Najczęściej zadawane pytania (227) Ortografia (590) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (264) Etymologia (305) Historia języka (26) Składnia (336) Słowotwórstwo (139) Odmiana (333) Frazeologia (133) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (436) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3313)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Etymologia2008-09-05
Jakie jest znaczenie słowa sklep? Czy jest ono jakoś powiązane z czeskim znaczeniem tego słowa ‘piwnica’?
Wyraz sklep pochodzący od czasownika sklepić początkowo oznaczał ‘sklepienie’, a także ‘piwnicę, pomieszczenie, w którym sklepienie było niskie’. Mniej więcej od XVII wieku wyraz sklep zaczął być używany w znaczeniu ‘pomieszczenie, najczęściej małe, w którym przechowuje się towary przeznaczone do sprzedaży’ i stąd wywodzi się dzisiejsze użycie tego słowa. Natomiast pierwotne znaczenie wyrazu sklep zostało wyparte przez leksem piwnica, czyli pierwotnie, zgodnie z etymologią ‘pomieszczenie służące do przechowywania piwa’, z czasem znaczenie rozszerzyło się na przechowywanie innych produktów i przedmiotów. Często się tak dzieje, że w jednym języku wyrazy przechodzą ewolucję semantyczną, natomiast w innym zachowują pierwotne znaczenie. W przypadku rzeczownika sklep całkowita zmiana semantyczna nastąpiła w polszczyźnie, natomiast bliski nam język czeski kontynuuje dawne znaczenie.
Mirosława Siuciak
Interpunkcja2008-09-03
Mam pytanie dotyczące stosowania interpunkcji przy zapisie różnego typu wzorów matematycznych, chemicznych czy fizycznych. Dziwi mnie umieszczanie znaków interpunkcyjnych po wyśrodkowanym wzorze (niejednokrotnie bardzo rozbudowanym). Mamy:
[wzór wyśrodkowany].
[wzór wyśrodkowany],
Liczę się z tym, że jeśli wzór kończy wypowiedzenie, to powinno się postawić po nim kropkę; jeśli zaś po wzorze pojawia się ciąg dalszy wypowiedzi, przed którą należy postawić przecinek, to również powinniśmy ze względów poprawnościowych zamieścić go po wzorze. Jednak jeśli wzór (lub jakiś zapis liczbowy) wydzielamy ze zdania, środkujemy, to czy te znaki interpunkcyjne można pominąć? Wiszące kropki i przecinki wyglądają co najmniej dziwnie, a na dodatek trzeba je stawiać w oddaleniu od wzoru, by nie stały się one mylącą jego odczyt częścią.
W kończącym przegląd Zasad pisowni i interpunkcji paragrafie 99 czytamy, że celem tej ostatniej jest „uczynienie tekstu przystępniejszym, łatwiejszym w odbiorze”. W konsekwencji „piszący ma prawo do dość znacznej swobody w przestankowaniu”, choć – jak dalej podkreśla autor cytowanego opracowania – „korzystanie z tego prawa powinno być poprzedzone głębszym namysłem, gdyż zarówno nadużycie, jak i niedostatek znaków interpunkcyjnych obniża wartość komunikacyjną tekstu”. Przecinki, kropki czy pauzy muszą być stosowane, jednak nie spełnią one swej roli, jeśli ich obecność – zamiast usprawniać percepcję tekstu pisanego – będzie skutkowała zaciemnieniem przekazu. W pewnych zatem okolicznościach pominięcie znaków przestankowych, których użycie dyktowałyby inne konkretne reguły, jest w pełni usprawiedliwione. Dotyczy to nie tylko wypadków elizji przecinka miedzy np. spójnikiem rozpoczynającym zdanie podrzędne a następującym zaraz po nim zaimkiem względnym, lecz również m.in. kilku takich sytuacji, gdy znak interpunkcyjny miałby się pojawić w sąsiedztwie fragmentów mocno graficznie wyróżnionych. Przepisy określające reguły fakultatywnego lub obligatoryjnego opuszczania znaków przestankowania w kontekście odznaczających się w ten (graficzny) sposób urywków tekstu zawierają zresztą same Zasady (np. w paragrafach traktujących o zastępowaniu cudzysłowu kursywą lub o możliwości opuszczenia kropki w tytułach rozdziałów i podrozdziałów, jeśli są one zapisane w całości wielkimi literami). Nie ma w nich natomiast bezpośrednio mowy o tym, jak postępować choćby z kropką po wyśrodkowanych i przeniesionych do nowego wersu wzorach matematycznych, ale także rysunkach czy tabelach i wykresach, jeśli wszystkie one stanowią ostatni element zdania, umieszczony po, powiedzmy, dwukropku. W tych przypadkach (a zwłaszcza, gdy chodzi o różnego rodzaju wzory, długie symbole, kody itp.) trzeba, powołując się na uwagi z paragrafu 99. Zasad, dążyć przede wszystkim do tego, by niezamierzenie nie wprowadzić odbiorcy tekstu w błąd zastosowaniem znaku, którego funkcję oddzielającą z powodzeniem przejmuje już układ graficzny. Tak więc w sytuacjach, do których odnosi się, znaki interpunkcyjne ze względów edytorsko-poprawnościowych należałoby pominąć.
Katarzyna Mazur
Znaczenie2008-09-02
Jaka jest różnica pomiędzy słowami rżysko i ściernisko?
Między wyrazami ściernisko i rżysko zachodzi relacja synonimii częściowej, co oznacza, że współcześnie są one używane zamiennie w wielu kontekstach. Zasadniczy człon ich definicji leksykalnej przyjmuje następujący kształt: ‘pole po skoszonym zbożu’. Sięgnięcie do etymologii obu przywołanych słów pozwala natomiast dostrzec, jakie cechy określanego obiektu znalazły odzwierciedlenie w jego nazwie, a jednocześnie wytłumaczyć trafność pozornie absurdalnego zestawienia, które mogłoby pojawić się np. w gwarze: „to jest ściernisko, ale nie rżysko”.
