Najczęściej zadawane pytania (226) Ortografia (588) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (262) Etymologia (303) Historia języka (25) Składnia (336) Słowotwórstwo (138) Odmiana (330) Frazeologia (132) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (435) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3300)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Składnia2015-12-16
Czy poprawnie mówimy: burmistrz miasta, np. Chrzanowa, Aleksandrowa, czy burmistrz miasta Chrzanów, Aleksandrów?
W polszczyźnie połączenie rzeczownika miasto z nazwą tego miasta powinno pozostawać w związku zgody, czyli powinny się odmieniać oba człony: M. miasto Chrzanów, D. miasta Chrzanowa, C. miastu Chrzanowowi, B. miasto Chrzanów, N. miastem Chrzanowem, Ms. mieście Chrzanowie.
Opinie na ten temat opublikowała Rada Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk (zob. „Komunikaty Rady Języka Polskiego” nr 1(16)/2005, s. 40). Podobnie powinno być w wypadku nazw urzędów: Urząd Miasta Chrzanowa. Niestety, w języku urzędowym panuje niezgodna z duchem polszczyzny tendencja do pozostawiania nazw własnych (szczególnie nazwisk, ale także nazw geograficznych) w formie podstawowej. Urzędnicy tłumaczą to troską o jednoznaczność, precyzyjność przekazu informacji w dokumentach. Nieodmienianie odmiennej nazwy miasta jest jednak przejawem zbędnego uoficjalniania języka.
Katarzyna Wyrwas

Słowotwórstwo2015-12-16
Obecnie w Danii odbywają się mistrzostwa świata w piłce ręcznej kobiet. Jedna z drużyn pochodzi z Angoli. Byłem przekonany, że mieszkanki tego kraju to Angolki, tymczasem w telewizji komentatorzy wymiennie używali form Angolki i Angolijki. Która z form jest poprawna?
Jeśli idzie o gramatykę, poprawne są obie formy, przy czym w zasadzie w użyciu powinna być prostsza: Angolka (zob. http://sjp.pwn.pl/so/Angolka;4409673.html), bo po co niepotrzebnie komplikować, skoro wymowa połączenia Angol-ka nie sprawia problemów? Ale oprócz gramatyki mamy jeszcze obecnie wahania związane z grzecznością, stosownością form, czyli na scenę wkracza poprawność polityczna. Od jakiegoś czasu funkcjonuje w polszczyźnie lekceważące określenie Anglika w postaci angol lub Angol (zob. http://sjp.pwn.pl/so/angol;4409669.html; zasada pisowni małą literą tego typu określeń znajduje się tu: http://sjp.pwn.pl/zasady/66-Nazwy-czlonkow-narodow-ras-i-szczepow;629384). Jak się łatwo domyślić, forma żeńska tej deprecjonującej nazwy brzmi angolka (lub Angolka), a zatem ma postać tożsamą z neutralną znaczeniowo nazwą mieszkanki Angoli. Większość słowników ogólnych i ortograficznych odnotowuje jedynie postać Angolka ‘mieszkanka Angoli’, lecz w niektórych słownikach znajdziemy już także formę nową: Angolijka, która żadnych niepożądanych skojarzeń nie budzi. Warto zauważyć, że jeszcze „Słownik nazw własnych” Jana Grzeni z 1998 roku zawiera jedynie formy Angolczyk (utworzony za pomocą typowego przyrostka -czyk) i Angolka, a „Słownik nazw geograficznych” tegoż autora z 2008 roku podaje już formy wariantywne: Angolczyk i Angolka albo Angolijczyk (z wariantywnym przyrostkiem -ijczyk) i Angolijka. Angolijkę zawiera również „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. Andrzeja Markowskiego.

Składnia2015-12-15
Czy jest poprawnie po polsku, jeśli na pasku głównej strony internetowej widnieje: Jak pomagamy i Komu pomagamy (po kliknięciu ukazuje się tekst o tym, jakim osobom organizacja pomaga i o sposobach tej pomocy). Moim zdaniem, ale może się mylę, powinno być: O tym, jak pomagamy i O tym, komu pomagamy. Przecież Jak pomagamy i Komu pomagamy mają w brzmieniu znaczenie pytań, czyli w obu wypadkach powinien tam być postawiony znak zapytania.
Napisy mogłyby niewątpliwie mieć charakter pytający, gdyby taki był zamysł nadawcy, lecz wtedy zakończyłby je pytajnikami. Forma tych napisów jest rzeczywiście podobna do konstrukcji typowych pytań, rozpoczynają się bowiem zaimkiem przysłownym pytajnym jak, wprowadzającym zwykle pytania dotyczące różnych kwestii, zwłaszcza zaś sposobu wykonywania czynności, oraz zaimkiem osobowym rzeczownym kto (tu w dopełniaczu komu). Ten same zaimki wprowadzają w polszczyźnie pytania zależne i przyłączają je do zdań nadrzędnych, co widać wyraźniej, gdy zastanowimy się nad intencją piszącego: jego zamiarem nie jest chęć zapytania, lecz poinformowania o temacie wypowiedzi. W tym sensie jak pomagamy czy komu pomagamy są fragmentami zdań złożonych, w których zdanie główne, nadrzędne (którego się mamy domyślić, bazując na naszej wiedzy o świecie i formach komunikacji) brzmi pewnie: w tym miejscu strony przeczytać można o tym..., a nasze etykietki linków są zdaniami podrzędnymi odpowiadającymi na pytanie o czym?.
Zdania podobnie brzmiące używane są także w funkcji tytułów niektórych typów tekstów narracyjnych, takich jak legendy czy bajki, por. „Jak szewczyk Dratewka smoka pokonał”, „Jak Krecik słuchał radia”, „Jak powstawała Polska”, „Jak Piast kołodziej został księciem”, a także „Jak to ze lnem było” oraz „Co słonko widziało” Marii Konopnickiej czy „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya. Przed zdaniami takimi domyślamy się treści: ta wypowiedź będzie o tym... Oczywiście można byłoby użyć sformułowań O tym, jak pomagamy i O tym, komu pomagamy, ale w naszych czasach chętniej wybieramy konstrukcje krótsze.

