Najczęściej zadawane pytania (225) Ortografia (583) Interpunkcja (191) Wymowa (69) Znaczenie (260) Etymologia (302) Historia języka (24) Składnia (333) Słowotwórstwo (135) Odmiana (328) Frazeologia (131) Poprawność komunikacyjna (189) Nazwy własne (430) Wyrazy obce (89) Grzeczność językowa (40) Różne (162) Wszystkie tematy (3266)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Różne2004-04-02
Proszę o wskazówkę, czy przy adresowaniu pisma do np. ministra skarbu państwa najpierw należy napisać Pan imię i nazwisko, czy najpierw Minister Skarbu Państwa Pan... (imię i nazwisko)?
Ze względów grzecznościowych przede wszystkim należałoby zastosować na początku formę Szanowny Pan. W następnej linii można napisać 1) Jan Kowalski, a pod spodem Minister Skarbu Państwa albo odwrotnie: 2) Minister Skarbu Państwa i w następnej linii Jan Kowalski. Bardziej naturalny wydaje mi się jednak wariant pierwszy. Przez imieniem i nazwiskiem adresata można dodać tytułu naukowe, o ile są nam znane.
Katarzyna Wyrwas
Różne2004-04-01
Moje pytanie odnosi się do obecnego sposobu cytowania w pracach dyplomowych. Czy prawidłowe jest cytowanie w przypisach (znajdujących się na dole strony bądź na końcu pracy) czy bezpośrednie po cudzysłowiu w nawiasach np. cześć (Nowak, 2001)? Podobno zależy to od rodzaju nauki danego kierunku, na którym praca powstaje (humanistyczne, prawnicze itd.). Czy istnieją odgórne zasady, które obligują do pisania jednolitych form cytowań?
O ile dobrze rozumiem pytanie, to idzie Pani / Panu o to, który sposób wprowadzania przypisów jest poprawny. Odpowiedź nie może być jednoznaczna, ponieważ przypisy można stosować w kilku wersjach. Najbardziej znany jest sposób polegający na umieszczeniu odpowiedniej cyfry w indeksie górnym za opisywanym tekstem oraz opisu bibliograficznego na dole strony, na końcu rozdziału bądź na końcu pracy. Stosuje się także bibliografię w funkcji przypisów – po cytacie umieszcza się wtedy numer dzieła zgodny z numerem odpowiedniej pozycji z ponumerowanej bibliografii. Ostatnio coraz częściej stosowany jest tzw. system amerykański, polegający na umieszczaniu nazwiska autora, roku wydania oraz numery strony w nawiasie po cytacie lub omówieniu dzieła. Można także łączyć sposób pierwszy i trzeci, umieszczając dane bibliograficzne w nawiasach w tekście, a za pomocą przypisów dolnych czy końcowych wprowadzać komentarze autora. Styl przypisów oraz interpunkcja w nich stosowana zależy oczywiście od przyjętej przez autora (lub wydawcę) konwencji.
Proszę także pamiętać, że poprawną formą rzeczownika cudzysłów w miejscowniku jest w cudzysłowie, nie zaś *w cudzysłowiu!
Katarzyna Wyrwas
Różne2004-03-30
Chciałam zapytać, czy nazwy czasopism i wydawnictw dajemy w cudzysłowie?
Sposób redagowania bibliografii zależy od przyjętych konwencji (np. przez wydawcę). Tytuły czasopism można ująć w cudzysłów lub zapisać je kursywą bez cudzysłowu, oczywiście w przypadku pisania ręcznego drugi wariant jest trudny do wykonania... Nazwy wydawnictw, jeżeli już są w bibliografii podawane, zwykle pisze się bez cudzysłowu.
Katarzyna Wyrwas
Różne2004-03-23
Jakie są kryteria poprawności języka?
Jest kilka kryteriów poprawności językowej: wystarczalności, ekonomiczności i funkcjonalności elementów językowych oraz uzualne, autorytetu kulturowego i estetyczne. Wszystkie są dokładniej omówione m.in. w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego (hasło problemowe KRYTERIA POPRAWNOŚCI JĘZYKOWEJ).
Katarzyna Wyrwas
Różne2004-03-22
Jak w przypisach zastąpić polski skrót cyt. za skrótem łacińskim?