Ściernisko to, jak podaje Słownik etymologiczny języka polskiego Wiesława Borysia, formacja pochodna od obecnego w systemie języka polskiego już w XV w. rzeczownika ścierń, oznaczającego pozostałe na polu po zżęciu części roślin uprawnych i kontynuującego prasłowiańskie *stŕnь (z ŕ sonantycznym) wywodzące się od *tŕnь, który funkcjonował w prasłowiańszczyźnie w znaczeniu ‘cierń, ostry kolec rośliny’, a swoje źródło ma w praindoeuropejskim rdzeniu *(s)ter- (‘być twardym’).
Z kolei znane już w XV stuleciu słowo rżysko wiązać należy z obecnie jedynie dialektalną, ale dawniej ogólnopolską postacią reż używaną na określenie rośliny o łacińskiej nazwie Secale cereale, czyli dzisiejszego żyta. Omawiany wyraz powstał poprzez dodanie przyrostka -isko do mającego swe korzenie w języku prasłowiańskim rzeczownika *rъžь ‘żyto (jako gatunek zboża)’, a współcześnie jego bliskoznacznikiem jest także forma żytnisko, hiponimiczna, względem ścierniska, a więc mająca mniejszy niż ściernisko zakres znaczeniowy (każde żytnisko jest ścierniskiem, ale nie odwrotnie).
Katarzyna Mazur
Wymowa2008-09-02
Jak wymawiać Celogyne: [celogyne] czy [kelogyne]?

W takim przypadku wymawiamy [c], ponieważ znalazło się ono przed samogłoską tzw. przednią: e, i. Wymowa [k] obowiązywałaby przed a, np. calcium jako [kalcjum].
Aldona Skudrzyk

Wyrazy obce2008-09-02
Proszę o wyjaśnienie zasad odmiany rzeczowników oznaczających gatunki roślin lub zwierząt, zarówno w mowie potocznej, jak i publikacjach naukowych. Pisząc artykuł niepopularnonaukowy, używam pełnych, dwuwyrazowych nazw łacińskich (nazwa rodzajowa wielka literą, w mianowniku, kursywą). Czy pisząc „potocznie” i stosując pewne uproszczenia, ale zachowując poprawność językową, należy pisać nazwę rodzaju wielką literą czy małą, stosować odmianę polską, czy łacińską? Przykład: Uprawiam dwa Phalaenopsis na pniu epifitycznym czy Uprawiam dwie Phalaenopsis na pniu epifitycznym, czy też Uprawiam dwa falenopsisy na pniu epifitycznym. Istnieje co prawda polska nazwa rodzaju botanicznego Phalenopsis - ćmówka, jest ona tak niepopularna i nieużywana, że nikt nie wie, o co chodzi. W języku potocznym od wielu lat istnieje spolszczona nazwa falenopsis już chyba rodzaju męskiego, jak długopis czy przypis itd. Spotyka się to jednak z protestem na różnych forach znawców botaników (należy dodać, że wiekowych zresztą) i ganieniu składni tego falenopsisa, a promowaniu tę falenopsis. Wobec tego ludzie silą się na hiperpoprawność i widać takie konstrukcje jak poproszę tę falenopsis. Wydaje mi się to trochę sztuczne.
Adaptacja wyrazów obcych to proces skomplikowany i nieregularny. Kiedy przejmujemy jakiś wyraz z innego języka, może dojść do uproszczeń w pisowni, do wprowadzenia jego odmiany przez przypadki, do spolszczenia wymowy. Zwykle szuka się najbardziej zbliżonego polskiego, już utrwalonego wzorca odmiany, dlatego czasem przypisuje „nowy rodzaj gramatyczny” zgodnie z brzmieniem zakończenia. Faktem jest, że wyrazy o wygłosie zakończonym na spółgłoskę w polszczyźnie niejako automatycznie klasyfikuje się do deklinacji męskiej i istnieją zakończone na ~is rzeczowniki, które odmieniają się jak rzeczowniki męskie: nazwa rośliny klematis (Clematis) (D. klematisa albo klematisu), gratis ‘przedmiot dany lub otrzymany bezpłatnie’ (D. gratisu) oraz cellulitis (D. cellulitisu lub nieodmienne).
Czasem adaptując wyrazy obce, zachowuje się rodzaj gramatyczny jak w języku, z którego dany rzeczownik pochodzi: w polszczyźnie mamy grupę wyrazów pochodzenia greckiego zakończonych podobnie jak falenopsis, które dziedziczą swój grecki rodzaj żeński lub nijaki, ale w języku polskim są nieodmienne: mimesis ‘naśladowanie rzeczywistości przez sztukę’, elephantiasis ‘słoniowacizna’, Genesis ‘Księga Rodzaju’, nemezis, nemezys ‘o nieubłaganej, karcącej sprawiedliwości’, fizis, fizys ’twarz’, synteresis, synderesis ‘wrodzona znajomość zasad moralnych’, katharsis 'oczyszczenie, rozładowanie silnych uczuć, napięć, wywołane głębokim przeżyciem, zwłaszcza artystycznym’.
Wydaje się, że falenopsis może mieć w polszczyźnie zarówno rodzaj męski, jak i żeński. Jeśli będziemy tego wyrazu używać w rodzaju męskim, będzie się odmieniał następująco: M. falenopsis, D. falenopsisa, C. falenopsisowi, B. falenopsisa, N. falenopsisem, Ms. falenopsisie. Jeśliby używać go w rodzaju żeńskim, będzie nieodmienny.