Frazeologia2015-12-14
Czy wyrażenie na rzecz można łączyć z czynnością, np. na rzecz zrobienia czegoś, na rzecz osiągnięcia kompromisu? Czy takie konstrukcje można uznać za prawidłowe?
Słowniki ogóle języka polskiego oraz słowniki frazeologiczne rejestrują wyrażenie na rzecz kogoś, czegoś w znaczeniu: ‘na czyjąś korzyść, dla kogoś lub czegoś, dla czyjegoś dobra’, por. Abdykował na rzecz swego syna. Ojciec zrzekł się prawie wszystkiego na rzecz siostry.
Oprócz tej prymarnej funkcji frazeologizm na rzecz może być używany również w funkcji przymiotnika, por. Wzięła udział w akcji (jakiej?) na rzecz powodzian. Za szpiegostwo (jakie?) na rzecz Rosji dostał 7 lat więzienia.
W tej funkcji łączy się on także z rzeczownikami odczasownikowymi. Choć nie zawsze konstrukcja taka wydaje nam się poprawna, musimy się z nią oswoić, bo modne, elegancko brzmiące gerundia są bardzo często używane w prasie, radiu i telewizji, por. Rząd będzie podejmował wysiłki na rzecz ochrony środowiska. Trybunał Konstytucyjny podjął działania na rzecz zawieszenia kary śmierci.
Słowotwórstwo2015-12-12
Szanowni Państwo, czy można traktować słowo gołąbka jako zdrobnienie od słowa gołębica (np. na określenie młodej samiczki gołębia), a więc niejako formę żeńską, utworzoną od wyrazu gołąbek? (Na zasadzie analogii: gołąb – gołębica, gołąbeczek – gołąbeczka). Część słowników odnotowuje to słowo jako synonim wyrazu gołębica, inne zaś – jako jego formę zdrobniałą. Czy zatem uprawnione jest traktowanie go w taki właśnie dwojaki sposób?
W leksemie gołębica mamy przyrostek -ica, tworzący sporą klasą nazw samic od nazw samców, zatem kocica ← kot, oślica ←osioł, tygrysica ← tygrys, wielbłądzica ← wielbłąd, żółwica ← żółw, łosica ← łoś, niedźwiedzica ← niedźwiedź… Choć rzadziej, spotykamy też nazwy samic z przyrostkiem -ka: indyczka ←indyk, kotka ← kot, gołąbka ← gołąb. Jak widać, oba wyrazy – gołębica i gołąbka znajdują się w jednej rodzinie, ale nie ma między nimi bezpośredniej relacji słowotwórczej.
Od gołębica tworzymy spieszczenie (mówić też można o zdrobnieniu) gołębiczka, od gołąbka spieszczeniem / zdrobnieniem byłby wyraz gołąbeczka (gołąb + ecz + ka). W języku polskim dodanie przyrostka zdrabniającego nie zmienia rodzaju gramatycznego, por. kot → kotek (oba wyrazy mają rodzaj męski), ale kotka → koteczka (oba w rodzaju żeńskim), żółw – żółwik, ale kaczka – kaczuszka.
A teraz po kolei odpowiadać będę na pytania:
1. Gołąbka nie jest zdrobnieniem od gołębica. Oba wyrazy powstały od gołąb (nie gołąbek!) jako nazwy samic.
2. Między gołąbeczek – gołąbeczka nie ma takiej samej relacji, jak między gołąb a gołąbka. Gołąbeczek to zdrobnienie 2. stopnia: gołąb → gołąbek → gołąbeczek. Wyraz gołąbeczka jest zdrobnieniem 1. stopnia od gołąbka.
W słownikach nie zawsze uwzględnia się zasady analiz słowotwórczych.