Nie istnieje łaciński odpowiednik skrótu cyt. za. Przyczyn upatrywać można by w tym, że kiedy humaniści powszechnie stosowali skróty łacińskie, „szanujący się” łacinnik nie „cytował za”, ponieważ wszystkie dzieła miał na biurku lub w szafie bibliotecznej. To żartobliwe, acz zasadne wytłumaczenie zawdzięczam Kolegom z Katedry Filologii Klasycznej naszego uniwersytetu, z którymi konsultowałam to zagadnienie.
Romualda Piętkowa
Różne2004-03-16
Czy w językoznawstwie istnieje takie pojęcie jak rdzeń wypowiedzi (lub zdania)? Zetknąłem się z takim terminem, który został mi następująco wyjaśniony: jeżeli ktoś mówi: Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, to rdzeniem tej wypowiedzi jest koń. Ważna uwaga: wydaje mi się, że może mieć to związek z tym, na jakim słowie koncentrujemy uwagę w trakcie przetwarzania (w głowie) całej informacji zawartej w zdaniu.
Bardzo byłbym wdzięczny za wytłumaczenie mi tego, a przede wszystkim za podanie definicji rdzenia.
Rdzeń jako termin lingwistyczny funkcjonuje tylko w opisach morfologicznych (dotyczących budowy wyrazów). Rdzeń albo morfem rdzenny w wyrazie to najmniejsza niesamodzielna jednostka (znak), który formalnie i semantycznie organizuje całą rodzinę wyrazów pokrewnych (np. -ucz- / -uk- w rodzinie: ucz-yć, na-ucz-yć, na-uk-a, nie-uk-Ø itd.). Poza obszarem morfologii rdzeń nie jest terminem w ścisłym sensie, może być użyty potocznie, przenośnie, m.in. jako synonim pojęcia jądro, ośrodek (np. wypowiedzi), czyli to, co w niej najważniejsze. Ale przykład z frazeologii Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby nie jest fortunny, bo tu w ogóle trudno mówić o rdzeniu w jakimkolwiek sensie tego słowa, gdyż istotą takich zwrotów jest ich całościowy sens przenośny (‘nie należy / nie wypada grymasić, gdy otrzymujemy cokolwiek za darmo, bez zasługi i potrzeby rewanżu’), zatem ewentualnym rdzeniem czy jądrem, istotą byłaby tu raczej ogólna funkcja: przestrogi, rady, pouczenia. Natomiast w praktyce słowników frazeologicznych stosuje się czasem zasadę umieszczania zwrotu pod hasłem jednowyrazowym i wówczas może to być pierwszy rzeczownik lub pierwsze słowo danego zwrotu. Bywa i tak (np. w Słowniku frazeologicznym współczesnej polszczyzny S. Bąby i J. Liberka), że zwrot umieszcza się w kilku miejscach (np. pod koń, darować, zęby), ale jest to umowna zasada porządkowania. Po prostu nie ma potrzeby używać słowa rdzeń w odniesieniu do wypowiedzi (w zdaniu czy w tekście mówimy raczej o temacie, mając na myśli istotnie informację najważniejszą z punktu widzenia nadawcy (choć dla odbiorcy to nie musi być to samo). W „zwykłych” warunkach za temat uznaje się najczęściej składniki związku głównego: podmiot i/lub orzeczenie; w piśmie zwykle ważniejsze treści podkreśla pozycja początkowa, w mowie - akcent). Może też dla podkreślenia najważniejszej funkcji jakiegoś składnika mówi się potocznie (ale nie „fachowo”), że rdzeniem jakiegoś zdania jest podmiot (bo on wyznacza temat tego, o czym mówimy), ale też orzeczenie - gdy chcemy podkreślić, że formalnie jest to konieczny składnik zdania. Jest to jednak rodzaj wyjaśnienia opisowego, nie termin specjalistyczny. Tak więc - jeśli ściśle i specjalistycznie - to rdzeń tylko jako cząstka wyrazu. W każdym innym wypadku - to potoczne określenie.
Ewa Jędrzejko
Różne2004-03-15
Czy absurdalnie brzmiąca nazwa (istniejąca naprawdę) Biuro obsługi szkód komunikacyjnych jest poprawnie skonstruowana? Czy szkodę można obsługiwać?
