zmuszało autora do użycia tej samej formy po raz trzeci. Niestety niepoprawnie. Można byłoby natomiast ująć rzecz tak: wiedzą też Bolek i Lolek. Pasuje do melodii.
Katarzyna Wyrwas

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164