Są obszary języka jeszcze niezagospodarowane, które dopiero kształtują własne słownictwo. Każda dziedzina wiedzy stwarza własną praktykę nazewniczą: obok warstwy terminologicznej, ściśle skonwencjonalizowanej, w każdym środowisku funkcjonuje warstwa słownictwa i jego form w wersji potocznej. Polonista może np. powiedzieć: w gramatyce opisowej języka polskiego ważne zagadnienie to samogłoski nosowe, ale też – potocznie – w opisówce ważne są nosówki. To pragmatyka środowiskowa, a zatem wspomniane w pytaniu fora znawców mają najistotniejsze znaczenie dla kontaktów językowych nieoficjalnych. W Internecie faktycznie przeważa forma w wersji żeńskiej, formy zaś męskie (i odmienione) są 4 razy rzadsze. Trudno wyrokować o losach falenipsis / falenopsisa, trzeba jednak pamiętać, że w naszym języku istnieje silny nacisk na odmienianie wyrazów (uruchamianie fleksyjne) – wystarczy spojrzeć na nazwę sklepu: Ikea, Ikei, Ikeą
Aldona Skudrzyk i Katarzyna Wyrwas

Różne2008-08-29
Język polski często jest określany mianem sexist ze względu na przewagę deklinacji męskich. Czy ta przewaga ilościowa ma pokrycie w rzeczywistej ilości słów rodzaju męskiego, żeńskiego itd. ? Czy na przykład na podstawie korpusu języka polskiego udało się ustalić, że męski rodzaj gramatyczny ma największą liczbę przedstawicieli w polskim leksykonie?
Sądzę, że Autorce / Autorowi pytań nie chodzi o kompleksowe badania statystyczne wykazujące, ile w języku polskim jest rzeczowników rodzaju nijakiego, żeńskiego, męskiego z podziałem na męskoosobowy, męskozwierzęcy, męskorzeczowy. Można tego typu pracę wykonać w wersji komputerowej słownika lub posługując się słownikiem a tergo. Tylko po co?
Problem relacji między rodzajem gramatycznym a rodzajem naturalnym niewątpliwie budzi zainteresowania w kontekście politycznej poprawności i feministycznej krytyki języka. Trudno tu mówić o przewadze ilościowej, raczej pojawia się pojęcie asymetrii językowej widoczne na przykład w nazwach zawodów, funkcji. Przewaga form męskich wynika też z używania ich w przypadku zbiorów mieszanych, np. uczniowie (uczeń + uczennica).
Ważna jest frekwencja form męskich w różnych stylach polszczyzny i zachowaniach komunikacyjnych. Specjalnie użyłam form Autorce / Autorowi, rozpoczynając odpowiedź, ponieważ pytanie jest tak sformułowane (przypuszczam, że nieświadomie), że nie zawiera wykładników rodzaju. W stylu naukowym i urzędowym, w oficjalnej polszczyźnie rodzaj męski jest frekwencyjnie zdecydowanie częstszy jako forma neutralna i wykładnik oficjalności. Również w przekazach medialnych liczba mnoga rodzaju męskoosobowego służy relacjom o zbiorowości, chyba że używany jest rzeczownik osoba.
Istotne w widzeniu języka jako seksistowskiego (jeżeli w ogóle używać tego określenia) jest budowanie męskiego świata w polityce, kulturze, obyczaju etc. I tu mogą zastanawiać takie teksty, jak przytoczone w internecie, jako przykłady zmaskulinizowanego widzenia świata:

Starzy czytelnicy, młodzi i gniewni za ‘późnego Gierka’ i ‘wczesnego Jaruzelskiego’ nie mają czasu – dorobili się żon i dzieci, pracują ciężej i więcej, nie mogą nawet – jak niegdyś – poczytać w tramwaju, bo przesiedli się do samochodów. A i Barańczak nie jest już tak atrakcyjny, odkąd jego poezja straciła smak owocu zakazanego...
Jeszcze wiosną wykupiliśmy wczasy od połowy sierpnia lub ustawiliśmy tak plany, że wakacje okazały się możliwe tylko w tym terminie. Upały spędziliśmy w pracy, a teraz w deszcz i ziąb w ogóle nie chce nam się jechać. Podobny pech tylko nas może spotkać.
Jeśli udamy się na wypoczynek z takim nastawieniem, to rzeczywiście będziemy mieli zmarnowany urlop. Lepiej powiedzieć sobie: nie zwracamy uwagi na pogodę. Najważniejsze, że wyrwaliśmy się z kołowrotu.
Przestań więc marudzić i narzekać na brak szczęścia. Przeczytaj książkę, którą kupiłeś rok temu, przytul żonę, dziecko, psa. Te wakacje będą wspaniałe, jeśli tylko tak sobie postanowisz.


Czytelnikami Barańczaka są też kobiety, które też mają mężów, dzieci, pracują i dorobiły się samochodów, przytulają (ale raczej się do) mężów, kupują i czytają książki. Inercyjność powielania stereotypów w komunikacji typu męska decyzja lub babskie gadanie więcej mówi o asymetrii płci w języku niż statystyka.
PS. Jako frekwencyjną ciekawostkę historyczną należy odnotować fakt, że w rywalizacji deklinacyjnych form rodzajowych w liczbie mnogiej zwyciężyły końcówki rodzaju żeńskiego
(-ami, -ach).
Romualda Piętkowa
Ortografia2008-08-29
Bardzo proszę o rozwianie moich wątpliwości co do pisowni przymiotnika od nazwiska Doppler: dopplerowski czy dopplerowski?
Skoro przymiotnik pochodzi od nazwiska Doppler, to jego forma musi odtwarzać to nazwisko, dlatego jedynie poprawny jest przymiotnik dopplerowski. Taką też formę można znaleźć w Wielkim słowniku ortograficznym PWN.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2008-08-28
Czy poprawne jest słowo wyględny, którego używa się w filmie Shrek 2? Nie ma go w żadnym słowniku.
Faktycznie, używa się takiego przymiotnika w Shreku 2. Jest dialog:

(Osioł) – Aj, tam. Naprawdę jest taki wyględny? (o Księciu z Bajki)
(siostra Kopciuszka) – Wyględny? On jest boski! Twarz to mu chyba Michał Anioł dłutem charatał.