Określenie biuro obsługi szkód brzmi może absurdalnie, jeśli wziąć pod uwagę logikę, ale z tą w języku jest różnie. Jeden z wybitniejszych polskich językoznawców, Jan Rozwadowski, pisał przed pięćdziesięciu laty: «Język nie jest, ogółem biorąc, wytworem logicznego myślenia, tylko myśli psychologicznej i życia uczuciowego. Wynikiem tego jest, że co krok spotykamy sprzeczność między ścisłą logiką a tworami językowymi, jeżelibyśmy je chcieli przez szkła logiki rozpatrywać» (J. Rozwadowski: O zjawiskach i rozwoju języka. Wydanie 2 pomnożone. Kraków 1950, s. 44). Przykładów „nielogiczności” w języku znajdziemy niemało, por. wieści nie chodzą, bo nie mają nóg; jest harcerski zlot, a harcerze przecież się schodzą lub zjeżdżają na swoje spotkania, a nie zlatują się; podobnie na turystyczne złazy nikt się nie złazi; ręcznikiem wyciera się i nogi, i ręce, i twarz, i szyję, chociaż logicznie rzecz biorąc, należałoby się przy wycieraniu ręcznikiem ograniczyć do rąk; schodzimy po schodach, które służą wszak i do wchodzenia itd. Wróćmy jednak do omawianego przykładu. Nazwa ta jest analogiczna do innych realizujących schemat biuro + rzeczownik w dopełniaczu, brzmiących mniej absurdalnie: biuro obsługi klienta, biuro podróży, biuro usług itp., ponieważ obsługuje się nie tylko ludzi, ale także urządzenia, maszyny. Informacja przekazywana dzięki nazwie Biuro obsługi szkód komunikacyjnych jest czytelna, można zatem taką nazwę zaakceptować. Konstrukcja utrwalona w języku, jeśli spełnia swa rolę informacyjną, utrzyma się. Co przemawia za nią? Jest skrótem znacznie mniej ekonomicznego wyrażenia: obsługa klientów, którzy doznali szkód z powodu kolizji komunikacyjnej lub podobnego. Jest wyrazista znaczeniowo, bo pojawia się w miejscu, w którym nabiera jednoznaczności informacyjnej. Wobec niezwykle modnego wzorowania się na konstrukcjach angielskich może się pojawić np. ;-) ! kraksa serwis, bo jeszcze poręczniejsze - to dopiero byłaby groza! Zostańmy raczej przy własnych – polskich – nielogicznościach. Tak naprawdę rozwoju języka nie mierzy się logiką procesu, chociaż ten rozwój ma swoje logiczne prawa i logiczne uzasadnienie.
Aldona Skudrzyk
Różne2004-02-17
Jak nazwać dekadę, w której żyjemy obecnie? Mówi się lata 50-te, 60-te, a czy teraz są lata zerowe, a następne będą dziesiąte, czy stosujemy tylko od lat 30-tych? Zatem jak nazwiemy te od 0-19 danego wieku?
Nie wszystkie elementy rzeczywistości i zjawiska mają syntetyczne nazwy. Polszczyzna nie wykształciła żadnej nazwy także na początkowe lata stulecia. Lat tych nie nazywa się również dziesiątymi analogicznie do 20., 30., 40., 50. czy 60. (proszę zauważyć, że taka właśnie jest poprawna pisownia lat!), stosuje się jedynie określenia typu początek / pierwsza dekada / pierwsze dziesięciolecie wieku.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2006-01-21
Co to jest stygmatyzacja?
Jedynie Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny pod. red. H. Zgółkowej odnotowuje slowo stygmatyzacja. Stygmatyzacja pochodzi od stygmatu i oznacza uznawanie czegoś za zło, za hańbę, ostre surowe potepienie kogoś lub czegoś, zwykle publiczne. Wyrazy bliskoznaczne to potepienie, piętnowanie.
Alicja Podstolec
Wyrazy obce2006-01-21
Jak należy pisać i odmieniać słowo stygma (od stygmatyzacji) w liczbie pojedynczej i mnogiej?
W polszczyźnie nie istnieje słowo stygma. Polską formą tego, pochodzącego z greki, wyrazu jest słowo stygmat. W liczbie pojedynczej występuje ono jako wyrażenie książkowe i oznacza ‘znamię, piętno’. Odmienia się wtedy następująco: M. stygmat, D. stygmatu, C. stygmatowi, B. stygmat, N. stygmatem, Ms. stygmacie. W liczbie mnogiej stygmaty oznaczają ‘ślady uważane za odbicie ran Chrystusa, pojawiające się w stanie ekstazy religijnej, w związku z przeżywaniem męki Chrystusa’. Odmiana wygląda wtedy następująco: M. stygmaty, D. stygmatów, C. stygmatom, B. stygmaty, N. stygmatami, Ms. stygmatach.