Ortografia2015-11-25
Dlaczego słowo długi pisze się przez u a nie ó? Jaka jest jego etymologia? W języku rosyjskim jest przecież долго, które brzmi, jakby pochodziło z tej samej rodziny.
Wyraz polski długi oraz rosyjski долгий (dołgij) rzeczywiście wywodzą się od tego samego źródłosłowu prasłowiańskiego. Ten rodzimy i znany całej słowiańszczyźnie przymiotnik (por. np. czeski dlouhý, ukraiński dovhyj) kontynuuje prasłowiańską formę *dḷ’gъ. W formie tej występuje ḷ’, czyli sonant miękki l. Sonanty są to spółgłoski płynne (r, l) zgłoskotwórcze, a zatem takie, które mogą tworzyć sylabę. Około X wieku nastąpił proces zwany wokalizacją sonantów; ponieważ jednak już wówczas języki słowiańskie nie stanowiły względnie jednorodnej wspólnoty językowej (grupa prasłowiańska istniała od około VI w. p.n.e. do około VI w. n.e.), proces ten przebiegał z różnym skutkiem w poszczególnych językach. I tak w języku polskim sonant l miękki, jeśli występował po spółgłosce zębowej, a taką jest d, przechodził w łu, np.: dłubię, tłukę, tłusty. Natomiast w języku rosyjskim wokalizacja sonantu ḷ’ dawała grupę , np. волк (vołk). Zauważmy przy tym, że zgłoskotwórcze istnieje do dziś w języku czeskim (np. vlk, vlna) i słowackim (np. tlstý), a zgłoskotwórcze w czeskim (np. trh), słowackim (np. zrno), słoweńskim (np. vŕh), serbskim, chorwackim i macedońskim.
Warto też dodać, że nie tylko etymologia, pochodzenie wyrazu decyduje o jego zapisie; obok pisownianej zasady historycznej są jeszcze zasady: fonetyczna, morfologiczna i konwencjonalna. Przypomnijmy w tym miejscu, że np. wyraz ślusarz (pochodzący od niem. Schloss ‘zamek’) zapisywano niegdyś – zgodnie z historyczną motywacją ślósarz. Ślady tej dawnej pisowni dostrzegamy np. w nazwiskach typu Ślósarczyk czy Ślósarz.

Frazeologia2015-11-24
Szanowni Państwo, proszę mi powiedzieć, czy w tytule książki podtytuł należy ująć w cudzysłów: „Elektronadwrażliwi uchodźcy czyli ludzie ludziom zgotowali ten los”.
Cudzysłów w podtytule jest zbędny. Pomimo że podtytuł przyjmuje formę motta rozpoczynającego „Medaliony” Zofii Nałkowskiej: Ludzie ludziom zgotowali ten los, to w pewnym sensie cytatem już nie jest, jako że znane, pamiętne motto weszło do kanonu tzw. skrzydlatych słów, czyli – jak definiuje je Janusz Sławiński w „Słowniku terminów literackich” – często przytaczanych cytatów ze znanych utworów literackich, które z czasem weszły do frazeologii języka potocznego (motto Nałkowskiej odnotowali Henryk Markiewicz i Andrzej Romanowski w swym obszernym tomie „Skrzydlate słowa”). Fakt, że cytat ów wszedł do frazeologii, sprawia, że traktujemy go jak inne związki frazeologiczne, których wszak nie ujmujemy w cudzysłów, jak np. Był jego prawą ręką. Awans dostał na piękne oczy. Oczy im się zaświeciły na widok takiej góry pieniędzy itp.
W podanym tytule zgodnie z zasadami interpunkcji polskiej należałoby postawić przecinek przez spójnikiem czyli wprowadzającym zdanie współrzędne wynikowe (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/370-Zdania-wspolrzedne-polaczone-spojnikami-przeciwstawnymi-wynikowymi-synonimicznymi;629784.html).


Znaczenie2015-11-24
Skąd w polszczyźnie wzięło się określenie szaptrapa?
Jak akcentujemy ten wyraz?
Rzeczownik szantrapa zapożyczono z języka rosyjskiego, w którym gwarowe szantrapá oznaczało drania, nicponia (mężczyznę). Słowo to pojawiło się początkowo w gwarze warszawskiej, odnotowuje je powojenny „Słownik języka polskiego” pod red. W. Doroszewskiego z definicją ‘obelżywie o kobiecie niechlujnej, niemoralnej’ i cytatem z niedokończonej powieści Zbigniewa Uniłowskiego „Dwadzieścia lat życia”, którą po raz pierwszy opublikowano w 1937 roku (zob. http://doroszewski.pwn.pl/haslo/szantrapa). Wyraz ten jest odnotowywany również we współczesnych słownikach (np. „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” pod red. S. Dubisza i „Słowniku polszczyzny potocznej” J. Anusiewicza i J. Skawińskiego) jako potoczne określenie kłótliwej, niesympatycznej kobiety.
Zapożyczając wyrazy, nadajemy im często polską wymowę, a także polski sposób akcentowania, dlatego też szantrapę akcentujemy paroksytonicznie, w miejscu najbardziej typowym dla naszego języka, czyli na drugiej sylabie od końca: [szan-tra-pa]. Gdyby było inaczej, słowniki wskazywałyby inne miejsce akcentu, lecz nie podają żadnych szczególnych zaleceń.