Jaki jest więc Książę z Bajki? Piękny jest, przystojny, czyli ma ładny wygląd. Od rzeczownika wygląd utworzono neologizm wyględny, jeszcze w słownikach nie notowany, ale będący w użyciu, zwłaszcza w języku potocznym.
Oto garść przykładów ze stron internetowych: nawet Maksymiuk i Filipek mają bardziej wyględne facjaty niż wicepremier-przewodniczący(wirtualnemedia.pl), skąd wziąć niegłupiego i w miarę wyględnego mężczyznę (www.aci.pl), potężny Cadillac i niezbyt wyględny, ale praktyczny (www.autokrata.pl), szukam partnerki na całe życie, jestem nieśmiały niekoniecznie wyględny (www.randki.wp.pl), malutka podróbka i na dodatek niezbyt wyględna (www.audiostereo.pl), trzeba poszukać jakiegoś wyględnego przyodziewku na wieczór (thea.blog.pl), wyglądam całkiem wyględnie (randki.o2.pl).
Czy potoczny przymiotnik względny jest poprawny? Spójrzmy na podobnie zakończone wyrazy: względny ‘zależny od różnych względów’ od wzgląd, błędny ‘zawierający błąd, omyłkowy; fałszywy, niewłaściwy’ od błąd, żołędny pot. ‘w kartach: treflowy’ od żołądź, drugorzędny ‘należący do niższej kategorii’ od słów drugi irząd. Wszystkie wymienione przymiotniki zostały utworzone za pomocą przyrostka słowotwórczego -ny z towarzyszącą wymianą samogłosek ą : ę. Wyględny został utworzony w podobny sposób, a więc zgodnie z zasadami tworzenia nowych wyrazów. Nie łamie żadnych norm poprawnościowych, jest dość przejrzysty znaczeniowo (zwłaszcza w kontekście) i można go uznać za poprawny, choć nadaje się on do stosowania jedynie w określonych sytuacjach: nieoficjalnych, potocznych kontaktach językowych. Jeśli wyraz ten okaże się potrzebny i bardzo się upowszechni, z pewnością z czasem odnotują go kolejne wydania słowników.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2008-08-28
Szanowni Państwo, proszę uprzejmie o wyjaśnienie, czy smsować jest neologizmem poprawnie utworzonym i zarazem dopuszczalną pisownią czasownika SMS-ować / esemesować, zważywszy na poniższą interpretację oraz uzus pierwszej wersji w prasie i tekstach użytkowych (np. instrukcje).

Smsować jest neologizmem. W Kulturze języka polskiego (Butler, Kurkowska, Satkiewicz) są wymienione kryteria dotyczące przyznania neologizmowi miejsca w języku (czyli jego usankcjonowania). Są to przydatność i zgodność z normami słowotwórczymi. Ta sama pozycja stwierdza, że słowo jest utworzone zgodnie z normą słowotwórczą, jeżeli do tematu zostanie dodany formant (m. in.). Formant -ować istnieje. Skrótowiec sms można potraktować jako temat, zatem neologizm należy uznać za poprawnie utworzony i przydatny, bowiem nazywa czynność wykonywaną w związku z pojawieniem się w rzeczywistości nowego zjawiska, jakim jest sms (czyli krótka wiadomość tekstowa pisana i przesyłana telefonicznie). Dodatkowo Słownik skrótów i skrótowców Jerzego Podrackiego wspomina, iż od skrótowców można tworzyć nowe wyrazy, których zapis jest dwojaki: albo zastosujemy pisownię SMS-ować, sms-ować, smsować lub esemesować (zgodnie z wymową). Należy dodać, że wymienione źródła odwołują się do przymiotników tworzonych od skrótowców lub nazw własnych, gdyż ich autorzy wychodzą z założenia, że przymiotniki są częściej używane.”

Państwa wyjaśnienie będzie dla nas nieocenione, gdyż widzimy uzasadnienie, jak wyżej, dla zamieszczenia w tłumaczeniu angielskiego wyrazu test dwóch odpowiedników w języku polskim: wysyłać wiadomości tekstowe i smsować.
Sprawa statusu tworzonych na bazie literowca SMS (skrót ang. Short Message Service) wyrazu SMS-ować nie podlega dyskusji. Jest to neologizm utworzony za pomocą przyrostka -ować, czego przykładów jest w polszczyźnie bardzo dużo (telegrafować, tytułować, leasingować, tyranizować itd.). Problem nie ma natury słowotwórczej. Wątpliwości może natomiast budzić ortografia.
Normy ortograficzne języka polskiego przewidują dwa sposoby zapisu wyrazów pochodnych od skrótowców: 1) albo piszemy je, stawiając łącznik na granicy między podstawą słowotwórczą i przyrostkiem, np. PTTK-owski, SL-owiec, AK-owski, NIK-owiec, 2) albo zapisujemy je tak, jak się wymawia, zatem: petetekowski, eselowiec, akowski, nikowiec. Wynika z tego, że zapis !smsować nie jest poprawny, podobnie jak dziwacznie by wyglądały: !sbek, !sbcki, !sbecja zamiast esbek, esbecki, esbecja. Sprawdzałam w Wielkim słowniku ortograficznym PWN z roku 2006, tam poleca się zapisy:
SMS albo esemes,
SMS-ować albo esemesować,
SMS-owy albo esemesowy
.
Krystyna Kleszczowa
Znaczenie2008-08-27
Co znaczy słowo foniatra?
Foniatra to nazwa określająca specjalistę zajmującego się leczeniem zaburzeń głosu. Foniatria to dział medycyny, nauka o wydawaniu głosu przez człowieka, jego zaburzeniach i leczeniu (zob. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN).
Katarzyna Wyrwas
Etymologia2008-08-27
Przeszukałam dostępne słowniki i nic. A zafrapowało mnie mianowicie słówko powidła - polskie ono czy cudze? Wiem, że Niemcy nazywają rzecz podobnie, ale skąd ono się wzięło?