Alicja Podstolec
Wyrazy obce2006-01-13
Dzień dobry- pracuję w biurze podróży. W hotelach o wyższym standarcie mamy pokoje typu Suite. Teraz mam pytanie, jak utworzyć Dop.l.mn.: suitów, suit czy jeszcze inaczej?? Bardzo proszę o poradę. Z góry dziękuję!
Przede wszystkim hotele mogą być jedynie hotelami o wyższym standardzie, rzeczownik standard zawiera bowiem głoskę d, nie zaś t, która pojawia się jedynie w wymowie tego wyrazu (wymawiamy standard z końcowym ubezdźwięcznieniem d > t). W odmianie mamy zatem: lp. M. standard, D. standardu, C. standardowi, B. standard, N. standardem, Ms. standardzie; lm. M. standardy, D. standardów, C. standardom, B. standardy, N. standardami, Ms. standardach.
W oryginale, czyli języku francuskim, suite jest to wyraz rodzaju żeńskiego, w polszczyźnie jednak obserwujemy upowszechnienie się męskiego wzorca odmiany tego obcego rzeczownika. Polszczyzna zresztą nie przejęła omawianego rzeczownika z języka francuskiego, lecz z angielszczyzny, gdzie jedno z jego znaczeń to ‘ciąg połączonych pokojów używany jako całość mieszkalna’ (‘a series of connected rooms used as a living unit’ - The American Heritage Dictionary of the English Language). O odmianie nazwy suite według deklinacji męskiej świadczy wiele (około 200) przykładów pochodzących z internetowych stron biur podróży, np. krakowski hotel zaprasza do rezerwacji nowocześnie wyposażonych, eleganckich pokoi jedno i dwuosobowych oraz suitów (hotelsystem.w.polsce.com), pokoje: 48 suitów i 2 wille (www.konsorcjum.com.pl), całość luksusowego kompleksu składa się z pokoi hotelowych oraz suitów z własną sauna i jacuzzi (www.travelplanet.pl), zakwaterowanie: 171 pokoi standardowych, w tym 6 suitów (www.wakacje.pl), Junior-Suite: duży dwuosobowy pokój z częścią salonową oraz z łazienką. Suite: pokój dzienny z jedną albo z kilkoma oddzielnymi sypialniami i łazienką (www.scanholiday.com.pl), Family Suite: pokoje typu apartament składające się z pokoju dziennego z łóżkiem małżeńskim oraz z oddzielonego przesuwnymi drewnianymi drzwiami pomieszczenia z łóżkiem piętrowym (www.slowacja.pl). Obecne - i Pani wszak nieobce - wahania związane z odmianą tego wyrazu są typowym objawem towarzyszącym asymilacji wyrazów obcych do polskiego systemu fleksyjnego. Badacze już w dawniejszych zapożyczeniach obserwowali brak stabilizacji w zakresie rodzaju gramatycznego. Rzeczowniki zapożyczone z języka francuskiego, takie jak np. arkada, broszura, elita, antresola, suita i in. w macierzystym języku maja końcówkę -e, która nie jest wymawiana, na gruncie polskim zaś w M. lp. otrzymały końcówkę -a i zostały zaliczone do deklinacji żeńskiej, gdyby bowiem nieme -e pominięto, wymienione rzeczowniki - jako zakończone na spółgłoskę - zaczęto by odmieniać według deklinacji męskiej (por. np. H. Rybicka Losy wyrazów obcych w polszczyźnie, Warszawa 1976, s. 77, 81). Zmiana rodzaju z żeńskiego na męski w przypadku „pokojowego” znaczenia wyrazu suite ma prawdopodobnie dwie przyczyny: pierwszą jest wpływ wyrazów bliskoznacznych rodzaju męskiego oznaczających pomieszczenia, takich jak pokój, apartament, gabinet, druga natomiast może być potrzeba odróżnienia rodzajowego od zapożyczonego wcześniej wyrazu suita (rodzaj żeński) w znaczeniu muzycznym. Jeśli nowo zapożyczony wyraz będzie często używany, to można przypuszczać, że z czasem końcowe -e zaniknie także i w pisowni w mianowniku liczby pojedynczej, dzięki czemu powstanie forma suit, którą będzie już łatwo zaklasyfikować jako rzeczownik o męskim typie odmiany z formami: lp. M. suite (suit), D. suitu, C. suitowi, B. suite (suit), N. suitem, Ms. suicie; lm. M. suity, D. suitów, C. suitom, B. suity, N. suitami, Ms. suitach. W związku z tym śmiało można mówić np. tak: Zakwateruję Pana w wygodnym suicie. Czy jest Pan zadowolony z tego suitu? Nie mamy już żadnych wolnych suitów. Powyższe przykłady ze stron internetowych biur podróży zmuszają na koniec do podniesienia jeszcze jednej kwestii, tym razem ortograficznej - na gruncie polskim nie ma potrzeby stosowania wielkich liter w nazwach typów pokoi, poprawna pisownia zatem to suite junior suite, family suite.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2006-01-11
Czy terminy komputerowe: myszka, ikona, wirus i in. traktować jako neosemantyzmy czy zapożyczenia?