Odmiana2015-11-24
Dzień dobry, chciałabym się dowiedzieć, która z poniższych form jest poprawna: dowiedz się więcej czy dowiedź się więcej. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Jedyną poprawną formą trybu rozkazującego od czasownika dowiedzieć się jest dowiedz się. Można to sprawdzić m.in. w dostępnym online „Słowniku gramatycznym języka polskiego”: http://sgjp.pl/leksemy/#268265/dowiedzie%C4%87. Forma dowiedź (bez się) jest rozkaźnikiem od czasownika dowieść w znaczeniu «wykazać prawdziwość czegoś, przedstawiając dowody; udowodnić, uzasadnić, przekonać» (np. że Ziemia porusza się wokół Słońca): http://sgjp.pl/leksemy/#273346/dowie%C5%9B%C4%87.

Znaczenie2015-11-22
Szanowni Państwo, chciałabym poprosić o opinię na temat poprawności nazwy, z którą zetknęłam się w Internecie: Tajne Stowarzyszenie Jawnych Przeciwników Barokizowania Budowli Gotyckich. Jest to nazwa humorystyczna, niemniej nie mogę się z nią pogodzić. Gotyckie budowle były barokizowane trzysta lat temu, czy zatem w XXI wieku można być przeciwnikiem czegoś, co się dokonało tak dawno? Według mnie ta nazwa sugeruje, że Przeciwnicy działali w czasach baroku, gdy barokizowano gotyckie kościoły albo że ktoś obecnie dokonuje barokizacji budowli gotyckich, co ma swoich przeciwników. Tak myślę, ale czy mam rację?
Ależ tak, i to stuprocentową! Kluczem, jak Pani słusznie zauważyła, jest tutaj wyraz przeciwnik, którego warstwa semantyczna składa się z dwóch głównych elementów: z ‘osądu’ (‘przyjęcia określonej postawy’) oraz wynikającego z niego ‘działania’/‘postępowania’, rzeczywistego (np. ‘zwalczania (czegoś)’) lub deklaratywnego (np. ‘niezgody’, ‘opowiedzenia się przeciw czemuś’). Dla czynności oceniania czterowymiarowe współrzędne, w jakich dany człowiek aktualnie przebywa, nie mają kardynalnego znaczenia – możemy wszak wyrabiać sobie zdanie na temat tego, co już się stało (np. Nie podoba mi się, że Adam i Ewa musieli porzucić raj), co się dzieje aktualnie (np. Uważam, że budowanie kolejnej galerii handlowej w centrum miasta jest głupotą), i tego, co ma się stać w przyszłości (np. Koty wkrótce opanują świat – mam złe przeczucia, co z tego wyniknie); podobnie zresztą ma się sprawa z miejscem (np. To zaskakujące! Na Słońcu pojawiło się kilkanaście nowych plam). Natomiast działanie, a więc wywieranie określonego wpływu na rzeczywistość, jest skrępowane pewnymi ograniczeniami na tej płaszczyźnie: działać możemy tylko tu i teraz w bezpośredniej relacji z przedmiotami (istotami żywymi, procesami itp.), które także znajdują się (odbywają się) tu i teraz. Dla „przeciwnictwa” zakres parametru „tu” nie jest przesadnie zawężony, właśnie ze względu na charakter tej czynności, który może być czysto deklaratywny (stąd w Polsce możemy być przeciwnikami np. wycinania lasów równikowych w dorzeczu Amazonki). Co do bariery czasowej, to niestety, dopóki nie wynajdziemy wehikułu czasu, nie da się jej przebić – relacja między podmiotem, który się sprzeciwia, a zjawiskiem, któremu się sprzeciwia, jest sztywna, zawsze współrzędna (owo „teraz” niekiedy mieści również odniesienie do wydarzeń planowanych w niedalekiej przyszłości, np. Jestem przeciwnikiem wejścia Polski do strefy euro). Przy czym nie znaczy to, że nie możemy używać konstrukcji z przeciwnikiem i wyrazami pokrewnymi (np. sprzeciwić się) lub pozostającymi w jakiejś relacji z nim (np. antonimiczny zwolennik) w innych kontekstach niż teraźniejsze: por. zdania typu Byłem przeciwnikiem wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku (ale nielogiczne: *Jestem przeciwnikiem wejścia Polski do UE w 2004 roku) czy Będę przeciwnikiem podejmowania niekorzystnych dla Polski decyzji przez rząd (ale nielogiczne: *Sprzeciwiam się temu, że rząd [za dwa lata] będzie podejmował niekorzystne dla Polski decyzje).
Abstrahując od pokracznie sformułowanych przeze mnie powyżej wywodów, proszę nie zapominać o jednej rzeczy. W przywołanym przez Panią przypadku mamy do czynienia ze stowarzyszeniem tajnym, a – jak uczy nas wiele przykładów z popkultury, np. Zakon Syjonu („Kod Leonarda da Vinci”), Zakon Czterech Porządków („Sherlock Holmes”), Liga Cieni („Batman: Początek”), Sithowie (uniwersum „Gwiezdnych wojen”), Asasyni (seria gier „Assasin’s Creed”) czy Iluminaci (no... wiadomo) – tradycja takich organizacji potrafi obejmować całe tysiąclecia. W takim przypadku, tj. jeśli Stowarzyszenie powstało w czasie, gdy budowle gotyckie były barokizowane, nazwa dzisiejsza jest pozostałością historyczną i nie możemy wysuwać w stosunku do niej żadnych zastrzeżeń (podobnie jak np. w przypadku Automobilklubu nie możemy mówić o archaizmie). Ponieważ jednak jest tajne, my, zwykli śmiertelnicy, zapewne nigdy nie dowiemy się, czy tak w istocie było.
Kacper Kardas