A ja znalazłam etymologię tego rzeczownika w Słowniku etymologicznym języka polskiego Wiesława Borysia (Kraków 2005). Przypuszczalnie do czasownika powić w znaczeniu ‘kręcić, obracać’ dodano przyrostek -dło, dzięki czemu powstała nazwa narzędzia, którym powidła mieszano: powidło, czyli ‘to, czym się miesza nieustannie ruchem kolistym podgrzewaną masę owocową’. Znaczenie z narzędzia przeniosło się z czasem, choć już w liczbie mnogiej, na owocowe słodkości i rzeczownik powidła jest znany w liczbie mnogiej od XV wieku.
Określenie przetworu robionego głównie ze śliwek brzmi podobnie w wielu językach słowiańskich, por. np. rosyjskie povídlo, ukraińskie povýdlo, czeskie povidla.
W słowniku polsko-niemieckim znalazłam jedynie słowo Mus na określenie powideł oraz Pflaumenmus ‘powidła śliwkowe’.
Katarzyna Wyrwas
Składnia2008-08-25
W filmie Shrek jest zaklęcie, które wydaje mi się dziwne: Póty czar będzie trwał, póki miłości poznasz słodki smak i prawdziwy swój przybierzesz kształt. Czy rzeczywiście jest z nim coś nie tak?
Znane przysłowie Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie doskonale odzwierciedla schemat składniowy, w którym jest miejsce dla spójnika póty: musi wystąpić w jednym z pary wypowiedzeń składowych zdania złożonego, podczas gdy w wypowiedzeniu drugim występują spójniki póki lub dopóki z przeczeniem nie.
Póty komunikuje, że czas trwania tego, o czym mowa w pierwszym zdaniu składowym zdania złożonego (czyli czas trwania czaru), jest wyznaczony przez czas, w którym nastąpi to, o czym mowa w drugim (i trzecim) zdaniu składowym (królewna Fiona pozna słodki smak miłości i diametralnie zmieni wygląd). Po spójniku póki obowiązkowo wystąpić powinna partykuła przecząca nie.
Z powyższych wywodów wspartych definicjami słownikowymi z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza wynika jedno: zaklęcie w polskim tłumaczeniu tekstu Shreka nie jest skonstruowane poprawnie, bo brzmieć powinno: Póty czar będzie trwał, póki miłości nie poznasz słodkiego smaku i prawdziwego swego nie przybierzesz kształtu. Poprawna wersja brzmi jednak może mniej „zaklęciowo”, mniej rytmicznie… Trudno.
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-08-25
Czy poprawna jest reklama: Sklep z dobrymi perfumami. Kup perfum dla siebie lub na prezent?
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie !(ten) perfum… Rzeczownik ten (nazywający substancję, a więc byt niepoliczalny) w polszczyźnie nie występuje w liczbie pojedynczej, lecz wyłącznie w liczbie mnogiej, odmieniając się następująco: M. perfumy, D. perfum, C. perfumom, B.perfumy, N. perfumami, Ms. perfumach.
Perfumy, w polszczyźnie używane od połowy XVI wieku, pojawiają się w pismach Mikołaja Reja i są zapewne zapożyczeniem z dawnego włoskiego perfumo (dziś profumo), choć współczesne nam słowniki podkreślają francuski rodowód tego słowa (od perfum). Siedemnastowieczny słownik Grzegorza Knapskiego (Thesaurus Polonolatinograecus seu Promptuarium linguae Latinae et Graecae, t. 1, Kraków 1643, s. 679) podaje definicję: „perfumy, wonne rzeczy drogie robione, mokre, suche”. Odmiana tego wyrazu wyglądała nieco inaczej niż dziś, ponieważ – jak podaje S. B. Linde w Słowniku języka polskiego (Lwów 1807-1814) – forma dopełniacza brzmiała w tych czasach perfumów. Kolejny słownik – tzw. Słownik wileński, czyli Słownik języka polskiego, pod red. A. Zdanowicza i in. (Wilno 1861) – zawiera już hasło w liczbie pojedynczej: perfuma (rodzaj żeński), podobnie jak tzw. Słownik warszawski, czyli Słownik języka polskiego pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedziego (t. 4, Warszawa 1908), w którym dodano jednak, że perfuma częściej występuje w liczbie mnogiej: (te) perfumy – (tych) perfum. Wydany w 1937 roku Słownik ortoepiczny Stanisława Szofera notuje już hasło w liczbie mnogiej i zaznacza, że żeńska perfuma w podanym przykładzie dzieł Goethego (Pachniał miłą perfumą) jest formą rzadką. Wydany w latach 1958-1962 Słownik języka polskiego PAN pod red. W. Doroszewskiego również wskazuje, że wyraz ów rzadko występuje w liczbie mnogiej, podaje także przykład z Pana Tadeusza, a więc z tekstu XIX-wiecznego: Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady, Pokrapia Zosię wkoło wyborną perfumą.
Współcześnie interesujący nas rzeczownik jest używany prawie wyłącznie w liczbie mnogiej, a żeńskiej formy !(ta) perfuma jako regionalizmu wschodniego nie aprobuje żadna publikacja poprawnościowa. Nagle jednak mamy przed sobą postać męską !(ten) perfum. Skąd się wzięła? Odpowiedź wydaje się prosta – skoro na buteleczkach zagranicznych pachnideł widnieją francuskie napisy eau de parfum, co mniej świadomi użytkownicy naszego języka przyjęli, że forma parfum – po spolszczeniu !(ten) perfum – musi być tą wzorcową. Tymczasem wzorcowy tekst reklamy z Pani pytania powinien mieć postać: Sklep z dobrymi perfumami. Kup perfumy dla siebie lub na prezent.
Katarzyna Wyrwas
Odmiana2008-08-25
Przeczytałem na Allegro takie zdanie: Jeśli po tym czasie osoba, która wygrała aukcję nie potwierdzi ów wyżej wymienionych danych... Coś jest nie tak z wyrazem ów, ale nie wiem co. Proszę o pomoc.