W języku polskim wyróżniamy: a) zapożyczenia właściwe (leksykalne), w których jednocześnie forma i znaczenie wyrazu obcego pochodzenia jest przenoszona do leksykonu języka polskiego, por. monitor, tuner, tower, driver, komputer, dżojstik, serwer; b) zapożyczenia znaczeniowe (neosemantyzmy), kiedy obecna w języku polskim forma zyskuje nowe pochodzące z obcego języka znaczenie, por. myszka, ikona, edytor, pilot, wirus, zainfekować, sterować; c) zapożyczenia strukturalne (kalki językowe), czyli wyrazy utworzone na wzór obcojęzycznych za pomocą polskich morfemów, por. komunikator, tekstor, surfingowiec. Najprostszą zatem metodą wzbogacania zasobów leksykalnych bez mnożenia form jest neosemantyzacja, z którą w równej mierze, co z pożyczkami właściwymi mamy do czynienia w szczególności w zakresie słownictwa komputerowego. Poza tym wyrazy, o których mowa w pytaniu, i tak są już neosemantyzmami w języku angielskim.
Iwona Loewe
Wyrazy obce2005-12-09
Czy słowa takie jak: lajtowo, chajtać się, szpilać, używane przez osoby młode, będące moimi rówieśnikami, można uznać za zapożyczenia?
Formy te można oczywiście uznać za zapożyczenia, powstały bowiem z wyrazów zapożyczonych za pomocą polskich morfemów, przyrostków fleksyjnych i słowotwórczych. Tego typu zapożyczenia nazywa się zapożyczeniami morfemowymi w przeciwieństwie do zapożyczeń leksykalnych, czyli do przyswojonych całych wyrazów (typu tenis, futbol, robot, komputer).
Katarzyna Wyrwas
Wymienione wyrazy, które należą do języka środowiskowego, młodzieżowego, pochodzą od wyrazów zapożyczonych (co do lajtowo i szpilać nie mam wątpliwości, o trzecim nie wiem, ale pewnie także). Lajtowo to przysłówek, który powstał już na gruncie polskiego systemu językowego, według jego zasad i stanowi dowód przyswojenia wyrazu angielskiego. Oba czasowniki obce zostały przyswojone w znany polszczyźnie sposób.
Aldona Skudrzyk
Wyrazy obce2005-12-07
Czy można tworzyć wyłącznie angielskie nazwy stanowisk?