Słowotwórstwo2015-11-22
Czy w języku polskim jest takie słowo, jak śliskość?
Słowo śliskość notowane jest w słownikach języka polskiego od XVII wieku. Nie każdy słownik współczesnej polszczyzny je rejestruje, jednak należy uznać, że jest takie słowo.
Wyraz [i[śliskość notuje „Uniwersalny słownik języka polskiego” pod redakcją Stanisława Dubisza. Jest to rzeczownik abstrakcyjny utworzony typowym dla takich form morfemem -ość, por. młody – młodość, długi – długość, ciężki – ciężkość. Wyraz ten notowany jest zarówno w znaczeniu ogólnym (np. śliskość jezdni), jak i przenośnym (np. śliskość tematu). Rzeczownik śliskość jest również uznawany za termin meteorologiczny, por. śliskość pośniegowa ‘gołoledź występująca na drogach, chodnikach itp. w następstwie zamarznięcia zbitej warstwy śniegu’ (USJP). Należy zwrócić uwagę, że śliskość uznawana jest za wyraz książkowy, czyli taką jednostkę słownika, której rozumienie i stosowanie wymaga przygotowania intelektualnego. Frekwencja tego wyrazu jest jednak w polszczyźnie współczesnej niska; w tekstach potwierdza to częsty zapis słowa śliskość w cudzysłowie. Niska frekwencja formy abstrakcyjnej może być pokłosiem obniżenia rangi znaczenia jej przymiotnika bazowego, czyli śliski, który jest obecnie klasyfikowany jako słowo potoczne, por. śliski temat ‘podejrzany temat’. Zapewne stąd bierze się wahanie, czy w języku polskim jest w ogóle słowo śliskość.
Kinga Wąsińska

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-11-22
Dzień dobry, moje pytanie dotyczy odmiany nazwiska Żołądź. Jeśli mamy do czynienia z mężczyzną o tym nazwisku, jak powinna brzmieć forma narzędnika?
Na temat nazwisk, które brzmią tak samo jak nazwy pospolite, wypowiada się m.in. „Słownik poprawnej polszczyzny” PWN. Poprawne są dwa sposoby odmiany. Nazwiska takie (także Jastrząb, Gołąb, Jarząb) można odmieniać albo z zachowaniem samogłoski -ą- w temacie rzeczownika, albo z wymianą ą na ę jak wyrazy pospolite. Zgodnie z tą regułą poprawne są dwie formy w narzędniku liczby pojedynczej, por. z panem Żołądziem oraz z panem Żołędziem. Osoby, które noszą takie nazwisko, preferują pierwszy wzorzec odmiany, uznawany za bardziej staranny, ponieważ odmiana nazwiska odróżnia się wtedy od odmiany nazwy pospolitej. Poniżej podaję pełną odmianę nazwiska:
M. Żołądź
D. Żołądzia // Żołędzia
C. Żołądziowi // Żołędziowi
B. Żołądzia // Żołędzia
N. Żołądziem // Żołędziem
Ms. Żołądziu // Żołędziu
Patrycja Matyśniak

Frazeologia2015-11-15
Czy poprawne jest sformułowanie draśnięte zębem czasu?
Słowniki języka polskiego odnotowują taki związek frazeologiczny. Metafora zasadza się tu właśnie w zębie czasu, a czasowniki używane w tym połączeniu to nadszarpnąć, drasnąć, nadgryźć, które z ranami zadawanymi przez zęby zwierzęce czy ludzkie łatwo skojarzyć. Drasnąć to inaczej «skaleczyć, lekko zranić, zadrapać». Kiedy mówimy, że coś jest nadszarpnięte, draśnięte, nadgryzione zębem czasu (lub przez ząb czasu), dajemy odbiorcy do zrozumienia, że coś jest zniszczone wskutek starzenia się, że widać niszczący wpływ przemijania na tę rzecz.

Różne2015-11-15
Proszę o pomoc w rozstrzygnięciu sporu, która z form jest poprawna: w urzędzie czy na urzędzie.
Pani pytanie dowodzi, że użytkownik współczesnej polszczyzny stoi przed „językowym” dylematem: przyimek w czy na. Nierzadko wybór ów jest problematyczny, zwłaszcza że użycie omawianych przyimków w dużym stopniu zależy od zwyczaju językowego. Na ten temat pisał m.in. Mirosław Bańko w „Małym słowniku wyrazów kłopotliwych” (warto zerknąć na hasła: w fabryce, na fabryce, oddział czy szkoła, uniwersytet). Zjawisko współfunkcjonowania w języku polskim konstrukcji typu: pracować w // na fabryce, w // na zakładzie, w // na kopalni sięga polszczyzny powojennej. Zróżnicowanie form z przyimkiem w (tak mówiła dawna inteligencja) oraz na (używane w środowiskowych odmianach języka) ma swoje źródło w przemianach społecznych. Odpowiadając na pytanie, trzeba wskazać, że bez wątpienia poprawna jest forma w urzędzie, jest ona wciąż zalecana przez nowsze słowniki ogólne języka polskiego, por. połączenia: pracować, zatrudnić w urzędzie; załatwić coś w urzędzie („Wielki słownik języka polskiego”, red. Piotr Żmigrodzki, www.wsjp.pl). Jasnym przykładem pokazującym różnice w doborze charakteryzowanych przyimków jest konstrukcja: pracować na poczcie oraz pracować w urzędzie pocztowym. Jeśli chodzi o wyrażenie na urzędzie, to prawda, że bywa dziś spotykane, ale wciąż głównie w środowiskowych odmianach języka polskiego. Zresztą forma na urzędzie ciągle razi, podobnie jak na banku, na sklepie, na magazynie...
Agnieszka Piela

„Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego wyraźnie wskazuje, że należy używać konstrukcji pracować w urzędzie, a połączenie !pracować na urzędzie odnotowuje jako błędne. W języku oficjalnym funkcjonuje konstrukcja powołać kogoś na urząd, lecz nie oznacza to, że ktoś jest !na urzędzie, tylko po powołaniu sprawuje, piastuje jakiś urząd.

Różne2015-11-15
Nie znalazłem rozwiązania problemu w żadnym ze słowników. Chodzi o wyrażenie: uderzenie we Francję czy też uderzenie w Francję. Bardzo proszę o pomoc.
Wybór przyimka jest w tym połączeniu podyktowany względami fonetycznymi. Zapisać można byłoby oczywiście !w Francji, ale trudniej już byłoby to wymówić, dlatego też w połączeniach przyimków z wyrazami, na których początku występują grupy spółgłosek, wybiera się wersję przyimka z samogłoską, czyli w cytowanym przykładzie zamiast w używa się we. Typ spółgłoski rozpoczynającej grupę jest nie bez znaczenia: we używane jest w połączeniu z wyrazami zaczynającymi się od spółgłoski w lub f, po której następuje inna spółgłoska, jak np. we wsi, we Wrocławiu, we Francji, we Włoszech, we wtorek, we Lwowie, we wszystko, we mnie, we śnie (także: we krwi, we mgle). Jeśli grupa spółgłoskowa nie zaczyna się od w lub f, możliwe bywa już wygodne wymówienie tej zbitki, dlatego mamy naturalnie występujące połączenia: w Krakowie, w Zwardoniu, w Przasnyszu, w Szczebrzeszynie. Artykuł hasłowy na temat przyimka we znajdziemy w każdym słowniku języka polskiego czy poprawnej polszczyzny, a wśród tych dostępnych w Internecie w „Słowniku języka polskiego PAN” pod red. Witolda Doroszewskiego (http://sjp.pwn.pl/doroszewski/we;5514562.html).


Znaczenie2015-11-15
Ostatnio natykam się w wiadomościach w Internecie na pewne wyrażenie o wiele częściej niż dotychczas. Pojawia się nagminnie w relacjonowaniu wydarzeń, np.: Strzały miały paść o godzinie 21:00, co znaczy ‘strzały padły o godzinie 21:00’, lub Sprzedawca miał odwrócić się i sięgnąć po towar, co znaczy ‘sprzedawca odwrócił się i sięgnął po towar’. Muszę przyznać, że często podczas czytania wybija mnie to z rytmu. Czytając zdanie Sprzedawca miał... automatycznie kojarzę, że dalsza część tekstu będzie miała zakończenie np.: ... odwrócić się, ale tego nie zrobił / ale się zagapił. Skąd wzięło się takie znaczenie czasownika mieć? Czy pojawia się tylko w wypadkach, gdy ktoś pisze o czyichś zeznaniach?
Czasownik mieć występuje w polszczyźnie nie tylko w znaczeniu «być właścicielem, użytkownikiem lub dysponentem czegoś; posiadać», np. mieć dom, mieć przy sobie okulary, mieć coś na własność itp. („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza, „Słownik języka polskiego PAN” pod red. W. Doroszewskiego, „Wielki słownik języka polskiego” podają jeszcze kilka podobnych nieco odcieni znaczeniowych, zob. http://doroszewski.pwn.pl/haslo/mie%C4%87/, www.wsjp.pl). Poza tym czasownik ten jest używany w funkcjach znaczeniowo niesamodzielnych, zbliżonych do funkcji czasowników posiłkowych i modalnych (często w połączeniu z bezokolicznikiem) do komunikowania o rzeczach wątpliwych (SJPD), aby podać w wątpliwość fakt, którego mówiący nie jest pewien (USJP), aby zakomunikować, że to, o czym mowa, mogło się nie zdarzyć, choć niektórzy ludzie twierdzą, że się to stało (WSJP). W tym użyciu mieć może zastępować formy podobno, jakoby, rzekomo, a nawet występować wraz z nimi, np. Miała to być miła i ładna dziewczyna. Pokazywał skórę tygrysa, którego miał upolować w Afryce (USJP); Błąd, jaki się pojawił w systemie Poltax, miał rzekomo doprowadzić do opóźnień w przekazywaniu nadpłaty podatku (Narodowy Korpus Języka Polskiego); Wódz proletariatu w ramach frakcyjnej walki z mienszewikami, miał podobno stwierdzić, że nawet taki burżuazyjny ekonomista jak Leonid Słonimski wykazuje więcej zrozumienia dla nauki Marksa niż ci mienszewicy (J. Kumaniecka „Saga rodu Słonimskich”, NKJP); Gruchnęło o wielkiej bitwie pod Warszawą, którą król polski miał przegrać (H. Sienkiewicz „Potop”); Tadeusz M. miał jakoby przebywać w towarzystwie Haliny G. po zabójstwie („Dziennik Zachodni”, NKJP).