Ów to zaimek wskazujący, który określa rzeczownik i odsyła do znanego rozmówcom, obiektu lub zdarzenia z rzeczywistości albo do użytego wcześniej wyrażenia, do którego odnosi się ten rzeczownik, ma więc znaczenie ‘ten; ten właśnie (o którym była mowa)’. Jest to zaimek o charakterze nieco podniosłym, określany przez słowniki jako książkowy, z czego zatem wynikać może, że nie jest zbyt często używany i dlatego osobom nieprzyzwyczajonym może sprawiać problemy. Występuje chyba najczęściej w formie mianownikowej ów i chyba ta forma jest najbardziej utrwalona w świadomości ogółu użytkowników polszczyzny, np. Tak się rozpoczął ów słynny proces byłych policjantów. Poznałem kiedyś pewnego starego rybaka. Człowiek ów od początku nie budził mojego zaufania.
Formy odmiany tego zaimka brzmią: M. ów / owa / owo, D. owego / owej, D. owemu / owej, B. owego / ową, N. owym / ową, Ms. owym / owej, a w liczbie mnogiej: M. owi / owe, D. owych, C. owym, B. owych / owe, N. owymi, M. owych.
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-08-25
Nazwisko brzmi: Naczk. Dyplom wypisuję panu Naczkowi - według mnie tak jest poprawnie. Co mam zrobić, gdy sam właściciel nazwiska żąda, by jego nazwiska nie odmieniać?
Nawet tak nietypowe nazwisko jest odmienne: M. Naczk, D. Naczka, C. Naczkowi, B. Naczka, N. Naczkiem, Ms. Naczku; liczba mnoga: M. Naczkowie, D. Naczków, C. Naczkom, B. Naczków, N. Naczkami, Ms. Naczkach. Rozumiem, że formy przypadków zależnych mogą być w tym przypadku mylące. Widząc je, można pomyśleć, że nosiciel nazwiska nazywa się Naczek, nie może to być jednak powodem do zaniechania odmiany! Pisaliśmy już wielokrotnie, że nazwiska odmienne należy odmieniać. Osobie, która oponuje przeciw odmienianiu swego nazwiska, należałoby dać do przeczytania krótki tekst prof. Ireny Bajerowej pt. Wstyd nie odmieniać nazwisk zamieszczony m.in. na naszej stronie.
Żadna ustawa nie nakazuje odmieniania nazwisk, jest bowiem sprawą oczywistą, że te nazwy własne, podobnie jak imiona, nazwy miast, rzek i inne, tradycyjnie odmienia się, tak samo jak odmienia się rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki, liczebniki, zaimki.
W dawnych wiekach „wśród szlachty istniały tendencje do ochrony nazwiska rodowego jako pewnego rodzaju dobra” (Polskie nazwy własne. Encyklopedia pod red E. Rzetelskiej-Feleszko, Kraków 2005, s. 482). Nie możemy traktować własnego nazwiska po macoszemu, bo jest ono wartością. Nawet będąc nosicielem danego nazwiska, nie jesteśmy jego wyłącznym właścicielem, ponieważ wyraz nas nazywający jest również częścią systemu językowego i musi podlegać prawom tego systemu.
Katarzyna Wyrwas
Interpunkcja2008-08-25
Interesuje mnie kwestia wtrąceń (lub ich braku) w następujących konstrukcjach: Uprzejmie informuję, że zgodnie z obowiązującymi zasadami, zabrania się (...) oraz Pragnę poinformować, że w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu, konto zostanie zamknięte.
W mojej opinii, o ile w pierwszym zdaniu przecinek pomiędzy zasadami a zabrania się jest dopuszczalny (choć nie wiem, czy konieczny), o tyle w drugiej konstrukcji przecinek pomiędzy regulaminu a konto jest zbędny.
Oba cytowane w pytaniu fragmenty wtrąceń zawierać nie muszą ze względów składniowych. W pierwszym zdaniu część zgodnie z obowiązującymi zasadami może być uznana za rozbudowany okolicznik przyczyny (zabrania się – dlaczego? – zgodnie z obowiązującymi zasadami), w zdaniu drugim natomiast część w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu można określić jako okolicznik warunku (konto zostanie zamknięte – pod jakim warunkiem? – w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu) i w związku z tym przecinki wydzielające owe części są zbędne, bo nie uznajemy, że okoliczniki te wprowadzają nowe, dodatkowe informacje, objaśnienia, sprostowania, co czyniłoby je wtrąceniami lub dopowiedzeniami (por. definicję dopowiedzenia (wtrącenia) w Słowniku interpunkcyjnym języka polskiego J. Podrackiego, Warszawa 1998, s. 37-38).
Oczywiście obie interesujące nas części tekstów możemy uznać za wtrącenia i wydzielić je interpunkcyjnie przecinkami bądź też myślnikami (lepiej wygląda) z dwóch stron: Uprzejmie informuję, że – zgodnie z obowiązującymi zasadami – zabrania się (...) oraz Pragnę poinformować, że – w przypadku kolejnego naruszenia regulaminu – konto zostanie zamknięte. Czyniąc tak, nadajemy wydzielanym interpunkcyjnie częściom status informacji dodatkowych, a może sprawiamy, że ich treść staje się ważniejsza? Myślniki wyodrębniające wtrącenia są silniejszymi niż przecinki znakami interpunkcyjnymi, a najsilniejszy efekt dają nawiasy (zob. zasady interpunkcji polskiej).
Na koniec zwracam jeszcze uwagę, że po słowach W mojej opinii użytych w Pana pytaniu przecinka być nie powinno. Postawiony przecinek jest dowodem na to, że w żywej mowie robimy w tym miejscu pauzę, aby np. podkreślić ważkość sądu, który za chwilę wypowiemy. Przecinek mógłby być postawiony w tym miejscu w wieku XVI, kiedy to – jak pisałam w poprzedniej odpowiedzi – obowiązywała interpunkcja retoryczna i stawiano przecinki tam, gdzie czyniono pauzy w mówieniu, w miejscach, w których przypadał dział intonacyjny (por. artykuł S. Furmanika, Interpunkcja w drukach staropolskich, „Pamiętnik literacki” 1955, z. 4, s. 426-468).