W Polsce powinniśmy się posługiwać językiem polskim, jest to nasz język urzędowy obowiązujący na terenie całego kraju. Tymczasem zagraniczne firmy działające na polskim rynku odtwarzają u nas wraz z oddziałami także własną strukturę stanowisk i własną nomenklaturę, np. Quality Manager, Area Manager, Sales Area Manager i inne. Uważam, że nazwy te powinny być przekładane na język polski lub też powinno się stosować podwójne nazewnictwo, zwłaszcza że w urzędowej Klasyfikacji zawodów i specjalności zarejestrowany jest np. zawód przedstawiciela handlowego (przedstawiciela regionalnego) i wiele innych nazw zawodów nowych. Przewodniczący Rady Języka Polskiego, Prof. Andrzej Markowski, wypowiedział się na temat obcojęzycznych nazw stanowisk w umowach o pracę tymi słowy: „(…) wyrażam opinię, że w umowach o pracę sporządzonych w języku polskim nazwy stanowisk pracowniczych powinny być podawane w języku polskim, jeżeli dane stanowisko ma polską nazwę (a tak się dzieje w zdecydowanej większości wypadków). Moim zdaniem nie jest dopuszczalne stosowanie nazw angielskich, jeśli nazwy polskie dokładnie im odpowiadają. Sądzę, że tak właśnie jest w podanych przez Panią przykładach. Gdyby pracodawca obstawał przy wersji angielskiej, powinien wskazać takie różnice semantyczne między określeniem angielskim a polskim, które uniemożliwiają utożsamianie desygnatu obu tych nazw. Nie wykluczam, oczywiście, sytuacji, w której jakieś stanowisko może nie mieć polskiej nazwy, bo dotąd w Polsce nie występowało, są to jednak, wedle mojego oglądu, sytuacje rzadkie” (opinia ta opublikowana jest również w Komunikatach RJP nr 2(15)/2004). Poniższe przykłady pokazują nazewnictwo polskie stosowane łącznie lub wymiennie z angielskim: Kierownik serwisu samochodowego (region) / Auto-service area manager (www.assessmentcenter.pl); Przedstawiciel Regionalny / Sales Area Manager Gdańsk (www.monacor.pl). Miejmy nadzieję, iż w dobie ekspansji anglicyzmów stanie się to regułą.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2005-10-12
Szanowna Pani, przed chwilą od rzecznika Starostwa Powiatowego w Ostrzeszowie otrzymałam Pani odpowiedź na wątpliwość związaną z używaniem nazwy public relations. Nie jestem jednak do końca przekonana, czy została Pani wtajemniczona w istotę naszego, tj. lokalnej gazety z panem rzecznikiem, sporu. Otóż sygnał o nadużyciu tej nazwy pochodził od naszych czytelników i to oni zauważyli nieszczęsną wywieszkę na drzwiach biura pana rzecznika (fotografię załączam). Uznaliśmy, że użycie tej nazwy, obcej przeciętnemu interesantowi urzędu, którym bardzo często jest prosty, nierzadko stary już człowiek, rolnik, bezrobotny nie mający nic wspólnego z językiem angielskim, jest co najmniej niefortunne. Nadal będę obstawać przy swoim i twierdzić, niezależnie od interpretacji, jaką zechciała Pani przekazać panu rzecznikowi, że w tym konkretnym miejscu taka nazwa nie powinna się znaleźć. Źle to bowiem świadczy zarówno o polskim urzędzie, jak i polskim urzędniku, tym bardziej że gość anglojęzyczny w tym urzędzie trafia się naprawdę niezwykle rzadko, jeśli w ogóle kiedykolwiek tu zagościł. Czemu / komu ma służyć ta informacyjna przecież wywieszka - samemu panu rzecznikowi public relations? Naprawdę nie widzę w użyciu tej nazwy żadnego sensownego wyjaśnienia. Zgadzam się, że są sytuacje, kiedy zwrot ten ma rację bytu np. w biznesie, jednak w opisanej sytuacji... Niedawno w naszym mieście gościł prof. Miodek. Jemu również zostało postawione pytanie o słuszność użycia tej nazwy. Profesor odniósł się do tego raczej sceptycznie, lecz nie zajął zdecydowanego stanowiska. Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie, czy użycie nazwy PR w przedstawionej sytuacji ma jakiekolwiek racjonalne uzasadnienie i czy rzeczywiście jest niezbędne? (przecież tylko w takich przypadkach należy stosować obcojęzyczne nazwy). Z wyrazami szacunku, red. nacz. „Czasu Ostrzeszowskiego”
Szanowna Pani!
Rzeczywiście, nie zostałam wtajemniczona w szczegóły tej sprawy. To, co Pani napisała, przekonuje mnie, że należałoby obcą nazwę zastąpić nazwą polską. Urząd ma przecież służyć obywatelowi. Jak można wyczytać ze strony Rady Języka Polskiego, w dyskusji nad opinią na temat nazwy public relations na posiedzeniu Rady Prof. Walery Pisarek zaznaczył, że istnieje wprawdzie polski odpowiednik nazwy public relationsdoradztwo prasowe, jest on jednak znacznie mniej rozpowszechniony od wyrażenia zapożyczonego. Myślę, że może warto byłoby zacząć go rozpowszechniać. Spolszczając nazwę, błędu językowego wszak nie popełnimy, a o ile bardziej przyjazny będzie napis na drzwiach!