Składnia2015-11-14
Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie: jeśli wybieram się do pracy drugą zmianę, czyli załóżmy na godzinę 14, to czy powinnam powiedzieć, że idę do pracy na popołudniu, czy może na popołudnie?
Mamy w polszczyźnie rzeczownik popołudnie jako określenie czasu następującego po południu. Moglibyśmy zatem powiedzieć, że idziemy do pracy po południu, ale nie to Pan pyta. Skoro chodzi się do pracy na noc i na rano, to chodzi się również – analogicznie – na popołudnie. Wszystkie wymienione połączenia to konstrukcje z przyimkiem na i rzeczownikiem w bierniku: na – kogo? co? – rano, noc, popołudnie. Podobną konstrukcją z biernikiem – również odnoszącą się do czasu – jest związek frazeologiczny (zrobić coś) na czas używany w znaczeniu «(zdążyć coś zrobić) we właściwym czasie, w przewidywanym terminie». Forma popołudniu z pytania jest celownikiem liczby pojedynczej (komu? czemu?), rzadko używanym (można byłoby zaproponować przykład: Dzień zmierzał ku popołudniu).

Wyrazy obce2015-11-14
Zwracam się z pytaniem dotyczącym terminu self-publishing. Spotkałam się z tłumaczeniem go na słowo samopublikowanie, jednakże nie do końca oddaje ono sens tego anglojęzycznego terminu. Jak należałoby go więc tłumaczyć?
Wydaje się, że zjawisko self-publishingu jest zbyt świeże w polskiej rzeczywistości wydawniczej, by można było formułować jednoznaczne opinie na temat językowej postaci samego terminu. Zapożyczenie self-publishing uzupełnia obecnie nasz rodzimy słownik. Im świeższe są zjawiska pozajęzykowe, tym trudniej jest zaproponować tłumaczenie ich nazw. Może się okazać, że zostaniemy przy anglojęzycznej grafii wyrazu, a jedynie dostosujemy go do polskiego systemu fleksyjnego, jak weekend, T-shirt.
W wypadku słowa self-publishing trudność formułowania sądów językowych polega też na tym, że ma ono jeszcze nieustabilizowane znaczenie w języku polskim. Obecnie można mu przypisać dwa sensy: 1. ‘samopublikowanie’ oraz 2. ‘samowydawanie’.
Samopublikowanie polega na tym, że autor sam ponosi całkowity koszt publikacji, a także osobiście zajmuje się reklamą, sprzedażą, dystrybucją i magazynowaniem swojego wydawnictwa, natomiast samowydawanie (pisarstwo niezależne) to zjawisko polegające na wydawaniu przez autorów niezależnych swoich dzieł w formie e-booków lub rzadziej książek drukowanych bez udziału wydawnictwa (obie definicja za: Wikipedia). O ile samopublikowanie, nazywane także samowydawnictwem, znane jest w Polsce – w swoim własnym wydawnictwie książki wydają m.in. W. Cejrowski, B. Wołoszański, o tyle czymś stosunkowo nowe jest wydawanie książek poza wydawnictwami, jedynie w formie elektronicznej. I tu właśnie pojawia się słowo self-publishing w znaczeniu ‘samodzielne publikowanie książek bez pośrednictwa wydawnictw’. Krytycy zjawiska dodają, że zazwyczaj są to książki, które nie zyskały aprobaty wydawnictw działających na rynku księgarskim.
Może się wydawać, że polszczyźnie byłyby potrzebne dwa terminy: samowydawanie oraz samopublikowanie (samowydawnictwo), by oddać znaczenie amerykańskiego self-publishing. Czy jednak zamiast pisarzy zaczniemy mieć również *self-publisherów, bo w gruncie rzeczy osoby, które piszą książki, jak i je wydają, nie są wyłącznie pisarzami. Doradzam odrobinę cierpliwości, bo czas pokaże, czy na rynku polskim przetrwa obecnie funkcjonujący podział ról, zgodnie z którym jedni piszą książki, a drudzy na nich zarabiają. Bo w tym tkwi chyba całe novum zjawiska nazywanego self-publishingiem.