Określenie w mojej opinii jest kalką angielskiego in my opinion, po którym w angielszczyźnie stawia się przecinek, np. In my opinion, hockey is more fun than lacrosse. Wyrażenie to – zwłaszcza w języku oficjalnym, w poważnych dyskusjach itp. – coraz częściej, choć niepotrzebnie, zastępuje proste i polskie moim zdaniem.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2008-08-25
Konsens czy konsensus, a może consens albo consensus? Jak będzie brzmieć właściwie zdanie i jak je napisać: Strony doszły do konsensu / konsensusu (consensu / consensusu)?
Generalnie strony doszły do porozumienia, prawda? Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego zaleca formę konsens, którą uznaje za lepszą od konsensusu i consensusu (warto wiedzieć, że formy consens słowniki nie odnotowują), ponieważ to właśnie forma konsens powinna być (lecz obecnie nie jest) polskim odpowiednikiem łacińskiego consensus (por. A. Markowski, Oczywisty bezsens consensusu, w: Tegoż: Polszczyzna znana i nieznana, Gdańsk 1999, s. 149). Przyswajane z łaciny do polszczyzny wyrazy traciły łacińskie końcówki -us, -um (zob. H. Rybicka, Losy wyrazów obcych w języku polskim, Warszawa 1976, s. 77), jak np. teatrum – teatr, defectus – defekt (choć także seminarium, muzeum, status, humus i inne). Zapożyczony z łaciny rzeczownik konsensus (wolę spolszczoną pisownię) ‘porozumienie, zgoda na coś, osiągane przez kompromisy i stopniowe uzgadnianie stanowisk’ upowszechnił się od czasów obrad Okrągłego Stołu (zob. hasło w Słowniku wyrazów kłopotliwych M. Bańko, M. Krajewskiej), choć wcześniej, w XIX wieku, znany był jako konsens w znaczeniu specjalistycznym, prawnym ‘zezwolenie, pozwolenie’. Odnotowują go wszystkie słowniki z XIX i XX wieku. W XX wieku wyraz konsens w tym znaczeniu wyszedł z użycia. A. Markowski sądzi, że w nowym, dzisiejszym znaczeniu do języka polskiego został zapożyczony nie bezpośrednio z łaciny, lecz z angielskiego i nazywa konsensus „angielskim latynizmem” (s. 149-150). Niewątpliwie konsensus (także consensus – zob. Wielki słownik ortograficzny PWN) należy do wyrazów nadal modnych, niepotrzebnie nadużywanych. Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN słownik uznaje, że dla oddania sensu, o którym mowa, najlepiej byłoby używać słów rodzimych, takich jak porozumienie, uzgodnienie (stanowisk), np. zamiast brak consensusu między przedstawicielami związków zawodowych lepiej powiedzieć: brak zgodnego stanowiska, porozumienia, między przedstawicielami…; zamiast zarysowuje się consensus między stronami lepiej mówić: zarysowuje się zgoda, porozumienie, między stronami. Oczywiście jeśli bardzo chcemy użyć wyrazu obcego, to poprawne będą dwie wersje: Strony doszły do konsensusu oraz Strony doszły do consensusu. Rzeczownik konsens nie mógłby chyba zostać użyty w tym kontekście, ponieważ ma znaczenie ‘zgoda, zezwolenie na coś, zwłaszcza urzędowe’.
Katarzyna Wyrwas
Znaczenie2008-08-25
Jak znaczeniowo różnią się od siebie partykuły że oraz ? Ja jestem zwolennikiem że, ponieważ kojarzy mi się z nadmiernie pompatycznym stylem pisania, jednak w tekście mojego autorstwa pani redaktor poprawia moje że na (przygotowuję monografię). Która partykuła powinna być uprzywilejowana w przypadku wątpliwości? Np. zamiast: Świadkowie twierdzą, iż Whitehead był odwiedzany przez braci Wright, którzy negocjowali z nim kupno jego silnika i wymieniali się z nim doświadczeniami w zakresie budowy aparatów latających, moim zdaniem lepiej będzie: Świadkowie twierdzą, że Whitehead był odwiedzany przez braci Wright, którzy negocjowali z nim kupno jego silnika i wymieniali się z nim doświadczeniami w zakresie budowy aparatów latających.
Proszę o opinię i z góry dziękuję za odpowiedź.
Wyrazy że i to spójniki, a nie partykuły (istnieją wprawdzie partykuły że i -że, ale nie o nich mowa w pytaniu, por. Upał był, że hej! Że też musiałeś to zgubić! Idźże stąd!). Wystarczy przeczytać definicje w Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza, aby przekonać się, że wymienione spójniki są znaczeniowo równoważne – obie definicje zawierają tekst: ‘[spójnik – K.W.] wprowadza zdanie podrzędne określające przedmiot czyjejś wypowiedzi, myśli, emocji, czyjegoś doznania lub spostrzeżenia’. W definicje podany jest jako synonimiczny spójnik że. jest w słownikach określany jako słowo książkowe, a słownictwo książkowe to takie – cytując autorów wymienionego słownika – którego „rozumienie i stosowanie wymaga przygotowania intelektualnego i kompetencji językowych większych niż te, które stanowią motywację używania słownictwa podstawowego. Może zatem przyjąć, że kwalifikator książk. odnosi się do tego poziomu słownictwa, które charakteryzuje wypowiedzi osób należących do warstwy inteligencji humanistycznej” (t. 1, s. XL-XLI). W Innym słowniku języka polskiego pod red. M. Bańko za słowa książkowe uznawane są te, które występują zwykle w pisanej odmianie języka lub w starannych wypowiedziach mówionych, przeważnie należą one do stylu publicystycznego lub literackiego (t. 1, s. XXV), a także naukowego.