Katarzyna Wyrwas

Wyrazy obce2005-10-12
Stanowisko, jakie pełnię to Pełnomocnik d/s kontaktów z mediami i public relations. Zarzucono nam złamanie Ustawy o języku polskim, bo informacje w urzędzie powinny być podane w języku polskim. O ile wiem, nawet Rada Języka Polskiego ten zwrot akceptuje. Proszę o opinię.
Rada Języka Polskiego rzeczywiście akceptuje nazwę public relations, ponieważ dokładny polski odpowiednik jak dotąd nie istnieje, a rzeczywistość nazywać jakoś trzeba. Prof. Andrzej Markowski wypowiadał się na ten temat następująco: „Ten angielski termin nie ma, jak dotąd, dokładnego odpowiednika w języku polskim, a jest już notowany w najnowszych słownikach językowych (...). Rozumiem wątpliwości dotyczące wprowadzania cytatu obcojęzycznego do polskiej nazwy, jednakże sądzę, że względy pragmatyczne przemawiają raczej na korzyść takiego rozwiązania: o ile wiem, nazwa PR jest używana nie tylko w krajach anglojęzycznych, a więc stała się już tzw. internacjonalizmem...”. Wydaje mi się, że jeśli nawet powstałby polski odpowiednik, niekoniecznie by się przyjął, ponieważ public relations jest już u nas zadomowiony.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2005-06-01
Witam, spotkałam się z trzema różnymi określeniami: umowa konsorcjum, umowa konsorcyjna, umowa konsorcjalna - w związku z tym mam pytanie, które z określeń jest prawidłowe? A może wszystkie? Pozdrawiam, Maria
Najczęściej używana jest nazwa umowa konsorcjum, jest ona ponad 5 razy częstsza w użyciu niż umowa konsorcyjna czy umowa konsorcjalna, choć tych nazw nie można przecież uznać za językowo niepoprawne, bo przymiotniki konsorcjalny (częstszy) i konsorcyjny (rzadszy) są poprawne słowotwórczo, mają takie samo znaczenie, ale różnią się zakresem użycia, występują w innych kontekstach. Konsorcyjny najczęściej spotykałam w połączeniach system konsorcyjny (argentyński), konsorcjalne są zwykle kredyty, pożyczki, transakcje.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2005-04-28
Dzień dobry! Mam taki problem. Nie wiem, czy w języku polskim istnieje odpowiednik słowa college (koledż) czy może używa się słowa angielskiego. Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc. Marta
Spolszczona forma koledż jest poprawna, choć używana nadal rzadko i nieśmiało. Wielki słownik wyrazów obcych PWN pod red. M. Bańki pod hasłem koledż umieszcza wyłącznie odsyłacz do częściej używanego słowa college w znaczeniu ‘szkoła półwyższa lub pomaturalna, zwykle kształcąca nauczycieli języka angielskiego’ oraz ‘jednostka organizacyjna uniwersytetu w krajach anglosaskich’. W polszczyźnie używa się także wyrazu kolegium w znaczeniu ‘szkoła wyższa, w której po trzech latach nauki otrzymuje się zwykle tytuł licencjata, kształcąca głównie nauczycieli jakiegoś przedmiotu; college’, np. Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w Gdańsku, Kolegium Nauk Społecznych i Administracji Politechniki Warszawskiej itp.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2005-04-11
Czy w języku polskim występuje skrót ZSA, czyli zamknięta spółka akcyjna, czy też przymiotnik zamknięta nie występuję i istnieje jedynie skrót SA?
W Polsce mamy albo spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki akcyjne. Z informacji, które znalazłam na stronach internetowych, wynika, że ukraińska nazwa Zamknięta Spółka Akcyjna (Zakrýte akcjonérne towarýstwo) jest formą pośrednią między polską spółką z ograniczoną odpowiedzialnością a spółką akcyjną. Jeśli chce się użyć skrótu ZSA w połączeniu z nazwą zagranicznej firmy, powinno się dla jasności podać także rozwinięcie tego skrótu.
Katarzyna Wyrwas
Wyrazy obce2005-03-22
Czy pisząc przypisy i mając do czynienia z polskimi tytułami, można pisać No. i vol., czy raczej używać polskich odpowiedników?
Lepiej stosować polskie odpowiedniki i ze względu na większą czytelność (zrozumiałość), i jednolitość opisu. Argumentem za łacińskimi skrótami może być jedynie zgodność z zapisem na okładkach przywoływanych pozycji wydawniczych.
Aldona Skudrzyk

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164