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-11-14
Szanowni Państwo, mieszkam w miejscowości o nazwie Wysokie Mazowieckie. Od pewnego czasu wydawana jest gazeta miejska o tytule „Halo Mazowieck”. Odezwały się głosy, że Mazowieck to nazwa obraźliwa, czego źródło tkwi jeszcze w okresie zaborów. Podobno w ten sposób dyskredytowano nasza miejscowość. Czy jednak nie jest przesadą zarzucanie błędu językowego poprzez użycie nazwy Mazowieck? Jestem od urodzenia związana z tym miastem i w codziennej komunikacji niejednokrotnie słyszę jadę do Mazowiecka, jestem z Mazowiecka, bo mieszkańcy przywykli do tej nazwy i ją akceptują. Czekając na wyjaśnienie, serdecznie pozdrawiam.
Faktem jest, że miasto nosi oficjalną nazwę Wysokie Mazowieckie, odnotowaną także w „Urzędowym wykazie nazw miejscowości” (dostępnym także w wersji elektronicznej na stronie: http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/urzedowy_wykaz_nazw_miejscowosci_2013.pdf). Prześledziłam historię tej nazwy w dostępnych słownikach onomastycznych (zob. M. Malec „Słownik etymologiczny nazw geograficznych Polski”. Warszawa 2003, K. Rymut, S. Rospond „Słownik etymologiczny miast i gmin PRL”. Wrocław 1984). Nazwa osady po raz pierwszy wymieniona jest w XIII wieku w postaci Vysoke, w XV wieku już w formie Wysokie. Jak widać, nazwa ma charakter topograficzny, czyli nawiązuje do pogórkowatości terenu: ‘wysokie miejsce, osiedle’, a dzięki przyjętej formie ma odmianę przymiotnikową: Wysokie, Wysokiego, Wysokiemu, Wysokiem. Aby odróżnić miasto od licznych wsi o podobnych nazwach, dodano w XIX wieku człon Mazowieckie. Jak podaje Kazimierz Rymut („Nazwy miast Polski”. Wrocław 1980), nazwę Mazowieck wprowadzono sztucznie w 1866 roku. Uczony odnotowuje, że forma się nie przyjęła, ale lokalne zwyczaje zdają się temu przeczyć. Jeśli faktycznie (a takimi danymi nie dysponuję) nazwę Mazowieck wprowadzili zaborcy i była kojarzona jako dyskryminująca, ośmieszająca, naturalne jest, że obywatele pamiętający o tym będą się do nazwy gazety odnosić nieprzychylnie, wrogo, a jako dodatkowy argument lokalni patrioci wykorzystają fakt nieoficjalności tej formy. Trudna jest dyskusja, gdy rozgrywa się między uczuciami do małej ojczyzny a działaniami nazwotwórczymi wydawców gazety, którzy tłumaczą przecież swój wybór tytułowej formy zwyczajem lokalnym, o którym wspomina Pani w pytaniu. Im idzie pewnie o podkreślenie tego, co lokalne, unikalne, codzienne i co miałoby jednoczyć mieszkańców w duchu swojskości – myślę, że tego za błąd (językowy) uznać nie można. Gdyby ktoś niepoprawnie odmieniał nazwę Wysokie Mazowieckie, używając np. formy !w Wysokim Mazowieckim, błąd fleksyjny byłby ewidentny.
Przypomnę przy okazji, że formy odmiany brzmią: Wysokie Mazowieckie, Wysokiego Mazowieckiego, Wysokiemu Mazowieckiemu, Wysokiem Mazowieckiem. Przymiotnik od tej nazwy ma formę wysokomazowiecki i zgodnie z zasadami pisowni polskiej powinien być pisany małą literą. Nazwy mieszkańców Wysokiego Mazowieckiego to wysoczanin i wysoczanka.

Składnia2015-11-14
Które sformułowanie jest poprawne: badanie na reprezentatywnej grupie respondentów czy może badanie w reprezentatywnej grupie respondentów?
W polszczyźnie ogólnej bada się coś (język, literaturę, skład gleby, krew, zawartość cukru we krwi itd.), a także prowadzi, przeprowadza, podejmuje badania czegoś lub nad czymś. Słowniki odnotowują ponadto związek frazeologiczny mający zasięg środowiskowy, medyczny: badanie na coś w znaczeniu «badanie w celu stwierdzenia obecności jakiegoś wskaźnika lub określenia jego poziomu» (np. badanie na cukier, na cholesterol, na obecność wirusa HIV, narkotyków, alkoholu, na nosicielstwo wirusa). Mamy też możliwość wskazania, że badania (naukowe, statystyczne, medyczne) były prowadzone na kimś lub na czymś – „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego podaje przykłady Badał te preparaty na małpach. Kosmetyki hipoalergiczne są specjalnie badane na ochotnikach. W Narodowym Korpusie Języka Polskiego (www.njkp.pl) znajdujemy znane sformułowania: badanie na reprezentatywnej grupie, badanie na losowo wybranej grupie, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbce dorosłej ludności, na grupie chorych, badanie na nauczycielach wszystkich typów szkół. Argumentem za używaniem w interesującym Panią sformułowaniu właśnie przyimka na jest również sens, jaki odnotowuje „Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza: przyimek na «poprzedza nazwę rzeczy, którą wykorzystuje się jako podstawę lub podłoże przy wykonywaniu danej czynności». Wprawdzie słownik podaje w tym miejscu jedynie przykłady: Mięso smażyła na smalcu, jaja sadzone na maśle, a ryby na oleju. Ten rosół jest na wołowinie, nie na kurczaku. Narysuj mi na kartce, jak do ciebie trafić, lecz nie ma wątpliwości, że przyimka na możemy użyć równie z w odniesieniu do grupy, o której mowa w pytaniu, ponieważ to grupa (np. respondentów) jest podstawą wykonywanych badań.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165