Widać zatem, że oba synonimiczne gramatycznie i znaczeniowo spójniki wprowadzające różnego typu zdania podrzędne różni jedynie stylistyczne nacechowanie i częstość użycia – że występuje znacznie częściej niż (por. hasło w Słowniku ojczyzny polszczyzny J. Miodka, spójnikiem. 260). Że jest spójnikiem uniwersalnym, ponadstylowym, może bowiem pojawić się zarówno w tekście naukowym, jak i potocznym, natomiast jest niejako zarezerwowane dla stylu wyższego. Nie znaczy to w żadnym wypadku, iż że jest wariantem gorszym! Zdanie poprzednie doprowadza nas do jeszcze jednej kwestii z że – iż związanej: spójnik jest również używany w sytuacjach, kiedy w zdaniu użyto już wcześniej spójnika że i aby uniknąć powtórzenia, należy wprowadzić , por. też przykład z Innego słownika…: Czasem mam go tak dość, że myślę, iż byłoby lepiej, gdyby umarł. Oczywiście trudno sobie wyobrazić to zdanie wymówione, ale takie konstrukcje w języku pisanym to częsta praktyka.
Katarzyna Wyrwas
Wymowa2008-08-25
Czy z łaciny np. lectio czytamy [lekcjo] czy [lektio]?
Łacina to język martwy, który nie jest używany na co dzień i w związku z tym nie rozwija się fonetycznie. Gdybyśmy wymawiali łacińskie lectio jako [lekcjo], można byłoby przypuszczać, że wyrazy łacińskie podlegały polskim historycznym procesom fonetycznym, a przecież to nieprawda. Prasłowiańskie połączenie *tj (odpowiednik łacińskiego ti w lectio w dialektach, które później weszły w skład języka polskiego, zmieniało się z czasem w c’ czytane jak [c-i], w średniowieczu było nadal miękkie, a do połowy SVI wieku stwardniało, dając w efekcie głoskę [c], np. *světja > svěcja > świeca (por. np. Z. Klemensiewicz, T. Lepr-Spławiński, S. Urbańczyk, Gramatyka historyczna języka polskiego, Warszawa 1981, s. 134). Zmiana *tj w cj jest przedpolska, nie ma łaciną nic wspólnego. Dopiero kiedy wyraz lectio został w XV wieku zaadaptowany do polszczyzny jako, zaszły w nim procesy fonetyczne i gramatyczne, które spowodowały zmianę łacińskiego ti w polskie cj oraz rodzaju na żeński.
Klasyczną łacinę należałoby wymawiać bez polskich fonetycznych naleciałości, czyli lectio jako [lekt’jo]. Pana pytanie dotyka jednak interesującej kwestii, jaką od wielu lat jest wymowa łaciny. Problemem tym zajmował się już w 1968 roku prof. W. Doroszewski i jego uwagi na ten temat można przeczytać w tomie O kulturę słowa. Poradnik językowy (t. 2, Warszawa 1968, s. 576-577). We wspomnianej wypowiedzi autor przytacza różne sposoby wymowy łaciny zależne od narodowości mówiącego, który stosuje się do prawideł fonetycznych własnego języka: włoskiego, francuskiego, angielskiego. Łacina czytana przez Włocha przejmuje włoską fonetykę: agnus jest czytane jako [anjus], magister docet jako [madżister doczet]; Francuz wymówi sanctificetur nomer tuum jako [sanktifisetür nomen tüom]; w ustach Anglika łacińskie casus belli brzmi jak [kejzas bellaj], a oculi jak [okjulaj] (przykłady W. Doroszewskiego). Warto zauważyć, że Jan Paweł II również miał włoską wymowę łaciny, co można usłyszeć np. na płycie Abba pater. Nasz papież, modląc się słowami łacińskiego Pater noster (Ojcze nasz) tekst Pater noster, qui es in cælis, sanctificetur nomen tuum. Adveniat regnum tuum mówi z włoska [pater noster / ki es in czelis / sanktificzetur nomen tuum / adveniat renjum tuum], a wymowa rzeczownika tentationem pod koniec modlitwy odzwierciedla włoski zapis tentazione z wymową [tentacjone].
Witold Doroszewski twierdził, że nasz polski sposób wymowy łaciny – bez żadnych upodobnień fonetycznych – jest najbliższy łacinie dawnej, klasycznej. Nasza wymowa nie zniekształca wyrazów łacińskich tak jak np. angielska i i odbiorca nie musi zastanawiać się nad właściwym kształtem ortograficznym słyszanych wyrazów. Powinniśmy czytać [lektjo].
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2008-08-22
Czy poniższe imię i nazwisko (w dwóch różnych przypadkach) jest zapisane poprawnie?
Dla Charlesa de Linta.
Podarował Charlesowi de Lintowi.
Oba przykłady można uznać za zapisane poprawnie. Nazwisko de Lint nie powinno sprawiać problemów w odmianie, oto formy: DB. de Linta, C. de Lintowi, N. de Lintem, Ms. de Lincie. O sposobie odmiany imienia Charles ostatecznie i tak chyba będzie musiała Pani rozstrzygnąć sama, są bowiem dwie wersje. Wybór jednej czy drugiej z nich jest uzależniony od tego, czy imię owo jest francuskie (wymawiane jako [szarl]) czy angielskie (wymawiane jako [czarls]). Charles de Lint to kanadyjski pisarz fantasty i wobec tego nie wiem, czy jest anglo- czy francuskojęzyczny (choć publikuje chyba po angielsku). Imię francuskie – jako że końcowa część ma wymowę różną od pisowni, na końcu występuje -esnieme, niewymawiane – odmieniamy z apostrofem przed końcówką fleksyjną: DB. Charles’a [wym. szarla], C. Charles’owi, N. Charles’em, Ms. Charles’u (nie: !Charlesie). Formy odmiany imienia angielskiego zapisuje bez apostrofu: D. Charlesa, D. Charlesowi, N. Charlesem, Ms. Charlesie.
Katarzyna Wyrwas

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166